Fot. Pixabay

W lutym stopa bezrobocia wyniosła zaledwie 3,5 proc. Natomiast w 2009 r. na skutek recesji, bezrobocie osiągnęło szczytową wartość 10 proc. Tak złe dane można porównać jedynie z 1933 rokiem. Wówczas bez pracy był co czwarty Amerykanin. Na tle tych danych sytuacja w Polsce wygląda naprawdę korzystnie. Według wstępnych danych Ministerstwa Rodziny Pracy i Polityki Społecznej w minionym miesiącu stopa bezrobocia wyniosła 5,7 proc., a w marcu 5,4 proc. Wiele wskazuje na to, że nie spełnią się najczarniejsze scenariusze, które przewidywały nawet dwucyfrową skalę wzrostu tego wskaźnika.

Pandemia zmieniła zachowania konsumenckie. Z pewnością wpłynie to również na sposób funkcjonowania wielu przedsiębiorstw po tzw. odmrożeniu gospodarki. Dziś jeszcze jesteśmy skoncentrowani na problemie przetrwania i ocalenia miejsc pracy, jednak „lockdown” dobiega końca i warto przyjrzeć się amerykańskim obserwacjom na temat nowych preferencji konsumentów „po kryzysie”. Być może będą one przydatne w redefiniowaniu strategii polskich małych i średnich przedsiębiorstw.

Telepraca na życzenie?

IBM Institute for Business Value przeprowadził badanie dotyczące zmian w zachowaniu i preferencji amerykańskich konsumentów wynikających z pandemii COVID-19. Badacze chcieli ustalić, w jaki sposób pandemia wpłynęła na codzienne wydatki, korzystanie z transportu, przyszłą obecność na imprezach w dużych obiektach i powrót do pracy. Po przeanalizowaniu odpowiedzi uzyskanych z ankiety skierowanej do 25 tys. Amerykanów okazało się, że planują oni wprowadzenie istotnych zmian w sposobie życia i pracy. Badanie potwierdziło, że COVID-19 stale modyfikuje postawy i zachowania konsumenckie, które dotyczą między innymi takich branż jak handel detaliczny, transport i podróże. – Przedsiębiorstwa prowadzące działalność w tych obszarach gospodarki powinny szybko dostosować swoje modele biznesowe nie tylko w celu przetrwania, ale również i przyszłego rozwoju – podkreślają analitycy IBM Institute for Business Value.

Przymusowe przejście do pracy w trybie zdalnym doprowadziło prawie 40 proc. ankietowanych do głębokiego przekonania, że ich pracodawca powinien zapewnić „zdalnym” pracownikom skorzystanie z tej formy zatrudnienia po zakończeniu pandemii. Ponad 75 proc. Amerykanów pracujących w trybie zdalnym chciałoby kontynuować taką działalność, przynajmniej od czasu do czasu. Natomiast 54 proc. pragnie, aby była to ich główna metoda pracy. Jednak w ubiegłorocznym badaniu dyrektorów generalnych, które przeprowadził IBM Institute for Business Value, zaledwie 45 proc. ankietowanych potwierdziło gotowość firm do tak głębokiej zmiany.

Transport i przemysł samochodowy zahamują

Nastawienie konsumentów do transportu publicznego uległo znacznej zmianie. Ponad 20 proc. respondentów, którzy regularnie korzystali z autobusów, metra lub pociągów stwierdziło, że już tego nie zrobi, a kolejne 28 proc. deklaruje, że prawdopodobnie rzadziej będą korzystać z transportu publicznego. Ponad połowa ankietowanych, którzy korzystali z aplikacji umożliwiających wspólne dojazdy do pracy prywatnymi samochodami, deklaruje, że albo będzie z nich mniej korzystać, albo całkowicie zrezygnuje z tych usług.

W przypadku taksówek i innych tradycyjnych usług samochodowych aż 24 proc. ankietowanych osób wskazało, że nie będzie już korzystać z tych środków transportu.

Niespełna co piąty badany (17 proc.) stwierdził, że zamierza korzystać ze swojego pojazdu, a 1 na 4 twierdzi, że będzie używać prywatny samochód jako jedyny środek transportu. Jedna trzecia respondentów deklaruje, że ograniczenia w ich finansach osobistych „znacznie” wpłyną na ich decyzję o zakupie pojazdu po zniesieniu ograniczeń COVID-19.

Ponad 25 proc. stwierdziło, że brak zaufania do globalnej i amerykańskiej perspektywy gospodarczej wpłynie na ich decyzje o zakupie pojazdu – prawie tyle samo osób twierdzi, że wstrzymałoby się z zakupem przez ponad 6 miesięcy. Konsumenci dodali, że programy motywacyjne producentów prawdopodobnie nie przekonają i nie zmienią ich sposobu myślenia.

Bliżej domu i daleko od masowych imprez

Z badania wynika również, że nadchodzące miesiące będą trudne dla firm powiązanych z organizacją imprez masowych. Ponad połowa respondentów nie chce uczestniczyć w takich wydarzeniach, przynajmniej do końca 2020 r. Jeszcze większą rezerwę wykazali Amerykanie w stosunku do konferencji i imprez targowych. Aż 75 proc. ankietowanych twierdzi, że jest mało prawdopodobne, aby do końca roku odważyli się na udział w takich wydarzeniach.

Prognoza dla barów i restauracji po epidemii może być bardziej optymistyczna. Ponad jedna trzecia konsumentów wskazała, że odwiedzi te placówki, a tylko około 10 proc. jest przeciwnego zdania. Około 25 proc. amerykańskich konsumentów wskazało, że po zniesieniu ograniczeń będą gotowi odwiedzić plażę, a 1 na 5 osób wybierze się na zakupy do centrum handlowego. Ze względu na obawy związane z COVID-19 prawie 40 proc. ankietowanych stwierdziło, że podczas zakupów prawdopodobnie będzie korzystać z opcji płatności zbliżeniowych za pośrednictwem urządzenia mobilnego lub karty kredytowej.

Ponad 75 proc. respondentów wskazuje, że decyduje się odwiedzić sklepy, aby kupić niezbędne towary (tj. żywność, napoje oraz artykuły gospodarstwa domowego i środki czystości). Badanie ujawnia również, że pod wpływem ograniczeń wynikających z pandemii – 25 proc. klientów częściej kupuje podstawowe produkty w placówkach handlowych, blisko miejsca zamieszkania, oferujących towary od lokalnych dostawców.

Stymulacja fiskalna

Doświadczenia z amerykańskiego rynku mogą być inspiracją dla polskich ośrodków badawczych. Powinny one jak najszybciej przygotować analizę przemian zachodzących w świadomości konsumentów. Ma to kluczowe znaczenie dla tych przedsiębiorców, którzy stoją wobec konieczności rewizji dotychczasowych strategii.

Dokładna synteza wniosków, ułatwiłaby także rządowi optymalizację efektu synergii, wynikającego z największego w historii Polski stymulującego gospodarkę impulsu fiskalnego. Dzięki olbrzymiemu wsparciu z państwowej kasy kryzys może być szansą „nowego otwarcia” dla polskiej małej i średniej przedsiębiorczości. Komisja Europejska prognozuje, że w tym roku stymulacja fiskalna w Polsce będzie drugą największą wśród krajów UE. Wskaźnik deficytu do PKB wzrośnie o 5,4 pkt proc. Średnia unijna wynosi 3,6 proc. Jedynie Dania planuje wyższy impuls fiskalny niż Polska.