O realnym zagrożeniu podpisania umowy UE-Mercosur świadczyć mogą dziwne ruchy Komisji Europejskiej względem nowej Wspólnej Polityki Rolnej. Okazuje się bowiem, że państw pozaunijnych ma nie obowiązywać wiele wymogów klimatyczno-środowiskowych.

umowa ue-mercosur - grafika wpisu

Jak bumerang w Unii Europejskiej wraca temat umowy handlowej, która podpisana miałaby zostać między UE a krajami grupy MERCOSUR, czyli największej południowoamerykańskiej organizacji gospodarczej. Prorolnicze i niezwykle ekspansywne nastawienie polityki gigantów z Ameryki Południowej mogłoby zachwiać stabilnością sektora rolnego państw Wspólnoty. Szkodliwe dla europejskich gospodarzy negocjacje rozpoczęły się na miesiące przed wybuchem pandemii koronawirusa. Stąd szczególnie dziwi fakt, że nawet dziś instytucje unijne nie odcięły się jednoznacznie od tej inicjatywy.

Czym jest Mercosur?

Wspólny Rynek Południa, bo tak tłumaczyć należy nazwę tego gospodarczego zrzeszenia, to wspólnota Brazylii, Argentyny, Paragwaju i Urugwaju, która ma na celu prowadzenie kolektywnej polityki rolnej, ze szczególnym uwzględnieniem eksportu. Kraje te zrzeszają dziś około 260 milionów obywateli i legitymują się średnim łącznym PKB na poziomie 2,2 biliona euro.

Co szczególne ważne, państwa te należą do absolutnej światowej czołówki pod względem skali prowadzonej produkcji rolnej. Szczególne znaczenie w ostatnich dekadach zyskały w nich produkcja drobiarska, hodowla bydła mięsnego, produkcja mleka, ale także pasz i owoców. Gigantyczna nadprodukcja i stosunkowo niskie ceny uzyskiwane na rynkach wewnętrznych każą szukać krajom Mercosur bezpiecznych i perspektywicznych rynków zbytu. Tak też pełnią dziś one rolę kluczowych dostawców dla takich odbiorców jak Chiny czy Indie. Trudno się zatem dziwić, że tak bardzo dążą do zagarnięcia kolejnego kawałka globalnego tortu, czyli Unii Europejskiej.

Co bardzo istotne: kraje Mercosur już dziś są silnie obecne na unijnym rynku, zagospodarowując choćby 74 procent wspólnotowego importu wołowiny, co przekłada się na wolumen 246 tys. ton wołowiny rocznie. Tymczasem Unia Europejska – głównie ustami niemieckich polityków – stara się doprowadzić do jeszcze silniejszej liberalizacji zasad prowadzenia handlu z Brazylią, Argentyną, Paragwajem i Urugwajem.

Skutki umowy

Pierwszym problemem, którego zdaje się nie zauważać Unia Europejska, jest kwestia bezpieczeństwa żywności. Mowa tu o wątpliwej jakości badań, jakie przechodzi mięso – szczególnie brazylijskie. Same tylko europejskie związki skupiające producentów bydła mięsnego – na czele z Copa-Cogeca – niejednokrotnie informowały o nierespektowaniu przez kraje Mercosur unijnych wymogów bezpieczeństwa żywności. Mowa tu o braku możliwości identyfikacji mięsa, prowadzenia transparentnych kontroli bezpieczeństwa żywności, weryfikacji przestrzegania standardów dobrostanowych oraz dbałości o ochronę środowiska. W samej tylko Brazylii pogłowie bydła wynosi ponad 230 mln sztuk, stąd oddziaływanie tego tylko jednego rynku może stanowić realne zagrożenie dla zdrowia konsumentów.

Pamiętać jednak należy także o konsekwencjach gospodarczych promowanej przez kilka ostatnich lat inicjatywy. Państwa Unii Europejskiej (w tym Polska) nie są w stanie podjąć konkurencji cenowej na żadnym z kluczowych dla Mercosur rynków.

Spodziewane zwiększenie napływu taniego mięsa niskiej jakości może zachwiać i tak trudną dziś – z powodu pandemii – sytuacją cenową na rynku. Doprowadzić to może do wyparcia europejskich producentów z rynku wewnętrznego. Być może rozwiązaniem jest tu szukanie alternatywnych pozaunijnych kierunków eksportowych, ale pamiętać należy, że i one mają dziś ograniczoną „pojemność” importową. Poza tym – dlaczego europejscy rolnicy mają bezczynnie przyglądać się fatalnej polityce unijnej w tym zakresie?

Hodowcy stają przed widmem skumulowania się skutków wielu podobnych umów handlowych. Już dziś odczuwają oni skutki liberalizacji handlu z Meksykiem, zwiększonej otwartości na produkty z USA czy unijnej gry próbującej uczynić z Ukrainy europejski spichlerz. Wciąż niejasna jest także przyszłość europejskiego rolnictwa po opuszczeniu Wspólnoty przez Wielką Brytanię.

WPR jako preludium?

O realnym zagrożeniu podpisania umowy UE-Mercosur świadczyć mogą dziwne ruchy Komisji Europejskiej względem nowej Wspólnej Polityki Rolnej (WPR). Okazuje się bowiem, że państw pozaunijnych ma nie obowiązywać wiele wymogów klimatyczno-środowiskowych. W konsekwencji sama KE nałożyłaby na rolników kosztowne regulacje, które znacznie zmniejszyłyby ich konkurencyjność – to szczególnie ważne w kontekście rywalizacji z krajami Mercosur.

W ramach umowy handlowej Unia Europejska będzie zatem importować choćby cukier i etanol wytworzone w warunkach niezgodnych z unijnym prawodawstwem. Kraje Mercosur będą mogły także stosować niedozwolone w Unii Europejskiej środki ochrony roślin czy antybiotyki. Kto by się tym jednak przejmował…