fbpx
wtorek, 25 czerwca, 2024
Strona głównaFelietonKtóre reformy realizować: oczekiwane czy konieczne?

Które reformy realizować: oczekiwane czy konieczne?

Nowego rządu, tzn. tego wyłonionego z większościowej koalicji partii opozycyjnych wobec opcji rządzącej przez ostatnie dwie kadencje, jeszcze nie mamy, ale dalibóg wszyscy się zachowują, jakbyśmy już go mieli. Jest to o tyle dziwne, że de facto nie zakończyła się jeszcze kadencja obecnego Sejmu i Senatu, a rząd pod przewodnictwem Mateusza Morawieckiego administruje naszym państwem w najlepsze.

W momencie gdy obserwuję ten trend wśród obywateli, prezydent dopiero rozpoczął serię spotkań z przedstawicielami komitetów, które będą zasiadać w ławach sejmowych. Wszak już wiadomo, że politycy Trzeciej Drogi, pomimo olbrzymiej determinacji Mateusza Morawieckiego w zakresie tworzenia przyszłego rządu, nie przyjęli żadnych korzyści ze strony jeszcze sprawującego władzę obozu, i wspólnie i w porozumieniu z euro-liberałami oraz coraz bardziej skrajną lewicą, zdecydowali się tworzyć rząd. Mimo wszystko już czuć głęboki swąd nadchodzących reform – tych oczekiwanych i tych koniecznych.

Oczekiwane to z pewnością te, które wyborcy ponieśli do urn w kartach do głosowania. Stanowią one oczywiście zbiór pobożnych życzeń zawartych w programach wyborczych poszczególnych partii czy nawet poszczególnych kandydatów, a w skrócie stanowią kompozycję obietnic, które można streścić stwierdzeniem: by ludowi pracującemu miast i wsi pracowało się lżej albo nie pracowało w ogóle, i jednocześnie żyło dostatniej. Z kolei reformy konieczne to te, które wypadałoby przeprowadzić, aby nasz „wspólny” dom się nie zawalił. Empirycznie można wywieźć regułę, że reformy koniecznie stanowią swoiste przeciwieństwo reform oczekiwanych.

Jakie reformy ma zamiar realizować przyszły rząd? Trudno powiedzieć, gdyż cały czas poruszamy się w świecie projekcji niewiele różniących się od tych prezentowanych w kampanii wyborczej. Na razie jedyne, co możemy stwierdzić z prawdopodobieństwem dość bliskim pewności, że deklaracje padające ze strony obozu opozycyjnego potwierdzają, zresztą po raz kolejny w historii, tezę zawartą w scholiach Samotnika z Bogoty, iż „demokratyczne wybory rozstrzygają o tym, kto będzie uciskany w majestacie prawa”. Koronnym przykładem niech będzie informacja, z którą spotkałem się w kilku serwisach, a która na Onecie wyświetlała mi się przez dłuższy czas, że nowa władza przyjrzy się pieniądzom o. Rydzyka, zapewne tym, które ów zakonnik otrzymał w ramach programów wsparcia z instytucji publicznych. Treść tych deklaracji nie pozostawia złudzeń co do celu owej kontroli.

Wracając jednak do meritum, można śmiało stwierdzić, że potrzebom realizacji zarówno reform oczekiwanych, jak i koniecznych nie sprzyja skład obozu przyszłej koalicji rządzącej. W zasadzie przypomina on eintopf, czyli danie polegające na wrzuceniu, czego się tylko da do jednego gara. Poza pewnymi wyjątkami trudno uznać taką potrawę za szczyt sztuki kulinarnej. Jedyne, co przyszły rząd łączy, to kwestia uwielbienia polityki UE, co z kolei wcale tak dobrze nie rokuje, szczególnie w kontekście reform koniecznych. Jednak na razie, co tłumaczyć należy zapewne troską o utrzymanie wysokiego poziomu zaufania dla przyszłego rządu, realizacja wszystkich kwestii związanych z programem, nazwijmy go na potrzeby tego tekstu – proeuropejskim, poza oczywiście kwestią KPO, pozostaje owiana tajemnicą. A przypomnijmy, że aby odblokować KPO, należy wykonać szereg reform, do których obecny rząd w ramach polityki wstawania z kolan się nie poczuwał. KPO z kolei to nic innego jak ogromna pożyczka, którą kiedyś trzeba będzie spłacić.

A skoro jesteśmy przy temacie pożyczek pod zastaw, jakim są obywatele naszego państwa (zgodnie z dewizą, że rząd nie ma własnych pieniędzy), to kilka dni temu głos zabrał Ryszard Petru, wskazując na pilną potrzebę uzdrowienia finansów publicznych. Polityk Trzeciej Drogi całkiem słusznie diagnozował, że obok olbrzymiego deficytu przewidzianego w ustawie budżetowej istnieje olbrzymi dług poza budżetem i wskazał na fundusze celowe. Stwierdził, że połączenie wierzytelności pozabudżetowych z tymi w budżecie pozwoliłoby skonsolidować dług i zmniejszyć koszty jego obsługi. Wskazał również na potrzebę uzdrowienia polskiej gospodarki jako klucza do rozpoczęcia realizacji dofinansowania tych obszarów, które zapewne są objęte obietnicami reform oczekiwanych. A te będą realizowane, podobnie jak i te świadczenia, które obecnie rządzący obóz zrealizował.

Warto jednak zauważyć, że to właśnie realizacja uprzednich reform, tych z grupy oczekiwanych, doprowadziła do stanu finansów obecnie zdiagnozowanego przez polityków jeszcze opozycyjnych. Kto jak kto, ale socjaliści pobożni, jak zwykło nazywać środowisko konserwatywno-liberalne obecnie kierujących nawą państwową, powinni dobrze wiedzieć, że cudowne rozmnożenie zdarzyło się tylko dwa razy i to za sprawą jednej osoby, a na dodatek dotyczyło chleba, a nie pieniędzy. Tymczasem z uporem maniaka, za nic mając doświadczenie historyczne tych, którzy wcześniej tego próbowali z niepowodzeniem, realizacja wszelkich programów odbywała się za pomocą rzucenia ogromnych ilości pieniądza na rynek, z reguły pożyczonego, a dystrybuowanego, jeśli nie przez budżet, to przez fundusze, Bank Gospodarstwa Krajowego i tym podobne instytucje. Nawet jeszcze nie skończyliśmy wojny z inflacją, a już mamy problem z finansami publicznymi. Problem, który mogą rozwiązać tylko reformy konieczne.

Czy będą one realizowane? Chyba nie, bowiem politycy jeszcze opozycyjny, jak np. Katarzyna Lubnauer, zapowiadają, że przyszły rząd utrzyma wszystkie programy socjalne, a na dodatek będzie realizować co bardziej socjalne pomysły swojej kampanii, jak np. podwyżki dla budżetówki, w tym 30 proc. podwyżkę dla nauczycieli. Jak wskazują eksperci analizujący koszt obecnie prowadzonej polityki, patrząc w przyszłość, Polaków będą czekać podwyżki podatków, składek oraz taryf za media. Największy mętlik dotyczy reform składek na ZUS. Przedsiębiorcy liczyli w przyszłości na dobrowolny ZUS, a nagle wśród zapewnień polityków koalicji opozycyjnej pojawiły się tylko „wakacje” od składek i to tylko dla tych w trudnej sytuacji.

Niej jestem chyba osamotniony w wątpliwościach, bowiem prof. Leszek Balcerowicz, za pośrednictwem platformy X wyraził opinię, że największe problemy wynikają z krępowania podaży (nacjonalizacje, regulacje). Ich leczenie przez podsycanie popytu daje tylko wzrost cen. Dotyczy to m.in mieszkań. A takie są propozycje PO. Ekonomiczny analfabetyzm czy cyniczny populizm?

Mam tylko nadzieję, że gdy naprawa państwa będzie wymagała reform koniecznych, nikt nie sięgnie do pomysłów triumwirów Gajusza Oktawiana Juliusza Cezara, Marka Antioniusza i Marka Lepidusa, by pustki w skarbie łatać proskrypcjami. A przecież Alexis de Tocqueville w swoim dziele „Dawny ustrój i rewolucja” przestrzegał: Trzeba szczegółowo poznać historię administracyjną i finansową dawnego ustroju, by zrozumieć, do jak bezprawnych i nieuczciwych praktyk może brak pieniędzy skłonić rządy łagodne, ale działające tajnie i bez kontroli, kiedy czas ostatecznie usankcjonuje ich władzę i uwolni je od strachu przed rewolucją, tą ostatnią ucieczką ludów.

Jacek Janas

Każdy felietonista FPG24.PL prezentuje własne poglądy i opinie

Jacek Janas
Jacek Janas
Z zawodu radca prawny. Z zamiłowania muzyk, kompozytor i myśliciel. Działacz społeczny, Prezes Zarządu Stowarzyszenia Brzozowski Ruch Konserwatywny i Członek Zarządu Stowarzyszenia Przedsiębiorców i Rolników SWOJAK. Fundator i ekspert Instytutu im. Romana Rybarskiego.

INNE Z TEJ KATEGORII

Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal

Z pewnością zgodzimy się wszyscy, że najbardziej nieakceptowalną i wywołującą oburzenie formą działania każdej władzy, niezależnie od ustroju, jest działanie w tajemnicy przed własnym obywatelem. Nawet jeżeli nosi cechy legalności. A jednak decydentom i tak udaje się ukryć przed społeczeństwem zdecydowaną większość trudnych i nieakceptowanych działań, dzięki wypracowanemu przez wieki mechanizmowi.
5 MIN CZYTANIA

Legia jest dobra na wszystko!

No to mamy chyba „początek początku”. Dotychczas tylko się mówiło o wysłaniu wojsk NATO na Ukrainę, ale teraz Francja uderzyła – jak mówi poeta – „w czynów stal”, to znaczy wysłała do Doniecka 100 żołnierzy Legii Cudzoziemskiej. Muszę się pochwalić, że najwyraźniej prezydent Macron jakimści sposobem słucha moich życzliwych rad, bo nie dalej, jak kilka miesięcy temu, w nagraniu dla portalu „Niezależny Lublin”, dokładnie to mu doradzałem – żeby mianowicie, skoro nie może już wytrzymać, wysłał na Ukrainę kontyngent Legii Cudzoziemskiej.
5 MIN CZYTANIA

Rozzłościć się na śmierć

Nie spędziłem majówki przed komputerem i w Internecie. Ale po powrocie do codzienności tym bardziej widzę, że Internet stał się miejscem, gdzie po prostu nie można odpocząć.
6 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal

Z pewnością zgodzimy się wszyscy, że najbardziej nieakceptowalną i wywołującą oburzenie formą działania każdej władzy, niezależnie od ustroju, jest działanie w tajemnicy przed własnym obywatelem. Nawet jeżeli nosi cechy legalności. A jednak decydentom i tak udaje się ukryć przed społeczeństwem zdecydowaną większość trudnych i nieakceptowanych działań, dzięki wypracowanemu przez wieki mechanizmowi.
5 MIN CZYTANIA

Europa zasad czy ideologii?

Jakiekolwiek podsumowanie 20 lat uczestnictwa Polski w Unii Europejskiej, jakakolwiek dyskusja o tym, czy Polska nadal będzie członkiem tego podmiotu, powinny opierać się nie o analizę zysków i strat, ale o ocenę warunków naszej partycypacji przez pryzmat tego, od czego uwolniliśmy się w 1989 r.
5 MIN CZYTANIA

Romantyczna walka o przyszłość

Przytłoczeni rzeczywistością, czyli ogromem problemów, które zamiast stopniowo rozwiązywać, niemiłosiernie nam się piętrzą, odpychamy od siebie pytania o przyszłość. Niefrasobliwie unikamy oceny czekających nas wyzwań, w sytuacji gdy tylko poprawna ocena pozwoli nam odkryć największe zagrożenie i się na nie przygotować. Tymczasem wszystko wskazuje na to, że idziemy na łatwiznę i pozwalamy oceniać tym, którzy mają w tym interes, ale niekoniecznie rację.
6 MIN CZYTANIA