Wszystko wskazuje na to, że zgodnie z zapowiedziami Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi Krajowa Grupa Spożywcza (KGS) rozpocznie swoją działalność wraz z rozpoczęciem sezonu na rynku owoców miękkich. Rolnicy mają jednak pewne wątpliwości co do modelu, w którym funkcjonować ma ten nowy podmiot – podmiot, który wreszcie poprawić ma sytuację rolników od lat stojących na straconej pozycji w konfrontacji z rynkowymi gigantami.

medienDB/Pixabay

Sytuacja rolników – szczególnie małych i średnich gospodarzy – od lat pozostaje nie do pozazdroszczenia. Zasadniczo każdy kolejny rok jest walką o być albo nie być na tym trudnym rynku. Pewien problem stanowią oczywiście powracające od lat susze, niemałe kłopoty niosą ze sobą epidemie chorób zwierząt (afrykański pomór świń czy grypa ptaków), sen z powiek spędzają rolnikom choroby roślin i unijne prawodawstwo w zakresie kształtowania ustroju rolnego Wspólnoty. To wszystko niezaprzeczalne fakty, ale polscy rolnicy są w szczególnym położeniu.

Otrzymali oni bowiem kłopotliwy spadek z czasów, gdy najważniejsze decyzje w państwie podejmowali Leszek Balcerowicz i Janusz Lewandowski. Tą spuścizną jest niekontrolowana obecność spółek z obcym kapitałem na polskim rynku rolnym. Masowa wyprzedaż krajowego majątku odciska swoje piętno do dziś. Do dziś także to firmy z Chin, Ukrainy czy z Niemiec w zasadzie kontrolują polski rynek cukrowniczy, skupy owoców, warzyw. Także największe sklepy wielkopowierzchniowe – z jednym tylko wyjątkiem na zauważalną skalę – to podmioty z obcym kapitałem. Trudno oczekiwać od nich, aby nad swoje zyski przedkładały dobrobyt polskich rolników. Efektem tego stanu rzeczy jest szkoda gospodarzy, którzy bezustannie stają się ofiarami wykorzystywania nieuczciwej przewagi kontraktowej w obrocie artykułami rolno-spożywczymi.

Mówiąc krótko – tracą, sprzedając często owoce swojej ciężkiej pracy za kwoty, które nie zaspokajają nawet kosztów produkcji. Podpisano wprawdzie stosowną ustawę, która nadała UOKiK szereg nowych uprawnień, ale to poprawiło sytuację tylko tych rolników, których sprawa trafiła na urzędnicze biurka. Teraz sytuacja ma się znacząco zmienić.

Krajowa Grupa Spożywcza już w I kwartale?

Jeśli sprawdzą się zapowiedzi Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi – a nic nie wskazuje na to, by miało być inaczej – już w pierwszym kwartale tego roku ruszy zapowiadana od lat Krajowa Grupa Spożywcza, czy może raczej Narodowy Holding Spożywczy – bo ta nazwa zakorzeniła się w rolniczej świadomości. Pod koniec marca Ministerstwo Aktywów Państwowych razem z Ministerstwem Rolnictwa i Rozwoju Wsi rozpoczęły finalny proces realizacji tego projektu.

Podpisano umowę, w myśl której Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa przekazał Ministerstwu Aktywów Państwowych nadzór właścicielski nad siedmioma kluczowymi spółkami rolno-spożywczymi, które mają stanowić oś Krajowej Grupy Spożywczej. Celem jest taka konsolidacja podmiotów, aby wspólnie stworzyły one jeden silny byt, który będzie w stanie odpowiedzieć na możliwie największą liczbę potrzeb rynku.

Czym zajmie się holding?

Podstawową aktywnością podmiotu ma tu być szybkie rozpychanie się łokciami i pokazanie producentom żywności, że to właśnie z holdingiem warto handlować. Dla rolników – w kontekście ostatnich wydarzeń – istotna powinna być informacja, że KGS będzie pełnić rolę pośrednika w sprzedaży nawozów, który zagwarantuje stabilność cen wobec w trudnej sytuacji cenowej na rynku gazu, który jest główną składową kosztu nawozów oraz wobec niepewnej sytuacji z dostawami nawozów i środków ochrony roślin z Rosji i Białorusi. Holding będzie także gwarantem zaopatrzenia w żywność w trudnych czasach pandemii koronawirusa i wojny na Ukrainie, której konsekwencją jest niespotykany dotąd napływ uchodźców do Polski.

Krajowa Grupa Spożywcza zająć ma się zarówno kwestią produkcji, transportu jak i przetwórstwa, ograniczając liczbę pośredników. To właśnie w ostatnim z wymienionych elementów resort rolnictwa upatruje szansy na zniwelowanie różnicy między cenami uzyskiwanymi przez rolników a finalnymi cenami produktów na sklepowych półkach.

Czy pomysłodawcy KGS nie zapominają jednak, że aby mieć jakąkolwiek kontrolę nad finalnymi cenami produktów, powinno się najpierw zainwestować w… sklepy? Owszem – rolnikom można płacić więcej, ale nowy państwowy podmiot musi odnaleźć się w realiach gospodarki rynkowej. Komuś produkty rolne KGS będzie przecież musiała sprzedać, a że chce obsypać rolników złotem, musi liczyć się z ograniczonym zarobkiem. Wizja podmiotu, do którego będzie trzeba dokładać jest zatem niezwykle realna.

Gospodarze zauważają także, że spółki, które wejdą w skład holdingu, nie zaspokoją w pełni potrzeb rynku. Faktem jest, że samo powstanie Krajowej Grupy Spożywczej jest bodaj najodważniejszym krokiem ku uzdrowieniu patologicznej sytuacji rynkowej, której beneficjentami są firmy z zagranicznym kapitałem, a ofiarami polscy rolnicy. Dane i logika nie pozwalają jednak myśleć o inicjatywie MAP i MRiRW jak o niezaprzeczalnym sukcesie.

 

Poprzedni artykułNowoczesne rozwiązania w branży medycznej. Polskie firmy stawiają na profilaktykę
Następny artykuł„Przedsiębiorcy wytrzymają”, odcinek 154