– Ludzie Jezusa, z różnych środowisk, muszą zjednoczyć się dla tych, którzy są prześladowani, uciskani i mordowani za wiarę. Marsz dla Męczenników to moment, aby nasz wspólny głos został usłyszany – podkreślił David Curry z Open Doors USA.

DominikaKukulka/Pixabay

W sobotę (24 września) ulicami Waszyngtonu przeszedł Marsz dla Męczenników – marsz solidarności z setkami milionów chrześcijan prześladowanych na całym świecie. Organizatorzy marszu chcieli zwrócić uwagę na obecną sytuację chrześcijan, którzy są prześladowani w sposób bezprecedensowy. Jak podaje organizacja Open Doors tylko w 2020 r. liczba przypadków prześladowań osób wierzących w Jezusa Chrystusa wzrosła aż o 60 proc. Według szacunków ekspertów w roku 2022 na świecie aż 360 milionów chrześcijan doznaje różnorakich prześladowań i upokorzeń. Głównymi ich oprawcami są dzisiaj muzułmanie i komuniści.

Na łamach fpg24.pl wielokrotnie zwracaliśmy uwagę na los prześladowanych chrześcijan. Wywiadu w tym temacie udzielił nam m.in. opat Sacre Coeour w Paryżu – Guy Pages (znawca islamu i autor książki „Prawdziwe oblicze islamu”), który obnaża prawdziwe intencje wyznawców    Allaha. Francuski duchowny dowodził, że wszędzie tam, gdzie muzułmanie zaczynają stanowić większość rozpoczynają prześladowania wyznawców wszelkich innych religii, a w szczególności chrześcijan.

Główna organizatorka Marszu dla Męczenników – Gia Chacon (z organizacji For The Martyrs) w swoim przemówieniu nawiązała do prześladowań chrześcijan przez muzułmanów w Iraku. Chacon przypomniała też sylwetkę Ragheeda Ganniego, chaldejskiego księdza katolickiego, który przeciwstawił się islamskim bojownikom żądającym od niego zamknięcia chrześcijańskiej świątyni. Chaldejski duchowny zaprzysiągł się, że „dopóki jedna osoba będzie przychodziła do kościoła, będę miał otwarte drzwi”. Ragheed Ganni został zabity przez fanatycznych bojowników islamskich w 2007 r. Mógł uratować swoje życie wypełniając żądanie terrorystów, jednak do końca postanowił być wierny Chrystusowi. Gdy mordercy przyszyli wykonać wyrok spytali, dlaczego nie posłuchał ich żądania i nie zamknął kościoła. „Jak mogę zamknąć dom Boży?” – usłyszeli w odpowiedzi, która była dla niego wyrokiem śmierci.

Gia Chacon opowiadała też uczestnikom marszu o swoich spotkaniach z chrześcijanami podczas jej misji w Iraku, Syrii czy Ugandzie. Szczególnie uwypukliła sytuację chrześcijan w Afganistanie pod rządami talibów.
– Wszyscy widzimy, co dzieje się teraz w Afganistanie. Chrześcijanie są ścigani i zabijani. Dzieje się to w tak wielu innych społeczeństwach na całym świecie, a tak mało ludzi o tym mówi. Dlatego zdecydowaliśmy się przenieść Marsz dla Męczenników do Waszyngtonu – powiedziała Chacón.

To właśnie Afganistan, gdzie w 2021 r. władzę przejęli talibowie, zdetronizował w niechlubnym rankingu prześladowań Koreę Północną. W tej islamskiej republice, jak zresztą w wielu muzułmańskich krajach, najbardziej narażeni na prześladowania są konwertyci z islamu na chrześcijaństwo. Wszędzie tam, gdzie fanatycy islamscy pytają o to, czy dana osoba jest chrześcijaninem przyznanie się do wiary w Jezusa Chrystusa jest najczęściej równoznaczne z wyrokiem śmierci. Dlatego miliony osób zmuszonych jest opuszczać swoje miejsca zamieszkania po to, by ratować życie swoje i bliskich. (Według raportu Open Doors w ubiegłym roku na całym świecie przesiedlono ponad 100 mln osób. Wśród tej liczby ogromną większość stanowią chrześcijanie.)

W Marszu Męczenników w Waszyngtonie uczestniczył także chaldejski ksiądz Simon Esshaki posługujący w parafii San Diego w Kalifornii. Duchowny podkreślił odwagę chrześcijan.
– Wszyscy męczennicy naszej wiary mogliby wyjść z tego żywi, gdyby po prostu zaparli się Jezusa, ale żaden z nich tego nie zrobił i dlatego są dla nas przykładami, jak żyć naszą wiarą, jak być wiernymi Panu w naszym codziennym życiu. Mogą nas wiele nauczyć o tym, jak dźwigać krzyże i jak podążać za Chrystusem, jak wytrwać do końca – podkreślił ksiądz Esshaki.

Dla mieszkańców Stanów Zjednoczonych, ale też dla Europejczyków informacje o tym, iż dziś w wielu miejscach na świecie los chrześcijan przypomina los wyznawców Chrystusa w czasach Cesarstwa Rzymskiego wydają się być wręcz nieprawdopodobne – niestety są prawdą. W wielu miejscach na świecie chrześcijanie muszą spotykać się potajemnie – niczym chrześcijanie w katakumbach, gdyż rękę do ich prześladowań, obok muzułmanów, przykładają także komunistyczne reżimy Chińskiej Republiki Ludowej czy Korei Północnej, gdzie katolikom nie wolno swobodnie wyznawać swojej wiary. Eksperci Open Doors zwrócili uwagę na (niestety) ekspansję tzw. chińskiego modelu kontroli religijnej na inne kraje, a także na wykorzystywanie restrykcji covidowych do wywierania presji na Kościoły chrześcijańskie.

Zorganizowany w USA Marsz dla Męczenników jest piękną i dobrą inicjatywą (oby takich więcej). Pytanie: ile amerykańskich czy europejskich stacji telewizyjnych i radiowych zechce się nad nią pochylić i pokazać swoim widzom i słuchaczom?

Link: https://fpg24.pl/prawdziwe-oblicze-islamu-w-raporcie-open-doors/

Poprzedni artykułKazachstan dystansuje się od Rosji i zbliża do Chin
Następny artykułBędzie zespół parlamentarny ws. fuzji Orlenu i PGNiG