fbpx
czwartek, 25 kwietnia, 2024
Strona głównaKrajLockdown kontra dyskoteka na ulicach

Lockdown kontra dyskoteka na ulicach

Od kilku dni trwają protesty przeciwko orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego, wskazującego na niedopuszczalność zabijania nienarodzonego dziecka z przyczyn eugenicznych. Na ulice w czasie eksplozji zakażeń koronawirusem wyszły tysiące ludzi, najwyraźniej za nic mających ryzyko, jakie stwarzają nawet nie tyle dla siebie, ile dla swoich bliskich będących w grupach ryzyka.

Oglądając obrazy z tych manifestacji, można odnieść wrażenie, że patrzy się na zdjęcia z jakiejś masowej imprezy czy festynu. Ludzie, nie zachowując elementarnego dystansu społecznego i często bez lub ze źle założonymi maseczkami, bawią się, puszczana jest muzyka, odbywają się tańce. Innymi słowy fun na całego. Towarzyszą temu wulgarne hasła wypisywane na tekturowych tabliczkach czy wykrzykiwane przez tłum. Często podnoszą je kilkunastoletnie dzieci, wołające w niebogłosy słynne już „w………ć”. Zresztą tego typu bluzgów jest na tych protestach mnóstwo, zastanawia zatem, co robią tam dziewczynki ze szkoły podstawowej czy pierwszych klas ogólniaka.

To dziwne o tyle, że obok sprzeciwu wobec wyroku Trybunału Konstytucyjnego postuluje się tam dokonanie jakiejś rewolucji. Pojęcie to jest na tyle niedookreślone, że nie wiadomo, czego owa rewolucja miałaby dotyczyć i czemu w jej przeprowadzaniu mają brać udział nastolatkowie, którzy w tym czasie rozwiązywać powinni równania kwadratowe czy uczyć się okresów warunkowych w angielskim. Czy chodzi o przewrót na wzór tego, jaki znamy z 1917 roku? A może coś w stylu rewolucji z lat 60? I w tym wszystkim dzieciaki, które o tych wydarzeniach nie mają pojęcia, bo najpewniej nawet jeszcze nie doszły do tego etapu historii w szkole.

To zresztą chyba już swego rodzaju trend po lewej stronie, żeby w swoje akcje angażować małoletnich. Podobnie jest przy okazji tzw. strajków klimatycznych. W nich też biorą udział uczniowie, którzy tak się dziwnie składa, wolą akurat owe strajki od siedzenia w szkolnej ławce i nauki, która na tym etapie życia jest ich obowiązkiem. Pytanie zatem, czemu się je od tej nauki odciąga i jednocześnie angażuje w protesty, rojące się od haseł, które zgorszyć mogą niejednego dorosłego. Niektóre ze wznoszonych transparentów zawierają treści zwyczajnie obrzydliwe i ekspozycja tego typu przekazu wobec dzieci budzić powinna zdecydowane oburzenie. Tymczasem tak nie jest, po lewej stronie trwa radocha, że „młodzi wreszcie się zaangażowali”. Młodzi, czyli w znacznej części kilkunastolatkowie, warto dodać!

I teraz pytanie, do którego odnosi się tytuł: jak w okresie tych strajków, w których ośmieszane są wszelkie zasady związane z DDM (dystans – dezynfekcja – maseczki), wprowadzić lockdown? Jak wytłumaczyć przedsiębiorcom walczącym o przetrwanie, że muszą zamykać swoje sklepy, kluby fitness etc., w których zresztą często przestrzegano wysokich standardów sanitarnych, kiedy w tym samym czasie trwa strajk, którego nie powstydziliby się antycovidowcy? Zachodzę w głowę, jaki ów lockdown ma w ogóle sens, jaki sens ma zamykanie szkół i wprowadzanie podobnych ograniczeń w tych okolicznościach? Nie mam pojęcia.

I jeszcze jedno pytanie: gdzie są eksperci wirusolodzy, którzy latem oburzali się na turystów odpoczywających nad polskim morzem? Gdzie ci ludzie, którzy krytykowali przedsiębiorców za ich manifestacje, strasząc ryzykiem masowych zarażeń? Wtedy z grymasem oburzenia na twarzach i stanowczym tonem przestrzegali, uczulali, apelowali. Wielu z nich teraz milczy.

INNE Z TEJ KATEGORII

Blisko 67 proc. Polaków odczuwa syndromy depresji. Ile traci na tym gospodarka?

Jak wynika z najnowszego raportu, obecnie 66,6 proc. dorosłych Polaków odczuwa przynajmniej jeden z syndromów najczęściej kojarzonych z depresją. Autorzy badania ostrożnie szacują, że gospodarka traci na tym ok. 3 mld zł rocznie. I to wyliczenie zakłada tylko nieobecność w pracy osób doświadczających epizodów depresyjnych i zaburzeń depresyjnych nawracających.
5 MIN CZYTANIA

Ruch i liczba klientów w galeriach i centrach handlowych wciąż na minusie

Jak wynika z badania firmy technologicznej Proxi.cloud i platformy analityczno-badawczej UCE RESEARCH, dynamika ruchu w galeriach i centrach handlowych w I kwartale br. wyglądała bardzo podobnie jak rok wcześniej. Wprawdzie nieco ubyło wizyt (o prawie 5 proc. rdr.) i odwiedzających (o niecały 1 proc. rdr.), ale autorzy raportu przekonują, że tego typu placówki wciąż przyciągają wielu klientów.
5 MIN CZYTANIA

Ile zarobią nasi wybrańcy do samorządów?

W ostatnich wyborach prawie 50 tysięcy kandydatów na radnych, wójtów, burmistrzów i prezydentów uzyskało wymarzony mandat. Ile zarobią osoby, które będą nas reprezentować w samorządzie?
3 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

RAPORT: Banki centralne wobec podwyższonej inflacji

Patrząc na wskaźnik inflacji, można odnieść wrażenie, że jakaś maszyna przeniosła nas o kilka dekad do tyłu. Polski odczyt dynamiki cen jest najwyższy od 20 lat, inflacja konsumencka w Stanach Zjednoczonych osiągnęła poziom niewidziany tam od ponad trzech dekad. Podobnie jest w strefie euro. Niemcy mają inflację porównywalną z tą z początku lat 90. Dziennikarze pytają ekonomistów i polityków, kiedy ceny wyhamują i wszystko wróci do normy.
11 MIN CZYTANIA

DEBATA WIDEO: Skąd ta inflacja? Odpowiadają Kluza, Liberadzki, Sokal

Nie wiesz, skąd ta inflacja? Obejrzyj naszą debatę z udziałem wybitnych ekspertów. Wiele pytań i równie dużo trafnych odpowiedzi!

Prof. Dariusz Gątarek: „Przyczyn inflacji szukałbym poza Polską” [WYWIAD]

O bieżącej sytuacji gospodarczej w Polsce rozmawiamy z prof. Dariuszem Gątarkiem, światowej renomy ekonomistą zajmującym się tematyką zarządzania ryzykiem i wyceną pochodnych instrumentów finansowych. Byłym doradcą prezesa NBP Sławomira Skrzypka.
5 MIN CZYTANIA