Fot. Pixabay

Istotą problemu jest jednakże strategia średnio- i długofalowa, to właśnie ona zadecyduje o przyszłej pozycji polskiej gospodarki, w tym także o losach polskich, rodzimych MŚP oraz polskiej klasy średniej. Strategia ta musi uwzględniać globalną zmianę gospodarczą, skojarzoną z pandemią Covid-19, owocującą dekonstrukcją dotychczasowej postaci globalnych łańcuchów wartości dodanej (GVC), a także zwrotem w kierunku gospodarek narodowych.

Podstawą działań powinien być tu wzrost podmiotowości firm z kapitałem krajowym. Skądinąd ta znana i uznana zasada zawarta została w marcowej Uchwale nr 14/2016 Rady Ministrów: „Krajowy kapitał jest podstawą stabilności wszystkich gospodarek rozwiniętych i dynamizowanie jego wzrostu powinno być podstawowym priorytetem państwa (…)”.

Patriotyzm gospodarczy

Także Song Hongbing, światowy ekspert w dziedzinie finansów, autor cyklu książek „Wojna o pieniądz”, podczas pobytu w Polsce w listopadzie 2016 r. stwierdził: Powinniście budować polską, narodową gospodarkę. Nie ma w historii przykładu, żeby państwo zbudowało swoją potęgę dzięki inwestycjom zagranicznym “.

Tym samym patriotyzm gospodarczy w prezentowanym ujęciu to przede wszystkim dbałość o rozwój i racjonalne wykorzystanie kapitału krajowego. Kapitał krajowy jest podstawą, w oparciu o którą nie tylko my, lecz także nasze dzieci i wnuki powinny dostać szansę niezależnego i podmiotowego bytu gospodarczego.

Potrzebę zwrotu w kierunku gospodarek lokalnych sygnalizują znaczący politycy i eksperci:

Europoseł Zbigniew Kuźmiuk: „Po raz kolejny w sytuacji zagrożenia tym razem kryzysem pandemicznym okazuje się, że kapitał ma narodowość, a polskie państwo może liczyć tylko na podmioty z rodzimym kapitałem”.

Wicepremier Jacek Sasin: „Najważniejsza będzie właśnie rola największych firm, tych należących do państwa. To one będą kołami zamachowymi gospodarczego odbicia. One będą w stanie inwestować i pobudzać wzrost, one będą kontrahentem dla małych i średnich polskich firm.”

Prezydent Andrzej Duda inauguruje akcję „Kupuj – Produkt Polski”: „Patriotyzm gospodarczy oraz promocja polskich produktów i usług stają się pilnie potrzebne.”

Prof. Zbigniew Krysiak, prezes Instytutu Myśli Schumana: „Globalizacja w gospodarce ulegnie odwróceniu (…) Myślę, że dojdzie także do ważnych procesów konsolidacyjnych w branżach. W kontekście pozostawiania wytwarzania różnych produktów w kraju” .

Zuzanna Skalska, uznany ekspert międzynarodowy: „Moim zdaniem nastąpi ogromny powrót do lokalnej gospodarki. W firmach już o tym się dyskutuje, bo w tym momencie znacznie łatwiej jest tym, którzy mają dostawców i klientów w promieniu maksymalnie kilkuset kilometrów”.

Nie wszystkie z przedstawionych głosów uznać można za sygnał powrotu do patriotyzmu gospodarczego, rozumianego jako wspieranie kapitału rodzimego. Co znamienne, zarówno Zbigniew Kuźmiuk jak i Jacek Sasin, mówiąc o roli kapitału polskiego, widzą go zasadniczo jedynie w firmach państwowych. Z kolei akcja „Produkt Polski” jest nieodległa od idei „Kongresu 590”, utożsamiających patriotyzm gospodarczy z kupowaniem produktów, oznakowanych kodem 590. Wypada przypomnieć, że produkty takie mogą być w 100 proc. wytworzone za granicą, a osiągnięty z nich zysk transferowany do kraju pochodzenia firmy (sic!). Rządzący najwyraźniej zdają się zapominać, że „kluczem jest nie to, że kapitał ma narodowość, ale to, że kapitał ma poglądy”. (Barbara Fedyszak- Radziejowska, doradca Prezydenta RP, wypowiedź z 2017 r.).

Oczekiwania wobec władzy

Czy i na ile nasi decydenci powrócą do idei akcentowanych w latach 2015-16, nie wiadomo. Oczekiwanie od naszej klasy politycznej, obojętnie czy sprawującej obecnie władzę, czy też będącej w opozycji, podejmowania działań systemowych, realnie wspierających polski kapitał i polską klasę średnią, jest obarczone bardzo znaczącym ryzykiem.

Z jednej strony mamy pokusę, aby żądać i oczekiwać od ekipy rządzącej działań, naszym zdaniem najkorzystniejszych, z drugiej obserwując realia i uwarunkowania, dostrzegamy nieokreśloność tychże szans. Wynika to z faktu, że najpotężniejsi gracze globalni, ukryci często w cieniu, mają swoje własne, nietożsame z naszymi plany, potrzeby i oczekiwania, a Polska jest zdecydowanie bardziej przedmiotem niż podmiotem globalnej gry politycznej.

W gospodarce liczy się jednakże efekt, a nie intencje, dlatego też spekulowanie, czy rządzący nie chcą, czy też nie mogą sprostać naszym oczekiwaniom, uznać wypada za niekonstruktywne.

Kot ma łowić myszy

Deng Xiaoping w roku 1978 położył proroczy fundament pod przyszłość gospodarczą Chin sentencją: „Nieważne, czy kot jest czarny, czy biały. Ważne, żeby łowił myszy”. Życie pokazało, że miał rację. Trudno oprzeć się wrażeniu, że w naszych warunkach, wspieranym i kontrolowanym przez Państwo naczelnym prawem i obowiązkiem kota nie jest jednakże łowienie, lecz przynoszenie w zębach daniny Państwu. Czy uda się to zmienić?…

Obecnie obserwujemy zwrot w kierunku łańcuchów wartości dodanej (VAC) krajowych jak i regionalnych. Warunkiem takiej współpracy, nie tylko ze względu na pandemię, jest rozwój kompetencji cyfrowych, obejmujących oraz integrujących całość łańcucha wartości dodanej, a nie jedynie produkcję, uruchamiając biznesową migrację z obszaru Made in Poland do Created in Poland.

Jak od strony praktycznej budować takie VAC, wzmacniając przy tym rodzime MŚP, także z pomocą niezwykle cennej idei umów wielostronnych wspólnie kontrolowanych, postaramy się odpowiedzieć przy najbliższej okazji.

* autor jest ekspertem Rady Gospodarczej Strefy Wolnego Słowa;
materiał w wersji poszerzonej wraz z odniesieniami do źródeł znajduje się na stronie http://partnerzyzmiany.pl