fbpx
piątek, 19 lipca, 2024
Strona głównaFelietonMentzen nie wprowadzi w Polsce dobrobytu

Mentzen nie wprowadzi w Polsce dobrobytu

Nawet jeśli w wyniku jesiennych wyborów parlamentarnych Sławomir Mentzen zostałby nie tylko ministrem finansów, ale nawet premierem, to nie wprowadzi zapowiadanych przez siebie korzystnych zmian w polskiej gospodarce. Nie zrobi tego nie dlatego, że kłamie i oszukuje wyborców, ale z przyczyn całkowicie od niego niezależnych.

Konfederacja, a w ramach niej Nowa Nadzieja, rośnie w siłę i jej prezes Sławomir Mentzen, następca Janusza Korwin-Mikkego, ma olbrzymią chrapkę na władzę. Nie tylko na TikToku i Facebooku kusi potencjalnych wyborców swoim programem, ale także na przykład podczas organizowanych w całej Polsce imprez o nazwie „Piwo z Mentzenem”, na których gromadzi tłumy. Niejeden polityk mu zazdrości.

Obietnice Mentzena

Dr Mentzen obiecuje, że w przeciwieństwie do partii rządzącej nic Polakom nie da, ale również w przeciwieństwie do wszystkich dotychczasowych rządów – nie będzie im zabierał. Oznacza to, że z jednej strony planuje skasować socjalne programy, takie jak 500 Plus (program 500 Plus nazwał wielką porażką demograficzną), a z drugiej – chce likwidować i obniżać podatki (projekty ustaw podatkowych już zostały przygotowane). Oczywiście należy mieć na uwadze, że Mentzen nie będzie Polakom zabierał przynajmniej w nadmiarze, bo jakieś tam podatki na funkcjonowanie państwa muszą przecież istnieć. W wyniku tej polityki wszystkich Polaków ma być stać na dom, samochód i wakacje, a może i coś więcej.

Również przedsiębiorcom Mentzen obiecuje obniżki podatków, ale co może i ważniejsze – uproszczenie prawa i całkowitą deregulację gospodarki. W mediach społecznościowych napisał: „To jeden z moich najważniejszych celów w życiu – uprościć te cholerne podatki! Jak mnie kiedyś wpuszczą do Ministerstwa Finansów, to ja z tego budynku nie wyjdę do momentu, kiedy prawo podatkowe w Polsce nie będzie prostsze. Codziennie, przez wiele godzin będziemy siedzieli, pracowali i upraszczali te podatki. Będą wychodziły kolejne pakiety deregulacyjne upraszczające te podatki, bo naprawdę mam do tego zapał i pasję. Część ludzi mówi tak: »Ty tak mówisz, że to można uprościć, dlatego że tam nie jesteś w środku. Jak wejdziesz, to zobaczysz, że tego się naprawdę nie da zrobić w sposób prostszy«. To czemu w Estonii się da? Czemu w Wielkiej Brytanii się da? Nie kupuję tego, że się nie da! Da się tylko trzeba chcieć i umieć”.

Podobne podejście mają także inni liderzy Konfederacji. Poseł Stanisław Tyszka podczas przemówienia na forum Sejmu krytykował rządy PiS za to, że pod pretekstem najpierw pandemii koronawirusa, a potem wojny na Ukrainie zadłuża i wywłaszcza Polaków. Z kolei poseł Krzysztof Bosak w jednym z programów telewizji Polsat News mówił wyraźnie: „Chcę, żeby pieniądze pozostawały w rękach Polaków. Są na to dwa sposoby. Jeden to są ulgi podatkowe. Uważam go za lepszy. Bo lepiej jak człowiek zarabia pieniądze i państwo mu nie zabiera. Drugi to są transfery. I to jest sposób gorszy. Jeżeli po wyborach będą partnerzy do przegłosowania naszej modyfikacji podatku dochodowego, zniesienia podatku Belki, zniesienia drugiego progu podatkowego i ludzie będą na tym wszystkim do przodu, to nie będę miał problemu, żeby też likwidować te rzeczy, które dotychczas są. Ludzie mają być do przodu na naszych propozycjach. To jest nasza filozofia. Pieniądze mają zostać u Polaków, a nie u urzędników i u polityków, którzy będą jak kieszonkowe całemu narodowi wydzielać pieniądze. To jest chora sytuacja”.

Krytyka Konfederacji

Sondaże Konfederacji idą w górę, ale nie wszyscy wolnościowcy się z tego cieszą. Dr Marcin Chmielowski, filozof i politolog, wiceprezes Fundacji Wolności i Przedsiębiorczości, który ostatnio został Pełnomocnikiem Terenowym w Krakowie Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców, uważa, że ta formacja w ogóle wolnościowcom nie jest potrzebna i życzył Konfederacji eutanazji. Podobnie znany libertarianin Jacek Sierpiński czepia się na Facebooku różnych drobnych potknięć czy też wyrwanych z kontekstu wypowiedzi polityków tej formacji (również Mentzena). Z kolei pisząc o zapowiedziach Mentzena krytykujących program 500 Plus, Sierpiński szuka dziury w całym. Bo nawet jeśli tylko niektórzy politycy Konfederacji chcieliby likwidacji tego programu socjalnego, to w innych znaczących formacjach politycznych takich osób nie ma w ogóle. Zresztą wielokrotnie w głosowaniach sejmowych politycy Konfederacji pokazali, że opowiadają się za obniżeniem obciążeń podatkowych i wydatków państwa oraz redukcją zadłużenia publicznego, np. zgłosili wniosek o odrzucenie w całości projektu o czternastej emeryturze jako stałym świadczeniu, w całości głosowali przeciwko podatkowi cukrowemu, podwyżce akcyzy, bonowi turystycznemu, dopłacie do zakupu telewizora czy zniesieniu ulgi abolicyjnej. Inni „wolnościowcy” krytykują Konfederację za sprzeciw wobec aborcji czy LGBT.

W każdej partii może się nie spodobać jakiś punkt programu czy wypowiedź polityka. Problem na polskiej scenie politycznej jest natomiast taki, że dla prawdziwego wolnościowca aktualnie nie ma wobec Konfederacji alternatywy. Każdy inny wybór niż Konfederacja (poza partiami, które niestety nie mają szans wyborczych, jak Wolnościowcy, UPR, KNP) jest gorszym rozwiązaniem. Mentzen daje chociaż teoretyczną nadzieję. Nie wiadomo, czy zrealizuje woje obietnice, ale jeśli zrealizuje, to będzie lepiej. Natomiast pozostali pretendenci do władzy będą kontynuowali aktualną politykę POPiS-u albo zrealizują własne obietnice. W obu przypadkach będzie tylko gorzej.

Czyżby więc Chmielowski i Sierpiński nie zgadzali się z hasłem „pieniądze biorą się z pracy człowieka, a nie z zasiłków socjalnych” i zamiast państwa minimum woleliby, by politycy – jak do tej pory – realizowali wizję państwa opiekuńczego z przeregulowaną gospodarką, nadmiernymi podatkami i wydatkami budżetowymi oraz pozabudżetowymi? Bo wszystkie pozostałe formacje polityczne – PiS, KO, Lewica, PSL, Polska 2050 – to utrzymanie (także w ich obietnicach wyborczych!) niekorzystnego dla Polski i Polaków status quo.

Mentzen nie będzie reformatorem

Tak więc dr Sławomir Mentzen mógłby być wielkim reformatorem, który zerwie pęta nadmiernego fiskalizmu i biurokratyzacji. Ale tej wizji nie da się niestety spełnić. Nie dlatego bynajmniej, że – tak jak zdecydowana większość polityków rządzących i opozycyjnych – prezes Mentzen kłamie i ma całkowicie inne plany. Wydaje się, że on nie oszukuje wyborców. Że naprawdę chce to wprowadzić. Problem tkwi gdzie indziej i obawiam się, że on zwyczajnie nie zdaje sobie sprawy z jego istnienia. Otóż nawet jeśli Konfederacja wygrałaby wybory parlamentarne i lider Nowej Nadziei objąłby takie stanowisko, jakiego by zapragnął – czy to ministra finansów, czy nawet premiera – to bardzo szybko przyjdą do niego smutni panowie. Prezes Mentzen usłyszy od nich alternatywę: albo będziesz robił to, co my ci każemy, albo skończysz jak Lepper. Nie wydaje mi się, by był samobójcą.

Jak mówi Józef Białek w książce Czas na prawdę, „nieważne, czy w Polsce rządzi SLD, PO, PiS czy PSL. Wszystkie polskie siły polityczne są zależne od sił zewnętrznych i im posłuszne, nie rządzą dla dobra Polaków, ale tych, którzy dali im władzę”, gdyż „Nie rządzi człowiek, którego pokazują w telewizji z atrybutami władzy, ale grupa, która go tam wstawiła. Ta grupa zawsze skrywa się w cieniu, bo tylko tak można uprawiać prawdziwa politykę”. I dodaje, że „Państwo polskie (…) jest trzymane na krótkiej smyczy przez korporacje i obce służby. Rządzący muszą to robić, bo bardziej boją się swoich panów niż ludzi, którymi rządzą” (więcej w felietonie Józef Białek tłumaczy, kto rządzi światem). W rezultacie może Mentzenowi uda się wprowadzić jakieś korzystne rozwiązanie, ale to raczej będzie wyłącznie kosmetyka. Do poważnych zmian uwalniających energię Polaków i pozwalających na szybkie bogacenie się smutni panowie zwyczajnie nie pozwolą, tak jak nie pozwalają przez ostatnie ponad trzy dekady, poza krótkim okresem w końcówce lat 80. i w pierwszej połowie lat 90., kiedy funkcjonowała w pełnej skali ustawa Wilczka.

Nawet gdyby Mentzen dogadał się jakoś ze smutnymi panami – co raczej jest mało realne – to na znaczną część zmian, które proponuje, nie zgodzi się Bruksela. Wtedy korzystnym rozwiązaniem byłoby jak najszybsze opuszczenie Unii Europejskiej, ale na to z kolei nie zgodzi się zmanipulowane prounijną propagandą polskie społeczeństwo. A przecież to sprawa oczywista, że – jak mówi Białek – „zarówno strategiczne cele USA, jak i UE i Niemiec, nie są zbieżne ze strategicznymi celami Polski”.

Józef Białek przypomina też, że „Służby są po prostu rewersem oficjalnej władzy, która, w przeciwieństwie do wymienialnych polityków, zachowuje ciągłość. Tak jest w USA, tak jest w Rosji, Japonii, Chinach czy Francji. Służby kreują rzeczywistość polityczną i obecnych w niej ludzi”. To, że rządzą służby, to jeszcze nie jest nic złego: „Zło pojawia się wtedy, kiedy służby danego kraju działają przeciwko niemu, kiedy ludzie prowadzeni przez te służby niszczą kraj”. Marek A. Zamorski, rozmówca Białka z Czasu na prawdę tłumaczy ponadto smutną rzeczywistość, że „Polityka jest grą o władzę i niczym więcej. To trzeba sobie uświadomić. Ta gra o władzę to jednocześnie gra o człowieka, jego duszę, ciało, jego dobytek i siły. To gra o łupy i niewolników. Wzniosłe idee, wartości i symbole, które poruszają dusze i pozwalają grać na emocjach, to tylko narzędzia propagandowe. Mity polityczne nie opisują rzeczywistości, ale pozwalają manipulować umysłami tłumu”.

Tomasz Cukiernik

Każdy felietonista FPG24.PL prezentuje własne poglądy i opinie

Tomasz Cukiernik
Tomasz Cukiernik
Z wykształcenia prawnik i ekonomista, z wykonywanego zawodu – publicysta i wydawca, a z zamiłowania – podróżnik. Ukończył Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego oraz studia podyplomowe w Akademii Ekonomicznej w Katowicach. Jest autorem książek: Prawicowa koncepcja państwa – doktryna i praktyka (2004) – II wydanie pt. Wolnorynkowa koncepcja państwa (2020), Dziesięć lat w Unii. Bilans członkostwa (2005), Socjalizm według Unii (2017), Witajcie w cyrku (2019), Na antypodach wolności (2020), Michalkiewicz. Biografia (2021) oraz współautorem biografii Korwin. Ojciec polskich wolnościowców (2023) i 15 tomów podróżniczej serii Przez Świat. Aktualnie na stałe współpracuje m.in. z miesięcznikiem „Forum Polskiej Gospodarki” (i z serwisem FPG24.PL) oraz tygodnikiem „Do Rzeczy”.

INNE Z TEJ KATEGORII

Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal

Z pewnością zgodzimy się wszyscy, że najbardziej nieakceptowalną i wywołującą oburzenie formą działania każdej władzy, niezależnie od ustroju, jest działanie w tajemnicy przed własnym obywatelem. Nawet jeżeli nosi cechy legalności. A jednak decydentom i tak udaje się ukryć przed społeczeństwem zdecydowaną większość trudnych i nieakceptowanych działań, dzięki wypracowanemu przez wieki mechanizmowi.
5 MIN CZYTANIA

Legia jest dobra na wszystko!

No to mamy chyba „początek początku”. Dotychczas tylko się mówiło o wysłaniu wojsk NATO na Ukrainę, ale teraz Francja uderzyła – jak mówi poeta – „w czynów stal”, to znaczy wysłała do Doniecka 100 żołnierzy Legii Cudzoziemskiej. Muszę się pochwalić, że najwyraźniej prezydent Macron jakimści sposobem słucha moich życzliwych rad, bo nie dalej, jak kilka miesięcy temu, w nagraniu dla portalu „Niezależny Lublin”, dokładnie to mu doradzałem – żeby mianowicie, skoro nie może już wytrzymać, wysłał na Ukrainę kontyngent Legii Cudzoziemskiej.
5 MIN CZYTANIA

Rozzłościć się na śmierć

Nie spędziłem majówki przed komputerem i w Internecie. Ale po powrocie do codzienności tym bardziej widzę, że Internet stał się miejscem, gdzie po prostu nie można odpocząć.
6 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Unia Europejska jako niemieckie imperium w Europie

Dr Magdalena Ziętek-Wielomska stawia w swojej książce tezę, że unijne regulacje są po to, żeby niemieckie koncerny uzyskały przewagę konkurencyjną nad firmami z innych krajów członkowskich Unii Europejskiej.
6 MIN CZYTANIA

Rocznica członkostwa w Unii

1 maja mija 20 lat, odkąd Polska stała się członkiem Unii Europejskiej. Niestety w polskiej przestrzeni publicznej krąży wiele mitów i półprawd na ten temat. Dlatego właśnie napisałem i wydałem książkę „Dwadzieścia lat w Unii. Bilans członkostwa”.
4 MIN CZYTANIA

Urojony klimatyzm

Bardziej od ekologizmu preferuję słowo „klimatyzm”, bo lepiej oddaje sedno sprawy. No bo w końcu cały świat Zachodu, a w szczególności Unia Europejska, oficjalnie walczy o to, by klimat się nie zmieniał. Nie ma to nic wspólnego z ekologią czy tym bardziej ochroną środowiska. Chodzi o zwalczanie emisji dwutlenku węgla, gazu, dzięki któremu mamy zielono i dzięki któremu w ogóle możliwe jest życie na Ziemi w znanej nam formie.
6 MIN CZYTANIA