Co czuje człowiek, kiedy frunie nad wodą wyścigowym bolidem z prędkością 250 kilometrów na godzinę? Bartłomiej Marszałek odpowiedziałby zapewne, że wszystko, co najpiękniejsze. Bo to jest właśnie sens jego życia i ogromna pasja.

Fot. PKN ORLEN

W styczniu tego roku ORLEN Team wzmocnił pierwszy w historii Polak startujący w wodnej Formule 1, najbardziej prestiżowej i widowiskowej klasie wyścigów motorowodnych na świecie. W sezonach 2020 i 2021 koncern zobowiązał się wspierać Bartłomieja Marszałka w walce o mistrzowski tytuł. – Jestem dumny, że mogłem dołączyć do ORLEN Teamu, w barwach którego występują znakomici sportowcy. To dla mnie duże wyróżnienie, a także odpowiedzialność, by jak najlepiej reprezentować zespół na międzynarodowych zawodach. Jestem zdeterminowany, by przy wsparciu PKN ORLEN rozwijać się i stworzyć sobie warunki do tego, aby realnie myśleć o walce o tytuł mistrza świata – przyznał sportowiec.

Sporty motorowodne polscy kibice kojarzą przede wszystkim z Waldemarem Marszałkiem – ojcem naszego bohatera. Niezniszczalny, niezatapialny, jedyny na świecie… marszałek wodny. Swój ostatni, szósty tytuł mistrza świata zdobył w 51. roku życia. Zszedł z areny tuż przed sześćdziesiątką jako najbardziej utytułowany motorowodniak w historii.

Nic dziwnego, że w ślady ojca poszło dwóch jego synów – Bartłomiej i starszy o osiem lat Bernard. Całe życie tej wspaniałej rodziny skupione było wokół sportu motorowodnego. Obaj synowie od najmłodszych lat chętnie towarzyszyli tacie podczas pracy przy łodziach. Nad wszystkim czuwała żona Pana Waldemara – Krystyna Marszałek, która całym sercem wspierała i do dzisiaj wspiera swoich sportowców.

Bartłomiej Marszałek jako dziecko każdego dnia po zajęciach szkolnych odwiedzał tatę w warsztacie na warszawskiej Polonii. Tam, w niewielkim blaszanym garażu, przyglądał się, jak tata tworzy silnikowe arcydzieła, dzięki którym zdobywał kolejne medale mistrzostw świata i Europy. W sumie wywalczył ich aż 27. Młody Bartek bacznie przyglądał się tej pracy i już jako nastolatek uczył się tajników tego sportu. Mając 15 lat, dołączył na stałe do zespołu taty i brata. Wyjeżdżał na każde zawody, z początku w roli pomocnika.

Gdy skończył 21 lat, nie zmuszany przez nikogo, postanowił poprosić rodziców o możliwość spróbowania swoich sił w wyścigach. Jak sam przyznaje, rodzice nie byli zachwyceni tym pomysłem, mając nadzieję, że Bartek obierze w życiu inną drogę niż tata i brat. Pasja była jednak silniejsza. Najmłodszy z rodu Marszałków, nie startując wcześniej w klasach młodzieżowych, od razu rozpoczął rywalizację w bardzo szybkich łodziach klasy 0-250.

W 2005 roku uzyskał licencję krajową Polskiego Związku Motorowodnego i Narciarstwa Wodnego i od razu zdobył mistrzostwo kraju. W kolejnym roku, z licencją międzynarodową, otrzymał szansę startów za granicą. Pojechał na pierwsze poważne zawody, aby jako debiutant zdobyć doświadczenie. Wrócił jako wicemistrz świata w klasie O-350, udowadniając, jak wielki drzemie w nim potencjał. To właśnie wtedy potwierdził, że jest gotowy do walki z najlepszymi zawodnikami na świecie.

Kolejnym etapem w drodze do wymarzonej Formuły 1 H2O były starty w łodziach klasy F4. Polak wystartował w wielogodzinnym wyścigu w Augustowie, gdzie w debiucie stanął na 3. stopniu podium. Rok później awansował do wyższej klasy F2, gdzie moc silnika wzrosła z 60 do 200 KM. Marszałek ponownie udowodnił swój talent i jako debiutant zajął 2. miejsce.

Potencjał Polaka został dostrzeżony przez promotorów tego sportu. Bartłomiej został zaproszony do udziału w eliminacji mistrzostw świata Formuły 2 w Rydze. Tam poznał światowego promotora tej serii z Emiratów Arabskich, który zaproponował mu kontrakt na starty w kolejnych wyścigach w Malezji i Arabii Saudyjskiej. Dla Marszałka było to ogromne wyróżnienie. Po raz pierwszy miał szansę na własne oczy zobaczyć wielki świat wyścigów na najwyższym poziomie. Problem stanowił jednak sprzęt wyścigowy, którym dysponował. Cała czołówka miała wszystko, co najnowsze. Polak starował na łodzi, która miała ponad 15 lat. Bariera finansowa nie pozwalała na zakup lepszego sprzętu. Nie pomniejszyło to jednak jego determinacji Bartka. Zawodnik postanowił sprzedać mieszkanie, w którym po skończonych studiach miał zamieszkać. Studia oczywiście skończył, a kwota ze sprzedaży mieszkania wzmocniła budżet zespołu. Dzięki temu udało się nabyć nowszą, bo trzyletnią, używaną łódź.

W kolejnych dwóch sezonach mistrzostw świata Formuły 2 Polak regularnie zdobywał coraz lepsze wyniki i zaliczany był do czołówki. Zwieńczeniem był start w GP Włoch w 2010 roku, gdzie zajął 2. miejsce. Talent Polaka dostrzegli tam właściciele amerykańskiego zespołu F1 H2O – Team Nautica. Marszałek został zaproszony do ich zespołu jako kierowca testowy. Ten moment otworzył wrota do wymarzonego świata – Formuły 1.

I tak Marszałek został pierwszym Polakiem w motorowodnej Formule 1. Od sezonu 2011 ściga się z najlepszymi. A tym, którzy pytają go, czym wodna F1 różni się od samochodowej, a on od Roberta Kubicy, odpowiada: – Jest sporo podobieństw i wiele różnic. W obydwu seriach zawodnicy ścigają się w zespołach i walczą o punkty mistrzostw świata. Zarówno F1, jak i F1 H2O to królowe motorsportu w swoich żywiołach. To najszybsze i najbardziej profesjonalne serie wyścigowe na lądzie i na wodzie. Reguły rozgrywania wyścigów i zasady są bardzo podobne. Analogią do Roberta Kubicy jest zdecydowanie nasza droga do F1. Polska jest wspaniałym krajem, ale na tle Wielkiej Brytanii czy Włoch nie mamy tradycji w sportach motorowych. Aby zdobywać doświadczenie i poznawać środowisko, musieliśmy wyjeżdżać za granicę. To zdecydowanie jest wspólny mianownik. Same serie wyścigowe i sposób prowadzenia bolidów to już z pewnością dwa inne światy, bo jazda po asfalcie i po tafli wody wymaga od kierowcy zupełnie innych umiejętności.

Często podkreśla też, że w sporcie niczego nie można robić na pół gwizdka. –Jeżeli to, co robisz w życiu, jest twoją prawdziwą pasją, to nie zwracasz uwagi na wyrzeczenia. Uprawianie sportu na najwyższym światowym poziomie wymaga od ciebie podporządkowania życia do kalendarza startów i treningów. Obecnie startuję z zawodnikami, których plakaty jako nastolatek wieszałem na ścianie w moim pokoju. To wspaniałe, że życie daje mi taką możliwość. Pracowałem bardzo dużo na to, aby znaleźć się tutaj, gdzie jestem. Teraz dzięki wsparciu PKN ORLEN mam nareszcie warunki do tego, aby wykorzystać zgormadzone doświadczenie. Na ostatnim GP F1 H2O stanąłem na wymarzonym podium. To wspaniałe uczucie i mam wielką ochotę znowu poczuć te emocje – przyznaje.

MATERIAŁ PRZYGOTOWANY WE WSPÓŁPRACY Z PKN ORLEN