Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) – instytucja, która wsławiła się nie pomocą, ale niszczeniem gospodarek całych państw i ich uzależnianiem od globalistów, ma kolejne dobre rady dla rządów. Analitycy MFW wydali raport, w którym rozważają, jak by tu pomóc mniejszym firmom. Z tych rad nie należy korzystać.

mfw niszczy przedsiębiorców - grafika wpisu

MFW już nie raz się „popisał”. Przypomnijmy: skrajnie monetarystyczna strategia ratowania gospodarek wielu krajów w wykonaniu Międzynarodowego Funduszu Walutowego była nie tylko błędna, ale i toksyczna w swoich skutkach. Przez przeszło siedemdziesiąt lat fundusz realizował tę strategię wiele razy; od Argentyny po Koreę Południową, od Rosji po Meksyk i Grecję, a także i w Polsce, wymuszając niekorzystne dla tych krajów umowy. Jego „programy pomocowe” uruchamiały więcej szkodliwych mechanizmów, niż przynosiły pożytku, rozregulowując rynki walutowe i wpędzając wiele krajów w pętlę zadłużenia, z której musieli je później wydobywać wszyscy podatnicy. Co z tego, że w 2013 roku, w specjalnym raporcie głównego ekonomisty Oliviera Blancharda, fundusz przeprosił za swoje działania, skoro wiele krajów musiało długo i z ogromnym wysiłkiem wydobywać się z kłopotów zaaplikowanych właśnie przez taką „pomoc” MFW?

Troska, ale głównie o banki

Teraz ekonomiści MFW radzą, jak ratować małe i średnie firmy. Swoją wiedzę czerpią z najnowszego raportu, który powstał na podstawie badania MŚP w dwudziestu najbardziej rozwiniętych gospodarkach w Europie i Azji. W ich ocenie upadłością zagrożonych jest ok. 16 procent małych i średnich firm, co może skutkować utratą 20 milionów miejsc pracy. W sektorze MŚP zwolnionych zostanie ok. 10 procent pracowników.

Szacowania liczby upadłości MŚP są bardzo ostrożne. Bankructw może być znacznie więcej. Pochylmy się jednak nad pewnym, wyraźnie rysującym się aspektem rozważań ekspertów funduszu. Otóż MFW boi się, że upadłości w wyniku lockdownów zaszkodzą bankom. Banki już teraz tworzą rezerwy na przyszłe straty, co uszczupla ich wyniki budząc zaniepokojenie właścicieli.

„Niewypłacalność małych i średnich przedsiębiorstw może spowodować kolejne znaczne odpisy i zmniejszyć kapitały banków” – ostrzega Jacek Ramotowski, dziennikarz portalu Interia.pl. Pisze on, że na czas lockdownów MŚP otrzymały od rządów wsparcie płynności w postaci pożyczek, gwarancji kredytowych i moratoriów kredytowych. Zapomina o bezzwrotnej pomocy, ale ostrzega, że pożyczki i kredyty trzeba będzie spłacić, a moratoria bankowe przestaną w końcu obowiązywać. O zgrozo (przede wszystkim dla banków) lockdowny spowodują, że zadłużenie firm wzrośnie tak mocno, że nie będą one już stanie spłacać kredytów. Dodatkowo ok. 18 procent przedsiębiorstw straci płynność, gdy tylko zostanie pozbawionych wsparcia.

„Upadłości to nie tylko likwidacja miejsc pracy, ale też koszty indywidualnych dłużników i wierzycieli. To także straty w sieciach zaopatrzenia i w kapitale ludzkim i zagrożenie dla systemu finansowego” – alarmują autorzy raportu MFW, tak naprawdę troszcząc się przede wszystkim o to ostatnie.
Co w takim razie proponują eksperci z MFW?

Nowy „szacher-macher”?

Dalsze finansowanie firm przez rządy w koronakryzysie, w opinii MFW, powinno być prowadzone w zamian za udział w przyszłych zyskach inwestorów prywatnych. Jakich? O tym instytucja już milczy. Mowa natomiast jest, i to na poważnie, o wejściu kapitałowym jakichś podmiotów w firmy sektora MŚP. Fundusz chce także, by banki finansowały dalej daną firmę, ale pod warunkiem udzielenia jej przez państwo pomocy i w taki sposób, by firma odżyła.

Wiążąc te dwa postulaty trudno oprzeć się wrażeniu, że wszystko sprowadza się do tego, by właściciele firm oddali nad nimi kontrolę jakimś podmiotom, a kontrolę nad wsparciem firm w koronakryzysie przejęły banki. Za wzór stawiane są Francja, Włochy i Irlandia, gdzie już teraz zachęca się inwestorów prywatnych do „wnoszenia kapitału” do firm. A jeśli jednak tego nie zrobią? Koniec z kredytami i ze wsparciem publicznym.

Tymczasem na problemy małych i średniej wielkości firm jest jeden bezpieczny, prosty i skuteczny pomysł – jak najszybciej zakończyć lockdown! Najbardziej nim zmasakrowane firmy i branże należy objąć ulgami podatkowymi, by mogły same odbudować swoją wartość i potencjał do rozwoju.