Inicjatywa Komisji Europejskiej mająca na celu zaklasyfikowanie energetyki jądrowej jako przyjaznej środowisku wywołała spore kontrowersje przede wszystkim u… Niemców, chociaż emocje towarzyszące tzw. „zielonej transformacji” odczuwalne są również w innych europejskich stolicach.

pierwsza polska elektrownia atomowa - grafika wpisu

Unia Europejska w ramach planu tzw. dekarbonizacji gospodarki proponuje, aby do listy zielonych certyfikatów lub taksonomii środowiskowej włączyć energię nuklearną. Dzięki temu elektrownie jądrowe byłyby traktowane jako „zielone inwestycje”, a ich budowa mogłaby być objęta dofinansowaniem z Unii. Zgodnie z założeniami projektu w przypadku elektrowni jądrowych kraje ubiegające się o pomoc finansową z Brukseli będą musiały spełnić określone wymagania, takie jak: respektowanie nowoczesnych standardów technologicznych, oferowanie konkretnego planu eliminacji odpadów promieniotwórczych, czy też ograniczenie ilości emitowanych gazów cieplarnianych.

Propozycja Komisji Europejskiej jest sprzeczna z dotychczasowymi planami energetycznymi Berlina, który od 2011 r, konsekwentnie realizuje politykę rezygnacji z energii atomowej, czego przejawem jest zamknięcie z początkiem roku trzech z ostatnich sześciu elektrowni jądrowych funkcjonujących w kraju.

Presja z Paryża

Chociaż za zmianą dotychczasowego podejścia do energii jądrowej opowiadały się Francja, Polska oraz trzynaście innych kraju członkowskich, to nie ulega wątpliwości, że największą presję wywierała Francja, na terytorium której działa 58 elektrowni jądrowych. Trzeba przyznać, że prezydent Emmanuel Macron zręcznie wykorzystał tymczasową próżnię władzy spowodowaną zmianą rządu w Niemczech, aby przeforsować zmiany w podejściu do energetyki jądrowej.

Niecały miesiąc po objęciu władzy nowy niemiecki rząd stoi już przed pierwszym poważnym wyzwaniem. Przewartościowanie stanowiska wobec energetyki jądrowej przez Unię to „zdrada” Zielonych i ich wyborców. W Niemczech od lat toczy się dyskusja na temat  konieczności zamykania elektrowni jądrowych. W listopadzie 2021 roku ulicami Berlina przeszli przeciwnicy zamykania kolejnych elektrowni jądrowych w Niemczech.

Czy faktycznie zrównoważona?

W unijnej debacie na temat energetyki jądrowej wszystko sprowadza się do nomenklatury. Wielu polityków przypomina, że warto zauważyć, iż nazwanie czegoś przez europejskich biurokratów zieloną energią wcale nie czyni jej przyjaznej środowisku. W publicznej dyskusji nie można pominąć argumentów przeciwników energii jądrowej związanych z problemami i kosztami wynikającymi np. z unieszkodliwienia odpadów promieniotwórczych. W Niemczech wciąż trwają poszukiwania lokalizacji dla końcowego składowiska wysokoaktywnych odpadów, zaś ekonomiści wyliczają koszty wyjścia z atomu.

Nie należy również pomijać faktu, że podczas wydobycia uranu wytwarzane są gazy cieplarniane, zaś po wypadkach w elektrowniach jądrowych, takich jak Czarnobyl w 1986 roku i Fukushima w 2011 roku, całe regiony pozostają przez długi czas niezdatne do zamieszkania, a tymi, którzy muszą płacić za ogromne szkody spowodowane katastrofami, są ludzie, a nie przemysł.

Poprzedni artykułUnia wprowadza obowiązek instalacji „czarnych skrzynek” w samochodach
Następny artykułSzwecja uruchomiła urząd ds. walki z fake newsami