fbpx
poniedziałek, 4 grudnia, 2023
Strona głównaFelietonKtóre reformy realizować: oczekiwane czy konieczne?

Które reformy realizować: oczekiwane czy konieczne?

Nowego rządu, tzn. tego wyłonionego z większościowej koalicji partii opozycyjnych wobec opcji rządzącej przez ostatnie dwie kadencje, jeszcze nie mamy, ale dalibóg wszyscy się zachowują, jakbyśmy już go mieli. Jest to o tyle dziwne, że de facto nie zakończyła się jeszcze kadencja obecnego Sejmu i Senatu, a rząd pod przewodnictwem Mateusza Morawieckiego administruje naszym państwem w najlepsze.

W momencie gdy obserwuję ten trend wśród obywateli, prezydent dopiero rozpoczął serię spotkań z przedstawicielami komitetów, które będą zasiadać w ławach sejmowych. Wszak już wiadomo, że politycy Trzeciej Drogi, pomimo olbrzymiej determinacji Mateusza Morawieckiego w zakresie tworzenia przyszłego rządu, nie przyjęli żadnych korzyści ze strony jeszcze sprawującego władzę obozu, i wspólnie i w porozumieniu z euro-liberałami oraz coraz bardziej skrajną lewicą, zdecydowali się tworzyć rząd. Mimo wszystko już czuć głęboki swąd nadchodzących reform – tych oczekiwanych i tych koniecznych.

Oczekiwane to z pewnością te, które wyborcy ponieśli do urn w kartach do głosowania. Stanowią one oczywiście zbiór pobożnych życzeń zawartych w programach wyborczych poszczególnych partii czy nawet poszczególnych kandydatów, a w skrócie stanowią kompozycję obietnic, które można streścić stwierdzeniem: by ludowi pracującemu miast i wsi pracowało się lżej albo nie pracowało w ogóle, i jednocześnie żyło dostatniej. Z kolei reformy konieczne to te, które wypadałoby przeprowadzić, aby nasz „wspólny” dom się nie zawalił. Empirycznie można wywieźć regułę, że reformy koniecznie stanowią swoiste przeciwieństwo reform oczekiwanych.

Jakie reformy ma zamiar realizować przyszły rząd? Trudno powiedzieć, gdyż cały czas poruszamy się w świecie projekcji niewiele różniących się od tych prezentowanych w kampanii wyborczej. Na razie jedyne, co możemy stwierdzić z prawdopodobieństwem dość bliskim pewności, że deklaracje padające ze strony obozu opozycyjnego potwierdzają, zresztą po raz kolejny w historii, tezę zawartą w scholiach Samotnika z Bogoty, iż „demokratyczne wybory rozstrzygają o tym, kto będzie uciskany w majestacie prawa”. Koronnym przykładem niech będzie informacja, z którą spotkałem się w kilku serwisach, a która na Onecie wyświetlała mi się przez dłuższy czas, że nowa władza przyjrzy się pieniądzom o. Rydzyka, zapewne tym, które ów zakonnik otrzymał w ramach programów wsparcia z instytucji publicznych. Treść tych deklaracji nie pozostawia złudzeń co do celu owej kontroli.

Wracając jednak do meritum, można śmiało stwierdzić, że potrzebom realizacji zarówno reform oczekiwanych, jak i koniecznych nie sprzyja skład obozu przyszłej koalicji rządzącej. W zasadzie przypomina on eintopf, czyli danie polegające na wrzuceniu, czego się tylko da do jednego gara. Poza pewnymi wyjątkami trudno uznać taką potrawę za szczyt sztuki kulinarnej. Jedyne, co przyszły rząd łączy, to kwestia uwielbienia polityki UE, co z kolei wcale tak dobrze nie rokuje, szczególnie w kontekście reform koniecznych. Jednak na razie, co tłumaczyć należy zapewne troską o utrzymanie wysokiego poziomu zaufania dla przyszłego rządu, realizacja wszystkich kwestii związanych z programem, nazwijmy go na potrzeby tego tekstu – proeuropejskim, poza oczywiście kwestią KPO, pozostaje owiana tajemnicą. A przypomnijmy, że aby odblokować KPO, należy wykonać szereg reform, do których obecny rząd w ramach polityki wstawania z kolan się nie poczuwał. KPO z kolei to nic innego jak ogromna pożyczka, którą kiedyś trzeba będzie spłacić.

A skoro jesteśmy przy temacie pożyczek pod zastaw, jakim są obywatele naszego państwa (zgodnie z dewizą, że rząd nie ma własnych pieniędzy), to kilka dni temu głos zabrał Ryszard Petru, wskazując na pilną potrzebę uzdrowienia finansów publicznych. Polityk Trzeciej Drogi całkiem słusznie diagnozował, że obok olbrzymiego deficytu przewidzianego w ustawie budżetowej istnieje olbrzymi dług poza budżetem i wskazał na fundusze celowe. Stwierdził, że połączenie wierzytelności pozabudżetowych z tymi w budżecie pozwoliłoby skonsolidować dług i zmniejszyć koszty jego obsługi. Wskazał również na potrzebę uzdrowienia polskiej gospodarki jako klucza do rozpoczęcia realizacji dofinansowania tych obszarów, które zapewne są objęte obietnicami reform oczekiwanych. A te będą realizowane, podobnie jak i te świadczenia, które obecnie rządzący obóz zrealizował.

Warto jednak zauważyć, że to właśnie realizacja uprzednich reform, tych z grupy oczekiwanych, doprowadziła do stanu finansów obecnie zdiagnozowanego przez polityków jeszcze opozycyjnych. Kto jak kto, ale socjaliści pobożni, jak zwykło nazywać środowisko konserwatywno-liberalne obecnie kierujących nawą państwową, powinni dobrze wiedzieć, że cudowne rozmnożenie zdarzyło się tylko dwa razy i to za sprawą jednej osoby, a na dodatek dotyczyło chleba, a nie pieniędzy. Tymczasem z uporem maniaka, za nic mając doświadczenie historyczne tych, którzy wcześniej tego próbowali z niepowodzeniem, realizacja wszelkich programów odbywała się za pomocą rzucenia ogromnych ilości pieniądza na rynek, z reguły pożyczonego, a dystrybuowanego, jeśli nie przez budżet, to przez fundusze, Bank Gospodarstwa Krajowego i tym podobne instytucje. Nawet jeszcze nie skończyliśmy wojny z inflacją, a już mamy problem z finansami publicznymi. Problem, który mogą rozwiązać tylko reformy konieczne.

Czy będą one realizowane? Chyba nie, bowiem politycy jeszcze opozycyjny, jak np. Katarzyna Lubnauer, zapowiadają, że przyszły rząd utrzyma wszystkie programy socjalne, a na dodatek będzie realizować co bardziej socjalne pomysły swojej kampanii, jak np. podwyżki dla budżetówki, w tym 30 proc. podwyżkę dla nauczycieli. Jak wskazują eksperci analizujący koszt obecnie prowadzonej polityki, patrząc w przyszłość, Polaków będą czekać podwyżki podatków, składek oraz taryf za media. Największy mętlik dotyczy reform składek na ZUS. Przedsiębiorcy liczyli w przyszłości na dobrowolny ZUS, a nagle wśród zapewnień polityków koalicji opozycyjnej pojawiły się tylko „wakacje” od składek i to tylko dla tych w trudnej sytuacji.

Niej jestem chyba osamotniony w wątpliwościach, bowiem prof. Leszek Balcerowicz, za pośrednictwem platformy X wyraził opinię, że największe problemy wynikają z krępowania podaży (nacjonalizacje, regulacje). Ich leczenie przez podsycanie popytu daje tylko wzrost cen. Dotyczy to m.in mieszkań. A takie są propozycje PO. Ekonomiczny analfabetyzm czy cyniczny populizm?

Mam tylko nadzieję, że gdy naprawa państwa będzie wymagała reform koniecznych, nikt nie sięgnie do pomysłów triumwirów Gajusza Oktawiana Juliusza Cezara, Marka Antioniusza i Marka Lepidusa, by pustki w skarbie łatać proskrypcjami. A przecież Alexis de Tocqueville w swoim dziele „Dawny ustrój i rewolucja” przestrzegał: Trzeba szczegółowo poznać historię administracyjną i finansową dawnego ustroju, by zrozumieć, do jak bezprawnych i nieuczciwych praktyk może brak pieniędzy skłonić rządy łagodne, ale działające tajnie i bez kontroli, kiedy czas ostatecznie usankcjonuje ich władzę i uwolni je od strachu przed rewolucją, tą ostatnią ucieczką ludów.

Jacek Janas

Każdy felietonista FPG24.PL prezentuje własne poglądy i opinie

Jacek Janas
Jacek Janas
Z zawodu radca prawny. Z zamiłowania muzyk, kompozytor i myśliciel. Działacz społeczny, Prezes Zarządu Stowarzyszenia Brzozowski Ruch Konserwatywny i Członek Zarządu Stowarzyszenia Przedsiębiorców i Rolników SWOJAK. Fundator i ekspert Instytutu im. Romana Rybarskiego.

INNE Z TEJ KATEGORII

Czy istnieje chrześcijański libertarianizm?

Rozmiar zwycięstwa w tegorocznych wyborach prezydenckich w Argentynie Javiera Milei nad Sergio Massą przerósł wszelkie oczekiwania. Był to głos sprzeciwu wobec katastrofalnej sytuacji gospodarczej kraju, w którym roczna stopa inflacji we wrześniu br. wzrosła do 140,1 proc.
2 MIN CZYTANIA

Nie słuchajcie fact-checkerów: w demokracji prawda często leży… pośrodku

Wielokrotnie w moich felietonach poruszałem wątki związane z radykalnym scjentyzmem, relatywizmem, negocjowaniem kompromisów albo problemem prawdy przez duże „P” w społeczeństwie liberalno-demokratycznym. W tym kontekście środowiska, które ogólnie nazwiemy „racjonalistycznymi” – na przykład popularny portal Fakenews.pl – często posługują się hasłem, że „Prawda nie leży pośrodku”. Niekiedy jeszcze z dodatkiem, „bo leży tam, gdzie leży”.
4 MIN CZYTANIA

Jeszcze liberalizm nie zginął!

W lutym 1840 r. w Nowym Sączu urodził się człowiek, którego wpływ na los świata pozostaje zdecydowanie niedoceniony i nawet w rodzinnej Polsce – ale także w Austrii, gdyż ojcem naszego bohatera był Austriak, matką Polka, a rzecz działa się przecież w zaborze austriackim – wiele osób nie zna jego nazwiska: Carl Menger.
3 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Czy o stosowaniu pegazusa też rozstrzygają demokratyczne wybory?

Nie tak dawno, kilka felietonów wstecz, cytowałem myśl Samotnika z Bogoty: „Demokratyczne wybory rozstrzygają o tym, kto będzie uciskany w majestacie prawa”. I fakt! Pierwsze symptomy działania według tego mechanizmu (bo cytowany i bardzo głęboki w treści scholion nie jest tylko poglądem filozoficznym) już teraz mamy okazję obserwować podczas prac pierwszego posiedzenia naszego Sejmu.
5 MIN CZYTANIA

Nic tak nie federalizuje jak wspólny kredyt

Zawsze powiadałem, że Wielka Brytania pozytywnie wyjdzie na tym całym Brexicie. Ci Brytyjczycy chyba wiedzieli, co się święci, i w porę wypisali się z uczestnictwa w projekcie, który od zaledwie kilku dni, głównie w pozostających jeszcze pod władaniem odchodzącej ekipy rządzącej mediach, określany jest jako „federalizacja Unii”. Swoją drogą w jednym ze wcześniejszych felietonów zapewniałem, że do tematu zmuszony będę jeszcze wrócić i tak też się dzieje.
6 MIN CZYTANIA

Odpoczywajmy, dopóki politycy się kłócą

Jaki jest najlepszy czas dla gospodarki w ustroju, gdzie pełną gębą realizowana jest zasada demokracji powszechnej, na dodatek w jej jakże jaskrawym, bo przedstawicielskim charakterze? Patrząc na pierwsze posiedzenie nowego, dziesiątego już składu Legislatywy, mógłbym zaryzykować twierdzenie, że ten moment właśnie nastał. Niestety będzie on krótki.
5 MIN CZYTANIA