Sekretarz stanu Mike Pompeo udał się w piątek do Iowa z nowym raportem o prawach człowieka, co może otworzyć mu drogę do kandydatury na prezydenta w 2024 roku.

– Nasze podejście do sprawowania rządów opiera się na tej pięknej nauce z pierwszego rozdziału Księgi Rodzaju, że wszyscy ludzie są stworzeni na obraz Boga – powiedział Pompeo na Szczycie Przywództwa Rodzinnego w Des Moines. – Obecnie 4 na 5 osób na całym świecie nie cieszy się wolnością religijną, a my walczymy zaciekle, aby to zmienić.

Pompeo zaprzeczył spekulacjom, to on utrzymuje prezydenckie ognisko domowe, jednak wizyta ta jest jego drugą podróżą do Iowa od czasu objęcia funkcji najwyższego dyplomaty w kraju. Pompeo bronił tej nietypowej trasy, twierdząc, że jest to uczciwy akt publicznej dyplomacji, ale jego piątkowa pielgrzymka jest typowa dla republikańskich kandydatów na prezydenta, którzy szukają błogosławieństwa chrześcijańskich konserwatystów w tym stanie.

–Większość mieszkańców Iowa go nie zna – powiedział Steve Deace, prowadzący program radiowy z Iowa i działacz kampanii republikańskiej. – Nie sądzę, żeby było za wcześnie, żeby się pokazał i dał poznać.

Pompeo utrzymuje, że takie wyjazdy są solidnym ćwiczeniem w dyplomacji publicznej, dającym okazję do pochwalenia pracy Departamentu Stanu, jednocześnie zwiększając wewnętrzne poparcie dla priorytetów polityki zagranicznej USA. W ostatnich latach brał udział w wydarzeniach publicznych w Kansas, Teksasie i na Florydzie.

– Jedną z moich misji jest podróżowanie po całej Ameryce, żeby pokazać jak dobrą robotę wykonujemy – powiedział Pompeo na Szczycie Przywództwa Rodzinnego. – Realizujemy politykę zagraniczną, w którą mogą wierzyć amerykańskie rodziny w Des Moines i Dubuque oraz w Davenport. Jest to pronarodowa polityka zagraniczna w zakresie bezpieczeństwa, skoncentrowana na Ameryce. To pro-religijna polityka zagraniczna dotycząca wolności. I jest to w stu procentach polityka zagraniczna pro-life.

Lokalni przywódcy i krajowi obserwatorzy nie pamiętają, żeby poprzedni sekretarze brali udział w tak ważnych dla kampanii prezydenckiej wydarzeniach podczas sprawowania urzędu, a Pompeo wie, że każdy krajowy polityk, który odwiedza stan Iowa, wywoła spekulacje w temacie prezydentury.

Możliwe, że Pompeo będzie ubiegać się o przywództwo w partii konserwatywnej po tym, jak prezydent Trump zakończy urzędowanie. Pompeo utrzymuje bardzo bliskie relacje z Trumpem, czemu sprzyja fakt, że zawsze często się spotykali – podczas swojej kadencji jako dyrektor CIA często udzielał Trumpowi codziennych odpraw – oraz talent Pompeo do kształtowania często nieuformowanej polityki zagranicznej prezydenta, bez widocznego przeciwstawiania się Trumpowi.

Według wielu obserwatorów Pompeo wykorzystywał pokazy lojalności, aby utrzymać wpływy u Trumpa. Jednak niektóre decyzje, takie jak publiczny udział w podpisaniu porozumienia pokojowego z talibami, mogą narazić go na ataki ze strony potencjalnych republikańskich rywali prezydenckich.

– To doskonały przykład tego, jak Pompeo kalkulował, że pozostanie sekretarzem stanu, pozostając w łaskach Trumpa, w obliczu tego, co by prawdopodobnie myślał prywatnie – twierdzi były urzędnik Białego Domu. Zauważył on też, że Pompeo został „uwieczniony na zdjęciu z przywódcą talibów, co może być łatwo wykorzystane przeciwko niemu w przyszłości”.

Z drugiej strony Pompeo mógł również wpaść na pomysł, jak przełożyć swoją pracę nad polityką zagraniczną na krajową platformę polityczną, która mogłaby znaleźć trafić do ewangelistycznych wyborców, którzy mają największe szansę na zostanie jego główną bazą wyborczą w kampanii 2024.

Źródło: Joel Gehrke/Washington Examiner