Czy dla Moskwy i Pekinu kryzys na Ukrainie jest częścią walki o zmniejszenie amerykańskiej potęgi i uczynienie świata bezpiecznym miejscem dla autokratów? Tak konflikt na wschodzie Europy postrzegają zachodnioeuropejskie media.

Fot. PAP/EPA

W obliczu zagrożenia związanego z rosyjską inwazją na Ukrainę nakładanie masowych i bezprecedensowych sankcji na Kreml okazało się nieskuteczne. Kryzys na wschodzie Europy osiągnął już niemal punkt wrzenia. Zachodnie wysiłki izolowania i karania Rosji nie robią na prezydencie Putinie większego wrażenia, zwłaszcza że u jego boku stoją Chiny.

Rozpoczęcie Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Pekinie było okazją do spotkania Władimira Putina z jego najważniejszym sojusznikiem: przywódcą Chin Xi Jinpingiem, który otwarcie popiera żądanie Rosji, aby Ukraina nigdy nie stała się członkiem NATO.

Nic tak nie jednoczy jak wspólny wróg

Dziesięć lat temu związek chińsko-rosyjski wydawał się mało prawdopodobny: Chiny i Rosja były zarówno rywalami, jak i partnerami. Jednak po okresie, w którym oba kraje nieustannie ścierają się ze Stanami Zjednoczonymi, poparcie Xi dla Putina odzwierciedla rosnącą tożsamość interesów i światopoglądu Moskwy i Pekinu. Według chińskich mediów, Xi powiedział Putinowi, że „niektóre siły międzynarodowe arbitralnie ingerują w wewnętrzne sprawy Chin i Rosji pod przykrywką demokracji i praw człowieka”.

Zarówno Rosjanie jak i Chińczycy są przekonani, że USA spiskują w celu podważenia i obalenia ich rządów. W szczytowym okresie komunizmu Rosja i Chiny wspierały siły rewolucyjne na całym świecie. Ale dziś Moskwa i Pekin przyjęły retorykę kontrrewolucji. Kiedy niedawno w Kazachstanie wybuchły zamieszki, Putin oskarżył Stany Zjednoczone o próbę sponsorowania „kolorowej rewolucji”, terminu nadanego ruchom protestacyjnym dążącym do zmiany rządu. Retoryka Putina została szybko podchwycona przez chińskich ministrów w kontekście kryzysu w Kazachstanie.

Ukryta ręka Waszyngtonu

Z punktu widzenia Rosji i Chin zamieszki w Kazachstanie przebiegały według z góry określonego schematu. Kreml od dawna przekonuje, że Stany Zjednoczone były ukrytą ręką, która sterowała ukraińskim powstaniem na Majdanie w latach 2013–2014, kiedy to obalony został prorosyjski przywódca. Z kolei Chiny twierdzą, że za ogromnymi protestami w Hongkongu w 2019 r., które ostatecznie zakończyły represjami wobec demonstrantów, również stały obce siły, czyli USA.

Zarówno Putin, jak i Xi dają jasno do zrozumienia, że ostatecznym celem USA jest obalenie rządów Rosji i Chin oraz że lokalne siły prodemokratyczne są koniem trojańskim Stanów Zjednoczonych.

W 1917 r. prezydent USA Woodrow Wilson mówił o „uczynieniu świata bezpiecznym miejscem dla demokracji”. W 2022 r. Putin i Xi są zdeterminowani, aby świat stał się bezpiecznym miejscem dla autokracji.

Jednak ambicje Rosji i Chin nie są całkowicie defensywne. Zarówno Putin, jak i Xi uważają, że ich podatność na „kolorowe rewolucje” wynika z fundamentalnych wad obecnego porządku światowego: mieszanki instytucji, idei i struktur władzy, które decydują o tym, jak rozgrywa się polityka globalna. W rezultacie Chiny i Rosją chcą stworzyć nowy porządek światowy, który lepiej odpowiadałby ich partykularnym interesom.  Dwie cechy obecnego porządku światowego, którym Rosjanie i Chińczycy często się sprzeciwiają, to „jednobiegunowość” i „uniwersalność”. Krótko mówiąc, uważają, że obecny system daje Stanom Zjednoczonym zbyt dużą władzę i są zdeterminowani, aby to zmienić.

Przekształcanie świata siłą

Jednobiegunowość oznacza, że ​​po upadku Związku Radzieckiego na świecie pozostało tylko jedno supermocarstwo: Stany Zjednoczone. Fiodor Łukjanow, rosyjski intelektualista ds. polityki zagranicznej bliski prezydentowi Putinowi, uważa, że ​​jednobiegunowość „dała Stanom Zjednoczonym zdolność i możliwość robienia tego, co uznają za stosowne na scenie światowej”. Twierdzi, że nową erę hegemonii USA zapoczątkowała wojna w Zatoce Perskiej w 1991 r., podczas której Stany Zjednoczone utworzyły globalną koalicję, aby wypędzić z Kuwejtu Saddama Husajna.

Po wojnie w Zatoce Perskiej na świecie nastąpiły kolejne interwencje wojskowe pod dowództwem USA, w tym w Bośni i Kosowie w latach 90. Natowskie bombardowanie Belgradu, stolicy Serbii, w 1999 r. , których część uderzyła w ambasadę chińską od dawna stanowi argument Rosji, a obecnie także Chin, że NATO nie jest sojuszem czysto defensywnym. Po atakach terrorystycznych z 11 września w Nowym Jorku i Waszyngtonie NATO powołało się na artykuł 5, jego klauzulę o wzajemnej obronie, i dokonało inwazji na Afganistan. Po raz kolejny, według Łukjanowa, Stany Zjednoczone wykazały swoją wolę i zdolność do „przekształcania świata siłą”.

Ale porażka USA w Afganistanie, symbolizowana przez chaotyczne wycofanie się z Kabulu latem 2021 r., dała Rosjanom nadzieję, że światowy porządek pod przywództwem USA stopniowo rozpada się. Łukjanow twierdzi, że upadek Kabulu i przekazanie go do rąk talibów było „nie mniej historyczne i symboliczne niż upadek muru berlińskiego”.

Wpływowi chińscy naukowcy podzielają podobne poglądy. Yan Xuetong, dziekan wydziału stosunków międzynarodowych na uniwersytecie Tsinghua w Pekinie (alma mater Xi), pisze: „Chiny wierzą, że ich dojście do pozycji wielkiego mocarstwa uprawnia je do nowej roli w sprawach światowych, której nie da się pogodzić z niekwestionowaną dominacją Stanów Zjednoczonych”.

Wschód rośnie, Zachód upada?

Podobnie jak Łukjanow wierzy, że „porządek światowy ustanowiony przez USA jest bliski końca (…) Na jego miejsce ma powstać wielobiegunowy porządek”. Sam Xi ujął to jeszcze bardziej zwięźle w swoim często powtarzanym twierdzeniu, że „Wschód rośnie, a Zachód upada”.

Dla Rosji i Chin stworzenie nowego porządku światowego to nie tylko kwestia czystej siły. To także bitwa pomysłów. Podczas gdy zachodnia tradycja liberalna promuje ideę uniwersalnych praw człowieka, myśliciele rosyjscy i chińscy twierdzą, że należy pozwolić na różny rozwój różnych tradycji kulturowych i „cywilizacji”.

Vladislav Surkov, były ważny doradca Putina, skrytykował „powtarzające się nieudane wysiłki Rosji, by stać się częścią zachodniej cywilizacji”. Według Surkowa Rosja powinna zamiast tego przyjąć ideę, że „wchłonęła zarówno Wschód, jak i Zachód” i ma „mentalność hybrydową”. Podobnie prorządowi myśliciele w Pekinie argumentują, że połączenie konfucjanizmu i komunizmu oznacza, że ​​Chiny zawsze będą krajem, który kładzie nacisk na prawa zbiorowe, a nie na prawa indywidualne. Twierdząc, że sukces Chin w powstrzymaniu COVID-19 odzwierciedla wyższość chińskiego nacisku na działania zbiorowe i prawa grupowe.

Pekin i Moskwa argumentują, że obecny porządek światowy charakteryzuje się amerykańską próbą narzucenia idei demokracji i praw człowieka innym krajom poprzez interwencję wojskową. Nowy porządek światowy, którego domagają się Rosja i Chiny, opierałby się raczej na różnych strefach wpływów.

Stany Zjednoczone powinny zaakceptować rosyjską i chińską dominację nad swoimi sąsiadami i przestać wspierać demokratyczne lub kolorowe rewolucje, które mogłyby zagrozić reżimom Putina lub Xi.

Kryzys ukraiński to walka o przyszły porządek świata, ponieważ dotyczy właśnie tych kwestii. Dla Putina Ukraina jest kulturowo i politycznie częścią rosyjskiej strefy wpływów. Potrzeby bezpieczeństwa Rosji powinny dać jej prawo do zawetowania każdej ukraińskiej chęci przystąpienia do NATO, zachodniego sojuszu. Dla USA postulaty te naruszają niektóre podstawowe zasady obecnego porządku światowego, w szczególności prawo niepodległego kraju do określania własnej polityki zagranicznej i opcji strategicznych.

Precedens dla Chin

Kryzys na Ukrainie dotyczy także „ładu światowego”, ponieważ ma wyraźne konsekwencje globalne. Stany Zjednoczone wiedzą, że jeśli Rosja zaatakuje Ukrainę i ustanowi własną „strefę wpływów”, stworzy precedens dla Chin. W epoce Xi Chiny zbudowały bazy wojskowe na wszystkich spornych obszarach Morza Południowochińskiego. Groźby Pekinu dotyczące inwazji na Tajwan, autonomiczną wyspę demokratyczną, którą Chiny uważają za prowincję „zbójecką”, również stały się bardziej otwarte i częstsze. Jeśli Putinowi uda się zaatakować Ukrainę, zwiększy to pokusę Xi do zaatakowania Tajwanu.

Jest też kilka istotnych różnic między podejściem Moskwy i Pekinu. Obecnie Rosja jest bardziej skłonna do podejmowania ryzyka militarnego niż Chiny. Dla Putina użycie siły militarnej w Syrii, na Ukrainie i innych miejscach jest sposobem na potwierdzenie, że Rosja jest, była i będzie wielką potęgą.

Podczas gdy Rosja aspiruje do miana jednego z największych światowych mocarstw przy użyciu wojska, Chiny przyjęły strategię stopniowego wyparcia wpływów USA z regionu Indo-Pacyfiku.

Elizabeth Economy, autorka nowej książki „Świat według Chin”, twierdzi, że Pekin wskazuje na „radykalnie zmieniony porządek międzynarodowy”, w którym Stany Zjednoczone są zasadniczo wypychane z Pacyfiku i stają się po prostu mocarstwem atlantyckim. Ponieważ region Indo-Pacyfiku jest teraz rdzeniem światowej gospodarki, to zasadniczo uczyniłoby to Chiny „numerem jeden”.

Rush Doshi, chiński uczony pracujący w Białym Domu, przedstawia podobny argument w swojej książce „Długa Gra”. Powołując się na różne chińskie źródła, Doshi argumentuje, że Chiny wyraźnie dążą do globalnej hegemonii w stylu amerykańskim.

Próba światowej supremacji

Różnica w skali ambicji Chin i Rosji odzwierciedla różnicę w ich potencjale gospodarczym. Gospodarka Rosji jest teraz mniej więcej tego samego rozmiaru co włoska. Moskwie po prostu brakuje bogactwa, by podtrzymać dążenie do globalnej supremacji. Z kolei Chiny są obecnie pod pewnymi względami największą gospodarką świata – są największym producentem i eksporterem na świecie. Populacja chińska, wynosi 1,4 mld ludzi i jest około dziesięciokrotnie większa niż w Rosji. W rezultacie Chiny mogą aspirować do miana najpotężniejszego państwa na świecie.

Ale choć różnice w potencjale gospodarczym Rosji i Chin są widoczne, to ostatecznie czynią Xi bardziej ostrożnym niż rosyjskiego przywódcę. Gotowość Putina do użycia siły militarnej w celu zmiany układu sił w Europie ma w sobie coś z desperacji hazardzisty. Putin, widząc, jak NATO rozszerza się na wiele obszarów byłego bloku sowieckiego, postanowił bronić ostatniego bastionu – Ukrainy.

W Pekinie natomiast panuje silne poczucie, że czas i historia są po stronie Chin. Chińczycy mają też wiele instrumentów ekonomicznych do poszerzania swoich wpływów, które są po prostu niedostępne dla Rosjan. Sztandarowym projektem Xi lat jest Inicjatywa Nowego Jedwabnego Szlaku, ogromny międzynarodowy program infrastrukturalny finansowany przez Chiny, który obejmuje Azję Środkową, Afrykę, Europę i obie Ameryki.

Siła handlowa Chin

W miarę jak Stany Zjednoczone stały się bardziej protekcjonistyczne, Chiny zaczęły wykorzystywać swoją siłę handlową do rozszerzenia swoich globalnych wpływów. Regionalne Kompleksowe Partnerstwo Gospodarcze, czyli umowa handlowa w regionie Azji i Pacyfiku, obejmująca Chiny i kilku sojuszników strategicznych USA, takich jak Japonia i Australia są tego najlepszym przykładem. Odmowa dostępu do chińskiego rynku daje Pekinowi narzędzie wpływu, którego Moskwa po prostu nie ma.

Ale czy gradualizm zadziała? A może Rosja i Chiny potrzebują jakiegoś dramatycznego momentu, aby stworzyć nowy porządek świata, którego poszukują?

Historia sugeruje, że nowe systemy rządów światowych powstają zwykle po jakimś sejsmicznym wydarzeniu politycznym, tak poważnym jak np. wojna.

Wiele instytucji z zakresu bezpieczeństwa obecnego porządku światowego pojawiło się po zakończeniu II wojny światowej. Układ ogólny w sprawie taryf celnych i handlu (GATT) wszedł w życie w 1948 r. NATO powstało w 1949 r. Traktat o wzajemnym bezpieczeństwie i współpracy między Japonią a Stanami Zjednoczonymi został podpisany w 1951 r. Europejska Wspólnota Węgla i Stali, prekursor Unii Europejskiej również została założona w 1951 roku. Po zakończeniu zimnej wojny rywalizujące ze sobą instytucje wspierane przez Związek Radziecki, takie jak Układ Warszawski, upadł, a NATO i UE rozszerzyły swoje granice o byłe kraje Związku Radzieckiego. Chiny przystąpiły do ​​Światowej Organizacji Handlu w 2001 roku, następcy GATT.

Wojny zastępcze

Teraz pytanie brzmi, czy ambicje Rosji i Chin dotyczące „nowego porządku światowego” również będą wymagały wojny? Bezpośredni konflikt z USA w erze nuklearnej jest zbyt niebezpieczny i z tego powodu raczej nie nastąpi.

Jednak Rosja i Chiny mogą czuć, że będą w stanie zrealizować swoje ambicje poprzez wojny zastępcze.

Niekwestionowane zwycięstwo Rosji na Ukrainie może sygnalizować, że w Europie powstaje nowy ład bezpieczeństwa, obejmujący de facto rosyjską „strefę wpływów”. Udana chińska inwazja na Tajwan zostałaby odebrana jako znak, że era dominacji USA na Pacyfiku dobiegła końca. W tym momencie wiele krajów regionu, które obecnie szukają bezpieczeństwa u boku USA, takie jak Japonia i Korea Południowa, może zdecydować się na dostosowanie do nowego porządku zdominowanego przez Chińczyków.

Alternatywnie, nowy porządek świata mógłby wyłonić się dzięki milczącej zgodzie Waszyngtonu, co biorąc pod uwagę dotychczasowe działanie administracji prezydenta Joe Bidena wydaje się mało prawdopodobne.

Niecierpliwość Rosji wynika z chęci Putina do wymuszenia kryzysu na Ukrainie. Perspektywy nowego porządku światowego, bardziej zgodnego z Rosją, mogą zależeć od tego, czy jego ukraiński hazard się sprawdzi. Ale nawet jeśli Putinowi nie uda się osiągnąć swoich celów na Ukrainie, zagrożenie dla porządku światowego kierowanego przez USA nie zniknie. Wschodzące Chiny, kierowane przez ambitnego prezydenta Xi, na pewno tego dopilnują.

Źródło: expansion.com

Poprzedni artykułKGHM na nowej giełdzie w Chinach. To największy polski eksporter do Państwa Środka
Następny artykułKorupcja niszczy polską gospodarkę. Pojawiła się szansa na zmniejszenie tej patologii