Fot. Pixabay

Od momentu pojawienia się w Chinach wirusa Covid-19, wzbudzał on poważne obawy w środowisku naukowym. Niestety, najbardziej pesymistyczne prognozy sprawdzają się na naszych oczach i co gorsza, nabierają rozpędu. Europa stała się epicentrum pandemii. Najbardziej dotknięte są Włochy i Hiszpania.

Cały świat empirycznie odkrywa swoją impotencję w obliczu niemożliwego, na razie nie jesteśmy w stanie wyeliminować wirusa, po prostu walczymy, aby przerwać łańcuch zarażenia. Zaczęliśmy od zamknięcia granic, aby odizolować się w ramach swoich regionów, a potem krajów. Jest to bezprecedensowa sytuacja, która rodzi ogromne pytania.

Włochy i Hiszpania doświadczają sytuacji krytycznych, do których (biorąc pod uwagę krzywe propagacji wirusa) inne europejskie kraje dojdą za kilka tygodni. A nadzieja na szybkie odkrycie szczepionki wciąż jest bardzo odległa. Jednak te dwa kraje (Włochy i Hiszpania) nie otrzymały dotychczas wsparcia europejskiego. Pierwszą reakcją unijnych przywódców była ochrona własnych ojczyzn. Niemcy zakazały eksportu sprzętu medycznego, w szczególności respiratorów niezbędnych do pomieszczeń intensywnej opieki medycznej, które są teraz tak bardzo potrzebne w Hiszpanii. Zamknięte granice są już teraz regułą. Natychmiast pojawiają się pytania, po co komu taka Unia Europejska?

Z ekonomicznego punktu widzenia nikt nie ma wątpliwości że wpływ koronawirusa na gospodarkę będzie znacznie poważniejszy niż kryzys finansowy z 2008 roku. Możliwy spadek podaży i popytu jest najgorszym scenariuszem, ale coraz bardziej prawdopodobnym. Co gorsza, Unia Europejska nie działa w sposób skoordynowany. Każdy kraj stara się uspokoić rynki, otwierając pułap wydatków, aby uratować swoje firmy. Niemcy, zwolennicy oszczędności, wydadzą 550 miliardów euro na ratowanie swojej gospodarki. Reguły stabilności budżetowej w obecnej sytuacji są tylko odległym wspomnieniem, a jednak powrót do równowagi i tak będzie trudny.

Obecnie Hiszpania za priorytet stawia zarządzanie stanem zagrożenia zdrowia, co należy uznać za normalne. Hiszpanie, wielokrotnie w przeszłości z wzorową godnością przechodzili przez ciężkie sytuacje, zawsze w duch solidarności. Teraz podejmowane są surowe środki, aby w końcu przerwać łańcuch zarażenia. Ale nadejdzie czas, gdy konieczne będzie spełnienie ekonomicznych imperatywów.

Europa zaprzepaściła doskonałą okazję do solidarnego organizowania się, okazania jedności i przekonania ludzi, że w ciągu tych 27 lat udało nam się stać jednym bytem. Zwyciężyło jednak samolubstwo. Pierwsze dotknięte kraje zostały odizolowane, nieco napiętnowane, wzmocnił się nacjonalizm.

Wszyscy wiedzą, że po kryzysie pojawi się polityka stymulowania gospodarek. Unia Europejska może przetrwać tylko wtedy, gdy poszczególne kraje porzucą swoje ideologiczne stanowiska i samolubne interesy. W przeciwnym razie narody zadadzą sobie zasadnicze pytanie: jaki jest pożytek z Unii Europejskiej, jeśli nie chroni ona swoich obywateli, zaś w czasach kryzysu zamykamy w swoje granice?

Wirus podważył europejski ideał.