Parlament Europejski wezwał do podjęcia dalszych działań w celu poprawy standardów demokracji w Polsce i na Węgrzech. Uchwała uzyskała poparcie pięciu wielkich sił politycznych (Europejskiej Partii Ludowej, Socjalistów i Demokratów, Liberałów, Zielonych i Zjednoczonej Lewicy), jednak nie wszyscy europosłowie zagłosowali zgodnie z powszechnie przyjętą ideologią. Jak podaje dziennik „El Confidencial”, politycy wywodzący się Hiszpańskiej Partii Ludowej (Partido Popular), a tworzący Europejską Partię Ludową wyłamali się i nie zagłosowali według z góry narzuconego schematu.

Mimo godnej pochwały postawy hiszpańskich polityków, rezolucja została podjęta przy 446 głosach za, 178 przeciw i 41 wstrzymujących się. Nie ulega jednak wątpliwości, że pozorna “przegrana” w głosowaniu stanowi swego rodzaju triumf dla polityki obranej zarówno przez polski jak i węgierski rząd. Delegacja hiszpańska odeszła bowiem od linii, za którą podążyła jej rodzina polityczna, a która w większości głosowała za rezolucją i uczyniła to w czasie, gdy Europejska Partia Ludowa zamierza pozbyć się Fidesz – partię premiera Węgier Viktora Orbana. Co ciekawe, rezolucja została również odrzucona przez hiszpańską formację Vox i flamandzkich nacjonalistów, przez grupę Tożsamość i Demokracja (która skupia eurosceptyków) oraz przez kilku posłów do PE, którzy nie są zrzeszeni w ramach żadnego ugrupowania.

To nie pierwszy raz, kiedy Polska i Węgry są atakowane przez Unię Europejską. Powołując się na ochronę niezależności sądów, zagrożoną sytuacją wolności słowa oraz korupcją i stanem demokracji, w 2017 r. wobec Polski, zaś w 2018 r. wobec Węgrzech została wszczęta procedura na podstawie art. 7 Traktatu o Unii Europejskiej. Co więcej, przedstawiciele eurolandów zasiadający w Parlamenie Europejskim są zdania, że wcześniejsze uruchomienie art 7 TUE wobec Polaków i Węgrów nie spowodowało, że kraje zarządzane przez „nacjonalistów i socjalistów” chociaż trochę przybliżyły się do fundamentalnych wartości UE. Z tego powodu eurodeputowani w swojej rezolucji zwrócili się o to, by debaty o Polsce i Węgrzech były „bardziej regularne i ustrukturyzowane” oraz by Komisja Europejska wykorzystała wszystkie dostępne jej narzędzia, w szczególności te, które ostatecznie pozwalają na postawienie danego kraju przed sądem w sytuacji naruszenia wartości godności osoby ludzkiej, wolności, demokracji, równości oraz państwa prawnego.

Procedura określona w art. 7 TUE może w konsekwencji doprowadzić do zawieszenia danego państwa lub utraty przez nie prawa głosu w Radzie Ministrów UE. Aby jednak do tego tak się stało wymagana jest jednomyślność Rady, tj. pozostałe państwa członkowskie z wyjątkiem kraju wobec, którego wszczęto postępowanie muszą być zgodne.

Biorąc jednak pod uwagę fakt, że procedura art. 7 TUE może dotyczyć zarówno Polski jak i Węgier, uzyskanie jednomyślności jest niemożliwe.