Fot. Pixabay

Minister ds. wydatków publicznych Francji Gerald Darmanin szacuje, że z powodu epidemii koronawirusa deficyt budżetowy Francji przekroczy 3,9 proc. PKB, a sam PKB skurczy się o 1 proc. w 2020 roku. Rząd przygotował w marcu pakiet pomocowy dla gospodarki o wartości blisko 45 mld euro, a linie kredytowe dla przedsiębiorstw ustalił na około 300 mld euro.

Minister Darmanin powtarza, że „zawsze bronił dyscypliny budżetowej w czasach pokoju, aby Francja nie musiała ograniczać wydatków w czasie wojny”. Prezydent Emmanuel Macron mówi o potrzebie przemodelowania gospodarki, a minister gospodarki i finansów Bruno Le Maire kilkakrotnie stwierdził, że „nie boi się słowa nacjonalizacja” i że należy przeanalizować francuski model produkcji i eksportu, zwłaszcza sektorów strategicznych, które uzależnione są od Chin.

Przed wybuchem epidemii rząd prognozował, że deficyt budżetowy w 2020 roku wyniesie 2,2 proc. PKB.

Obecnie najbardziej zagrożony jest sektor MŚP zatrudniający we Francji około 6 mln osób, w tym zwłaszcza branża hotelarsko-gastronomiczna dająca pracę ponad 1 mln osób. Aby pomóc małym i średnim firmom dotkniętym skutkami gospodarczymi epidemii koronawirusa, publiczny bank inwestycyjny Bpifrance opracował plan ich wsparcia. Pierwszym bezzwrotnym środkiem dla firm jest 1500 euro z tzw. funduszu solidarności finansowanego przez państwo i regiony.

Rząd obawia się również o sektor lotniczy. Z powodu epidemii wstrzymano już prywatyzację paryskich portów lotniczych (AD), minister gospodarki nie wyklucza nacjonalizacji linii lotniczych Grupy Air France – KLM. Działania pomocowe dotyczące francuskich gigantów pozostają na razie w sferze debaty.

Bpifrance chce w pierwszej kolejności zapewnić przepływ środków pieniężnych do MŚP, start-upów i samozatrudnionych. Plan wsparcia tego sektora składa się z 3 filarów. Wnioski o wsparcie można już składać w formie elektronicznej.

Bpifrance udziela bankom 90 proc. gwarancji dla 3–7-letnich kredytów udzielanych MŚP oraz 90 proc. gwarancji kredytu w rachunku bieżącym na okres od 12 do 18 miesięcy. Plan ten powinien pozwolić „wprowadzić we francuską gospodarkę 3 mld euro kredytu” – szacuje szef Bpifrance, Nicolas Dufourq.

Publiczny bank inwestycyjny ustanowił także pożyczki gotówkowe do 30 proc. wielkości faktur, które firmy mają do spłacenia. I wreszcie, niezabezpieczone pożyczki na okres od 3 do 5 lat na kwotę od 10 tys. do 5 mln euro dla MŚP i kilkadziesiąt milionów euro dla średnich przedsiębiorstw ze znacznym odroczeniem spłaty. Jednocześnie Bpifrance ogłosiło zawieszenie zapadalności kredytów, które udzieliło od 16 marca.

Utworzono bezpłatny numer informacyjny, aby ułatwić procedury przedsiębiorstwom, które chcą skorzystać z pomocy rządowej. Firmy mają możliwość wnioskowania o przesunięcie terminów wpłacania podatków składek na ubezpieczenie społeczne.

Nicolas Dufourcq uspokaja małych i średnich przedsiębiorców, twierdząc, że kryzys ma charakter tymczasowy. Innego zdania wydają się być jednak zarówno minister gospodarki, jak i prezydent oraz rząd.

Do tej pory 9 tys. francuskich firm zgłosiło zapotrzebowanie na skorzystanie z tzw. częściowego bezrobocia swoich 160 tys. pracowników. To koszt dla państwa w wysokości 500 mln euro. Minister pracy Muriel Pénicaud przewiduje jednak, że to dopiero początek.

System kompensacji częściowego bezrobocia (inaczej nazywanego bezrobociem technicznym) pozwala firmie zarządzać tymczasowym spadkiem aktywności bez konieczności zwalniania pracowników. Z powodu kryzysu związanego z koronawirusem rząd rozszerzył ten system. Pracownicy otrzymują 70 proc. wynagrodzenia brutto (około 84 proc. wynagrodzenia netto) do 4,5-krotności minimalnego wynagrodzenia we Francji.

Pracownicy z minimalnym wynagrodzeniem lub niższym są wynagradzani w 100 proc. Państwo zwraca firmom w całości koszty wynagrodzeń do 4,5-krotności płacy minimalnej (każdego zatrudnionego). Firmy mają 30 dni na zgłoszenie częściowej działalności ze skutkiem wstecznym.

Osoby pracujące na legalnych umowach świadczące usługi w domach (sprzątaczki, opiekunki, fryzjerzy, kosmetyczki itd.) otrzymają rekompensatę do 80 proc. wynagrodzenia, jeśli nie będą mogły wykonywać pracy z powodu epidemii koronawirusa.

François Asselin, prezydent Konfederacji Małych i Średnich Przedsiębiorstw (CPME), jest zadowolony z rządowego pakietu. Wskazuje jednak na – jego zdaniem – słabe ogniwo w systemie solidarności z przedsiębiorcami, jakim są towarzystwa ubezpieczeniowe. – Nie wykazują dobrej woli, aby zrekompensować firmom ich drastyczne straty operacyjne. Aby ocalić MŚP, każdy musi zrobić coś, nawet jeśli epidemia jest ryzykiem wyłączonym spod ochrony ubezpieczeniowej – uważa Asselin.