fbpx
czwartek, 18 lipca, 2024
Strona głównaFelietonMaria z Lubna i urzędasy

Maria z Lubna i urzędasy

Być może 16-letnia Maria z Lubna w woj. zachodniopomorskim, która handlowała wiśniami z sadu swojego dziadka, póki nie przeszkodziła jej inspekcja sanitarna, ma już dość rozgłosu. Może jednak tak się zdarzy, że ten tekst jakoś do niej dotrze. Dlatego chcę go zacząć od kilku słów skierowanych wprost do tej samodzielnej dziewczyny, która po fatalnym doświadczeniu z przedstawicielami polskiego państwa potrzebuje, żeby dodać jej otuchy.

Droga Mario!

Nie piszę „Marysiu”, tylko „Mario”, ponieważ podjęcie samodzielnej inicjatywy wymaga dojrzałości. I Ty taką dojrzałość pokazałaś. Zaimponowałaś mi. W czasach, gdy coraz więcej Twoich rówieśników umie tylko wyciągać rękę – albo do rodziców, albo do państwa – i uważa, że „im się należy”, Ty wymyśliłaś, jak samodzielnie możesz zarobić pieniądze. Miałaś pomysł i włożyłaś w jego realizację własną pracę. Powinnaś być stawiana za wzór. Dla ludzi, którzy wierzą w przedsiębiorczość, prywatny biznes i rozumieją, że to od nich – nie od jakichś wielkich państwowych projektów – zależy przyszłość nas wszystkich, młodzi ludzie jak Ty są nadzieją.

Zamiast nagrody spotkała Cię urzędnicza bezduszność. Wiem, że to skrajnie zniechęcające i deprymujące. W normalnie działającym państwie to absolutnie nie powinno było się wydarzyć. Nawet jeśli urzędnicy mogli mieć jakiekolwiek zastrzeżenia do Twojej inicjatywy, powinni byli zasugerować zmiany, pomóc, pokazać, jak działać zgodnie z przepisami, ewentualnie upomnieć. Nic więcej.

Chcę Cię prosić o jedno: nie zniechęcaj się. Mnóstwo ludzi trzyma dzisiaj za Ciebie kciuki. Mam nadzieję, że wycieczka szkolna się udała, a Ty w przyszłości będziesz mieć kolejne dobre pomysły.

Twoi rodzice dobrze Cię wychowali i dobrze zrobili, pomagając w realizacji Twojego małego biznesu. Im również należą się gratulacje i wsparcie w starciu z urzędasami – przed sądem. Na moje możecie liczyć. Życzę Ci powodzenia!

*

Niewiele historii doprowadza mnie do takiej wściekłości, a zarazem wywołuje we mnie poczucie tak głębokiej i dojmującej bezsilności oraz smutku jak te, gdy państwo w swojej tępocie i bezmyślnym egzekwowaniu przepisów podcina skrzydła ludziom – szczególnie młodym ludziom – którzy mają pomysł na własny biznes. To tak skrajnie antywychowawcze, tak szkodliwe, że już za samo to urzędnicy powinni zostać upomniani.

Czy działali zgodnie z prawem? Zapewne tak. Tyle że przepisy na ogół dają urzędnikom dużą swobodę. Gdybyśmy żyli w państwie szanującym przedsiębiorczość i starającym się takie postawy kształtować, urzędnik nie byłby dla Marii wrogiem, ale życzliwym doradcą. Nie przyjeżdżałby z policją – to jakiś kompletny absurd i sytuacja mogąca u młodej dziewczyny wywołać traumę. Wskazałby, jakie normy nie zostały jego zdaniem spełnione, doradziłby, w jaki sposób można je spełnić, dałby czas na dostosowanie się do nich, ewentualnie pouczył i życzył powodzenia. W żadnym wypadku nie wystawiałby mandatu.

Problem w tym, że w Polsce urzędnicy – a może raczej: urzędasy, bo to określenie znacznie lepiej tu pasuje – niemal nigdy nie rozumieją i nie widzą szerszego kontekstu. Ten szerszy kontekst to postawy, jakie się kształtują w młodym pokoleniu. Postawa Marii powinna być stawiana za wzór, chwalona i nagradzana: samodzielność, własna inicjatywa, uczciwa praca, pomysł na biznes. Wszystko to zamiast roszczeniowości i oczekiwania, że ktoś da – albo rodzice, albo państwo. Ten ostatni model zachowania staje się coraz powszechniejszy, co oczywiście będzie mieć swoje konsekwencje. Siłę państwa tworzy gospodarka, a gospodarkę napędzają przedsiębiorczy, samodzielni ludzie – nie państwowe molochy, obsadzane przez mianowanych przez tę czy inną partię towarzyszy. To przedsiębiorcy, przede wszystkim drobni i średni, tworzą najwięcej miejsc pracy. To oni są filarem budżetu. To przedsiębiorczość ratowała Polaków w najtrudniejszych czasach. Przedsiębiorczość to patriotyzm. Wybitnymi patriotami byli najbardziej przedsiębiorczy Wielkopolanie, którzy pod zaborem pruskim ratowali polskość dając jej ekonomiczne podstawy, tworząc polskie kasy oszczędnościowe, świetnie sobie radzące firmy, powołując do życia w roku 1838 słynny poznański Bazar.

Urzędnicy ze stacji sanitarnej w Wałczu zachowali się jak pruscy urzędnicy w tamtym czasie, którzy na wszelkie możliwe sposoby utrudniali Polakom funkcjonowanie (aczkolwiek w granicach prawa, bo w Prusach, a potem Niemczech po zjednoczeniu, prawo było jednak przestrzegane). Z tą różnicą, że pruscy urzędnicy występowali w imieniu zaborczego państwa, a urzędnicy Stacji Sanitarnej w Wałczu są niestety przedstawicielami państwa polskiego.

Jedna taka historia jak ta z Lubna wysyła setkom tysięcy polskich nastolatków jasny sygnał: nie róbcie nic na własny rachunek. Nie próbujcie żadnej własnej inicjatywy, bo zderzycie się z aparatem urzędniczym, będziecie mieć problemy, wdepczą was w ziemię. Tego oczywiście panie z sanepidu nie pojmują. Ich ogląd sprawy ogranicza się do polecenia szefa, żeby sprawę „załatwić”, najlepiej dostarczając jeszcze jakichś korzyści dla budżetu w postaci mandatu.

Zwróćmy też uwagę, że inspekcja sanitarna działała na podstawie donosu. Kto mógł go złożyć? Stawiam na konkurencję. Najpewniej była to reakcja kogoś, kto uznał, że 16-letnia dziewczyna sprzedająca wiśnie zagraża jego interesowi. Ale jest też możliwe, że zadziałała paskudna, klasyczna, bezinteresowna zawiść: „A co se będzie dziewczyna handlować i zarabiać?”.

Donosicielstwo jest sprawą generalnie paskudną. W dzisiejszej Polsce natomiast jest zjawiskiem odradzającym się w bardzo niepokojącej formie. Przy skrajnym przeregulowaniu naszego życia, przy namnożeniu durnych przepisów krępujących naszą wolność, wyrasta nowa kasta zawodowych kapusiów, którzy chlubią się wręcz tym, że doniosą – a to na rzekomo nielegalną reklamę alkoholu, a to na źle zaparkowany samochód, a to na przedsiębiorczą nastolatkę. Ale to już inna historia…

Każdy felietonista FPG24.PL prezentuje własne poglądy i opinie
Łukasz Warzecha
Łukasz Warzecha
Jeden z najpopularniejszych komentatorów sceny politycznej w Polsce. Konserwatysta i liberał gospodarczy. Publicysta „Do Rzeczy", „Forum Polskiej Gospodarki”, Onet.pl, „Rzeczpospolitej", Salon24 i kilku innych tytułów. Jak o sobie pisze na kanale YT: „Niewygodny dla każdej władzy”.

INNE Z TEJ KATEGORII

Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal

Z pewnością zgodzimy się wszyscy, że najbardziej nieakceptowalną i wywołującą oburzenie formą działania każdej władzy, niezależnie od ustroju, jest działanie w tajemnicy przed własnym obywatelem. Nawet jeżeli nosi cechy legalności. A jednak decydentom i tak udaje się ukryć przed społeczeństwem zdecydowaną większość trudnych i nieakceptowanych działań, dzięki wypracowanemu przez wieki mechanizmowi.
5 MIN CZYTANIA

Legia jest dobra na wszystko!

No to mamy chyba „początek początku”. Dotychczas tylko się mówiło o wysłaniu wojsk NATO na Ukrainę, ale teraz Francja uderzyła – jak mówi poeta – „w czynów stal”, to znaczy wysłała do Doniecka 100 żołnierzy Legii Cudzoziemskiej. Muszę się pochwalić, że najwyraźniej prezydent Macron jakimści sposobem słucha moich życzliwych rad, bo nie dalej, jak kilka miesięcy temu, w nagraniu dla portalu „Niezależny Lublin”, dokładnie to mu doradzałem – żeby mianowicie, skoro nie może już wytrzymać, wysłał na Ukrainę kontyngent Legii Cudzoziemskiej.
5 MIN CZYTANIA

Rozzłościć się na śmierć

Nie spędziłem majówki przed komputerem i w Internecie. Ale po powrocie do codzienności tym bardziej widzę, że Internet stał się miejscem, gdzie po prostu nie można odpocząć.
6 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Genius loci

Poprzednio byłem w Budapeszcie w marcu 2020 r. Już nadciągały czarne pandemiczne chmury, ale wciąż jeszcze wydawało się, że to będzie kolejna burza w szklance wody. Jak się stało – wiadomo. Wcześniej w drugiej stolicy Cesarstwa Austro-Węgierskiego bywałem wielokrotnie. Wyrobiłem sobie zatem jakiś jej własny obraz, a nawet coś więcej: trudne do dokładnego opisania i sprecyzowania wrażenie, które mamy, gdy trochę lepiej zapoznamy się z jakimś obcym miejscem.
5 MIN CZYTANIA

Znów nas okradną

Jeżeli za jakiś czas wszyscy pracujący na umowach cywilnoprawnych dostaną do ręki wynagrodzenia niższe o ponad 25 proc., to będą mogli podziękować w takim samym stopniu poprzedniej i obecnej władzy.
5 MIN CZYTANIA

Policja dla Polaków

Jednym z największych problemów polskiej policji – choć niejedynym, bo ta formacja ma ich multum – jest ogromny poziom wakatów: ponad 9,7 proc. Okazuje się, że jednym ze sposobów na ich zapełnienie ma być – na razie pozostające w sferze analiz – zatrudnianie w policji obcokrajowców. Czyli osób nieposiadających polskiego obywatelstwa. W tym kontekście mowa jest przede wszystkim o Ukraińcach, Białorusinach i Gruzinach.
3 MIN CZYTANIA