Plan tzw. solidarnej odbudowy o wartości 500 miliardów euro, opracowany przez Paryż i Berlin, nie jest, rzecz jasna, dobrą wiadomością dla krajów określanych mianem „oszczędnych”. Jednak z pewnością nie będą one mogły powiedzieć, że nie wtajemniczono je w ten plan. Angela Merkel i Emmanuel Macron rzeczywiście na bieżąco informowali holenderskich, austriackich, szwedzkich i duńskich przywódców o prowadzonych rozmowach, wiedząc, że wspomniani przywódcy sprzeciwiają się transferom budżetowym i obstają wyjątkowo mocno przy swoim, gdy mowa o dużych pieniądzach.

– Prezydent spotkał się z holenderskim premierem Markiem Rutte już w zeszły czwartek. Zaplanowali dodatkowe rozmowy telefoniczne w najbliższych dniach – podał przedstawiciel strony francuskiej. Mimo iż obaj politycy należą do tej samej frakcji politycznej w Parlamencie Europejskim – ich eurodeputowani zasiadają we frakcji Odnówmy Europę – w sferze finansowej mają zupełnie odmienne stanowiska.

Na tym etapie reakcja wspomnianych krajów nie jest żadnym zaskoczeniem. Już na samym początku tego tygodnia austriacki kanclerz Sebastian Kurz zadeklarował swój sprzeciw wobec francusko-niemieckiej propozycji. Tym samym stał się mimochodem wyrazicielem głosu grupy krajów „oszczędnych”.

– Właśnie zakończyłem owocne rozmowy z premierem Danii, Holandii oraz Szwecji na temat wyczekiwanego wniosku Komisji Europejskiej, a który dotyczy funduszu stymulacji gospodarki europejskiej oraz aktualizacji budżetu europejskiego – napisał Kurz na Tweeterze. – Nasze stanowisko pozostaje niezmienienie. Jesteśmy gotowi pomóc krajom najbardziej dotkniętym epidemią poprzez pożyczki. Czekamy, aż zmodyfikowany budżet europejski zacznie odzwierciedlać nowe priorytety, zamiast jedynie stawać się coraz wyższym – dodał.

Jak należy to zinterpretować ? Zamiast rozważać kolejne dotacje, zacznijmy od zrobienia oszczędności na programach już istniejących w budżecie europejskim!
Jest to mniej więcej to samo przemówienie, które przywódcy czterech wspomnianych krajów wygłosili do pozostałych przywódców europejskich podczas zebrania Rady Europejskiej pod koniec lutego, a która poświęcone było projektowi budżetu na lata 2021-2027.

Jednakże, zdaniem kilku europejskich dyplomatów, na tym etapie Holendrzy są znacznie bardziej powściągliwi niż zwykle. W każdym razie tak wykazała wideokonferencja ministrów finansów krajów Unii Europejskiej, która odbyła się w zeszły wtorek, a podczas której francuski minister finansów Bruno Le Maire razem z niemieckim ministrem finansów Olafem Scholz przedstawili swoim kolegom ministrom finansów z innych krajów 500-miliardowy plan stymulacji gospodarczej, jaki został wspólnie opracowany przez Paryż i Berlin

– Ministrowie finansów Szwecji, Austrii i Danii pozostali przy swoim stanowisku blokującym pomysł uwspólnotowienia pożyczek. Wyjaśnili oni, że jeśli jakiś rząd pożycza pieniądze ze wspólnej kasy, to powinien następnie udzielać pożyczek w swoim kraju, a nie robić darowizny – zwierzył się jeden z uczestników tej wideokonferencji.

Wopke Hoekstra, holenderski minister finansów, zwykle taki skłonny, aby stać na pierwszej linii frontu w debacie, tym razem był wyjątkowo powściągliwy. Ograniczył się do obserwacji, jak wdrażana jest strategia Marka Rutte, który proponował zaczekać z reakcją, aż Komisja Europejska przedstawi swoją propozycje w przyszłym tygodniu.

– Francusko-niemiecki projekt stanowi wkład do dyskusji. Należy jeszcze zaczekać, co zaproponuje Ursula von der Leyen. Sebastian Kurz jest politykiem bardzo aktywnym i zareagował zbyt szybko – to zdanie jednego z europejskich polityków.

Przedstawiciele krajów „oszczędnych” nawet jeśli nie do końca zgadzają się w sprawie kalendarza działań, to z całą pewnością są zgodni w swoim sprzeciwie dotyczącym francusko-niemieckiego planu stymulacji europejskiej gospodarki. I mogą okazać się bardziej uparci w negocjacjach, niż byli w sprawie budżetu europejskiego ustalanego trzy miesiące temu.

Źródło: Anne Rovan/Le Figaro