Fot. Pixabay

Przywrócić solidarny podatek od majątku (ISF), sprawić, by pracownicy mieli w większym stopniu udział w zyskach wypracowanych przez firmy, w których są zatrudnieni – coraz liczniejsze są tego typu głosy domagające się lepszego podziału dóbr w społeczeństwie.

– Kryzys ożywia takie debaty, ponieważ w pewnym sensie wzmacnia istniejące już wcześniej nierówności. Za przykład mogą posłużyć przedstawiciele profesji najgorzej opłacanych przed epidemią, którzy znaleźli się na pierwszej linii – twierdzi Lucas Chancel z paryskiej wyższej uczelni Ecole d’Economie. – Nabieramy świadomości, że nasza obecna piramida płac nie do końca odpowiada temu, co naprawdę ma znaczenie dla naszych społeczeństw – dodaje.

Rząd rzeczywiście obiecał zrewaloryzować pensje pracowników służby zdrowia i jednocześnie poprosił przedsiębiorców o wypłacenie dodatkowych premii tym pracownikom, którzy byli na pierwszej linii frontu podczas pandemii. np. pracownikom sektora handlu. Ale zdaniem niektórych ekonomistów i polityków należy pójść krok dalej, a kryzys powinien zachęcić do refleksji nad większym udziałem najbogatszych w redystrybucję dóbr tak, aby całe społeczeństwomogło przetrwać ten trudny okres.

Tym bardziej że kilka raportów ekonomicznych wykazało, że to nie gospodarstwa domowe o niskich dochodach były największymi wygranymi okresu wzrostu siły nabywczej pieniądza, jaki miał miejsce począwszy od 2018 r. Jeśli Francja, dzięki modelowi polityki społecznej, jaki realizuje, jest jednym z krajów w Europie, w jakim nierówności są najmniej widoczne, to mimo wszystko jedna trzecia majątku brutto wszystkich gospodarstw domowych, spoczywa w rekach 5 proc. Obywateli – wynika z niedawnych badań przeprowadzonych przez francuski instytut INSEE.

Począwszy od partii lewicowych, poprzez osobę Esther Duflo, laureatki Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii, aż po związki zawodowe, liczni są ci, którzy apelują o przywrócenie podatku od majątku(ISF), który został zniesiony przez Emmanuela Macrona, i zastąpiony podatkiem od nieruchomości (IFI) na początku pięcioletniej kadencji obecnego prezydenta.

– To czysta demagogia – odpowiada Bruno Le Maire, francuski minister gospodarki, dając do zrozumienia, że nie chce podwyżki podatków. Z kolei związek pracodawców Medef ocenia, że przywrócenie tego podatku byłoby „bardzo złym sygnałem w kierunku przedsiębiroców”.

Pojawiły się inne propozycje podatków mających pomóc w dobie kryzysu, jak ta przedstawiona przez Laurenta Bergera, który stoi na czele związku zawodowego CFDT, a który proponuje „wyjątkowy podatek ” dla przedsiębiorstw, który byłby nakładany na te firmy, które nie ucierpiały ani na skutek epidemii, ani na skutek zamrożenie gospodarki.

Pytanie o inną redystrybucję dóbr pojawia się również w kręgach przedsiębiorców, w kontekście debaty nad tym, jak powinny być dzielone zyski między akcjonariuszy a pracowników, przy jednoczesnym zaspokajaniu potrzeb reinwestycji, jakie mają przedsiębiorstwa.

W ostatnich tygodniach zrobiono pierwsze kroki w tym kierunku: niektórzy menedżerowie firm obniżyli swoje wynagrodzenie, w okresie gdy część pracowników ich firm pracowała w niepełnym wymiarze godzin; zaobserwowano również, że część firm zawiesiła bądź zredukowała wypłatę dywidendy, w niektórych przypadkach zmuszona do tego przez rząd, który postawił taki warunek dla udzielenia im swojego wsparcia.

Wraz z wypowiedzią Géralda Darmanin, ministra wydatkow publicznych, powrócił również stary pomysł autorstwa generała de Gaulle’a, zachęcający do popularyzacji idei zarządzania partycypacyjnego pracowników firm.
– Jest to główny temat w kontekście refleksji nad tzw. sprawiedliwością społeczną, a dla firm również w kontekście refleksji nad motywacją i wydajnością pracowników – uważa ekonomista Nicolas Bouzou, prezes firmy konsultingowej Asterès. Obecnie istnieją różne systemy powiązań motywacyjnych pracowników z finansowym sukcesem ich firm, między innymi za pośrednictwem premii motywacyjnych oraz firmowych planów oszczędnościowych.

Z kolei zdaniem Lucasa Chancela, prawdziwa debata powinna mieć miejsce wokół zagadnienia „nierówności w układzie sił, jaki panuje” w strukturach przedsiębiorstw. Opowiada się on za „liczniejszym reprezentowaniem pracowników” w tych organach przedsiębiorstw, które podejmują decyzje dotyczące zmian w wynagrodzeniach, oraz decyzje odnośnie wysokości kwot wypłacanych w formie dywidendy itp.

Podczas kryzysu w 2008 r. cała debata rozgorzała na nowo. Z jakim efektem? –Poczyniono pewne postępy, jeśli chodzi o przejrzystość finansową, ale całościowo nic lub prawie nic nie zostało zmienione – ocenia Chancel.

Źródło: Le Figaro/AFP