Konsumenci coraz bardzo świadomie wybierają żywność, bo chcą być przekonani, że jest nie tylko polska, ale że pochodzi ze starannych i naturalnych upraw czy hodowli w małych gospodarstwach rolnych. W miejsce okazale wyglądającej żywności, produktu niczym z taśmy fabryki z komedii z Louisem de Funesem „Skrzydełko czy nóżka”, poszukują owoców, warzyw, jajek, wędlin czy serów prosto z gospodarstwa.

Ekologiczne jedzenie nie może ograniczać się do opakowania „eko”. Musi być naprawdę zdrowe, a zarazem osiągalne po niskiej cenie. Tak zwane produkty ekologiczne można coraz łatwiej dostać bezpośrednio od ich producentów. Są „eko”, co dla jednych oznacza specjalnie prowadzone uprawy i certyfikowane produkty oraz całą tą „zieloną” aurę wokół zakupów, dla innych – po prostu jedzenie zdrowe i smaczne.

Takie jak… dawniej. Lepiej więc wybierać owoce i warzywa, które wyglądem przypominają produkty sprzed lat, co tu dużo mówić – z okresu „słusznie minionego”, czyli PRL-u. Daje to mocne podstawy, by wierzyć, że rośliny były uprawiane w bardziej sprzyjających, naturalnych warunkach.

To nie tylko targ

Ekotarg Plonoteka, urządzony w budynkach starej elektrociepłowni warszawskiej na Powiślu, jest oczywiście jednym z dziesiątków bazarów z tzw. zdrową żywnością w Polsce. Jednak – jak przekonują jego organizatorzy – jest pierwszym tego typu projektem łączącym wypoczynek i rozrywkę z ofertą zakupową, „typową dla nowoczesnych przestrzeni handlowych występujących na najbardziej aspirujących rynkach na całym świecie”. Klucząc alejkami ze świeżymi produktami „prosto od chłopa”, powstaje wrażenie przeniesienia się w przeszłość, w czasy, gdy żywność w dużo mniejszym niż dziś stopniu była skażona różnymi sztucznymi substancjami, mającymi poprawiać jej wygląd i smak. W starych zabudowaniach elektrowni znajdują się też miejsca, gdzie można zrelaksować się w przerwie pomiędzy zakupami i tym między innymi rożni się Plonoteka od klasycznego bazarku. Nie jest przy tym jeszcze jednym centrum handlowym, to miejsce ze szczególnym klimatem.

Także z dowozem

Mamy też dodatkową niespodziankę. Szczególnie cenną dla tych, którzy nie lubią atmosfery bazaru, nie mogą lub nie chcą ruszać się z domu. Przy Plonotece organizowane są także targi internetowe, więc produkty można zamówić zdalnie. Nie jest to jednak jeszcze jeden internetowy supermarket, bo klienci mogą zamówić sobie dowóz zakupów prosto z targu samochodem chłodnicznym. Nadal jednak są to te same, smaczne i zdrowe produkty. Prosto z pola, pochodzące rzeczywiście z niewielkiego gospodarstwa.

Epidemia koronawirusa zaskoczyła ekotarg Plonoteka, gdy startował z dużym rozmachem na wiosnę. W połowie marca klientów zaczęło ubywać. Sytuacja się ustabilizowała, gdy organizatorzy wdrożyli pełne wytyczne sanitarno-epidemiologiczne, takie jak ograniczenie liczby klientów, maseczki, rękawiczki, pierwszeństwo seniorów, czy dezynfekcję i jeszcze przekonali o tym klientów, że jest bezpiecznie. Także gospodarzom sprzedającym swoje towary na weekendowym ekotargu zależało na tym, by sprzedaż odbywała się to bez zakłóceń. Sobotnio-niedzielny targ stał się  przy tym okazją do wyczekiwanych spotkań i wymiany doświadczeń pomiędzy rolnikami.

Obecnie na targu Plonoteka można kupić produkty 15 gospodarstw. Do nabycia jest ponad 300 produktów najwyższej jakości, pochodzących oczywiście bezpośrednio od gospodarstw i producentów. Są owoce i warzywa, jest  nabiał, mięsa, pieczywa, czy ryby i przetwory rybne. W ofercie targu znajdują się m. in.: miody prosto z pasieki sery krowie i kozie oraz wiele innych  produktów.

Sprzedający mogą się zmieniać, ale bez problemu można trafić na tych samych wystawców, obecni są gospodarze m.in. z Farmy Świętokrzyskiej, Gospodarstwa Ekologicznego Sątyrz, Piekarni Gzik, Ekologicznej Przetwórni Mleka Koziego Capra Campinos, Gospodarstwa Ekologicznego Sokół, Gospodarstwa Ekologicznego Czesław Jakubczak (k. Mogielnicy), Gospodarstwa Ekologicznego Piotr Rawski (Leoncin).

Kilkaset doskonałych produktów

Na tragach, tych okazjonalnie organizowanych lub stałych, klienci mogą zakupić lub nawet zamówić do domu wiele produktów bezpośrednio od polskich producentów i rolników. Ale także skorzystać z promocji i degustacji na miejscu. Ważne jest, by przy targu można było bez problemu i za darmo zaparkować, a droga do niego nie prowadziła przez wertepy i błota niczym w XIX wiecznej historii o zapadłej, rosyjskiej wiosce. Istotne są też ceny:

– Dzięki skróceniu łańcucha dostaw do zera ekologiczne plony na ekotargu na Powiślu mają bardzo atrakcyjne ceny. Do tego stopnia, że wielu klientów jest zszokowanych widząc, że zazwyczaj droga żywność ekologiczna może być tak tania – przekonuje Zbigniew Kozłowski, który wraz z Maciejem Żakowskim jest organizatorem tego cyklicznego wydarzenia.

Wokół dobrej żywności

Wiele produktów stara się wprowadzić konsumentów w błąd przez atrakcyjne  opakowania swoich produktów w zielonym kolorze. Także hipermarkety próbują nadążać za modą na zdrowe jedzenie. Jednak oferowane tam ekoprodukty nie muszą być ani polskie, ani zdrowe. Zawsze warto więc zapoznawać się ze składem danego produktu i nie kierować się wyłącznie nalepką „eko” na atrakcyjnym, także o „eko” wyglądzie, opakowaniu. Warto za to zapytać, dowiedzieć się, zdobyć choćby podstawową wiedzę o rolnictwie, uprawach i hodowli zwierząt.

Dlaczego tak usilnie namawiamy do kupowania „prosto od polskiego rolnika”? Bo niesie to za sobą same korzyści. Nie tylko dla nas, jako konsumentów, ale także dla samych gospodarzy, którzy widzą sens dalszego prowadzenia swoich gospodarstw, mogą ze sobą współpracować, integrować się  oraz wypracowywać nowoczesne formy sprzedaży.

To wszystko zaś bez ujmy dla zysku oraz satysfakcji konsumentów. Może więc kiedyś przyjdzie czas, gdy powszechnie dostępne zdrowe produkty prosto od rolników nie będą musiały nazywać się „eko”, by przyciągnąć i znaleźć nabywców?