Feminizm i rola ministerstwa ds. płci były głównymi tematami kampanii wyborczej w Korei Południowej. Różnicą 1 proc. głosów zwyciężył kandydat opozycyjnej Partii Władzy Ludowej (PPP) Yoon Suk-yeol. Ważnym punktem jego kampanii było zlikwidowanie ministerstwa ds. płci. Postulat ten dał mu zwycięstwo głosami młodych mężczyzn. Yoon Suk-yeol mówił w kampanii m.in., że feministki odpowiadają za niski wskaźnik urodzeń w kraju.

Nowy, konserwatywny prezydent Korei był dotychczas naczelnym prokuratorem kraju. Yoon, określany przez niektórych libertarianinem, jest przeciwnikiem rządowego interwencjonizmu gospodarczego i etatyzmu. Sądzi także, że kodeks pracy powinien zostać ograniczony do minimum i należy znieść 52-godzinny tydzień pracy, płacę minimalną oraz zlikwidować państwową opiekę zdrowotną. Z sympatią odnosi się także do kryptowalut.

Yoon powoływał się w swoich wystąpieniach na noblistę z dziedziny ekonomii prof. Miltona Friedmana i jego książkę „Wolny Wybór”. Książka ta podobno wywarła na niego ogromny wpływ.

Spór o ministerstwo ds. płci

Ministerstwo ds. płci stało się symbolem coraz ostrzejszej debaty na temat płci w Korei Południowej. Obecnie trwa tam spór o realizację postulatu prezydenta o jego likwidacji. Wymagana jest do tego jedna zgoda parlamentu kontrolowanego przez sprzeciwiającą się temu Partię Demokratów. Opinie podzielone są także w partii nowego prezydenta, która obawia się utraty kobiecych głosów w kluczowych wyborach lokalnych w czerwcu.

Rządząca Partia Demokratyczna, postrzegająca kwestię płci jako siłę napędową do przegrupowania się po porażce wyborczej, wyznaczyła na nowego, tymczasowego lidera 26-letnią feministkę, która jest ostrym krytykiem Yoon.

52-milionowa Korea Południowa ma największe różnice między dochodami kobiet i mężczyzn oraz najniższy udział kobiet w rynku pracy wśród krajów OECD. Na postpandemicznym rynku pracy wielu koreańskich młodych mężczyzn uważa jednak, że próby przywrócenia równouprawnia płci poszły za daleko i dyskryminowani są mężczyźni… W debacie publicznej wskazywano między innymi na to, że obowiązkowa jest służba wojskowa dla młodych mężczyzn, a zwolnione są z niej kobiety, a dotacje finansowe dla samotnych kobiet określano jako „dyskryminacją odwrotną”.

Yoon, który obiecał również podnieść płace poborowym do wojska i zlikwidować parytet płci dotyczący miejsc pracy w sektorze publicznym, uzyskał poparcie około 60 proc. wśród dwudziestoletnich mężczyzn. Z drugiej strony głosowało na niego tylko 34 proc. kobiet w tym wieku – wbrew temu, co pokazywały sondaże przedwyborcze.

Początki koreańskiego ministerstwa ds. płci sięgają 1988 r. Zostało powołane, by promować poprawę statusu kobiet w zdominowanym przez mężczyzn społeczeństwie konfucjańskim. W 2010 roku jego zadania zostały rozszerzone o szersze kwestie płci i rodziny. Chociaż niektórzy zarzucają mu „feministyczną” retorykę i podsycanie antymęskich nastrojów, w ostatnich latach znalazło się również pod ostrzałem całej koreańskiej klasy politycznej za obronę prominentnych polityków oskarżonych o nadużycia seksualne. Było również krytykowana za wspieranie rządzącej Partii Demokratycznej.

Ministerstwo działa również na rzecz zapobiegania przestępstwom seksualnym i przemocy domowej oraz ochrony ich ofiar, a także wspierania dzieci, samotnych rodziców i innych osób potrzebujących wsparcia rodzinnego. Wiele kobiet obawia się, że – w kontekście walki o równości płci – likwidacja ministerstwa byłaby regresem.

Według styczniowego sondażu Realmeter około 52 proc. Koreańczyków popiera likwidację ministerstwa ds. płci lub jego przekształcenie.

Reuters/KR

Poprzedni artykułCzy pracownicy w Polsce są kompetentni?
Następny artykułMinisterstwo Finansów zastanawia się nad zamknięciem zawodu księgowego