Fot. Pixabay

Przeciętne wynagrodzenie miesięczne brutto w mikrofirmach wynosi 3081 zł. To trochę słabo. Najwięcej zarabia się oczywiście w branży informatycznej i telekomunikacyjnej: tam średnia to 5285 zł. Informatycy, oczywiście nie wszyscy, zarabiają doskonale i to niezależnie od formy umowy. Szybko rozwijające się gospodarki, w tym polska, potrzebują wysoko kwalifikowanych pracowników. Jest na nich wyjątkowo wysokie zapotrzebowanie. Ta grupa może więc negocjować wyższe zarobki.

Na drugim biegunie wynagrodzeń znaleźli się leśnicy i rybacy – w leśnictwie i rybactwie można „wyciągnąć” ok. 2440 złotych. Przy tym mikroprzedsiębiorstw stale przybywa — w 2018 r. było ich przeszło 2,1 mln, o 3,5 proc. więcej, niż w 2018 r. Czy to oznacza, że rośnie przedsiębiorczość Polaków? Tu przydałyby się dokładniejsze badania. Bo można podejrzewać, że nie tyle przedsiębiorczość rośnie, ile rośnie liczba przedsiębiorców, czyli coraz więcej osób jest „wypychanych” z etatów na własne rozliczenie – a to przecież nie to samo.

„Maluchy” w dużych miastach

Małe firmy prowadzi lub w nich pracuje już 4,2 mln Polaków. Blisko co piąta osoba znalazła swoje miejsce w handlu lub w usługach związanych z motoryzacją, co widać nawet gołym okiem po liczbie warsztatów samochodowych, sklepów motoryzacyjnych, myjni itd. Firmy budowlane to 13,8 proc. mniejszych przedsiębiorstw, zaś działalność profesjonalna, naukowa i techniczna, czyli tzw. wolne zawody – nieco tylko mniej, bo 13,6 proc. Najwięcej mikroprzedsiębiorstw zlokalizowanych jest w województwie mazowieckim ( blisko 415 tys.), w większości w stolicy. Na drugim miejscu jest województwo śląskie (232 tys. firm), a trzecim województwo wielkopolskie (218 tys. mikrofirm). Średnia dla całego kraju wynosi 55,9 firm na 1000 mieszkańców, na Mazowszu 76,8, w Wielkopolsce 62,4, a w Pomorskiem – 61,1.

I uwaga: pośród 4,173 mln osób zatrudnionych w polskim small businessie jedynie 1,433 mln ma umowę o pracę, czyli niewiele ponad 1/3 pracowników.

Większość pracuje w systemie B2B, czyli na umowę o współpracę. Szkoda tylko, że GUS nie publikuje informacji o zarobkach w firmach zatrudniających do 9 pracowników częściej niż raz w roku. Pokazałoby to dokładniej, co się w tej kwestii dzieje i jakie są tendencje i możliwości stymulowania tego rynku.

Nastroje nadal niezłe

Pomimo raczej niskich zarobków oraz trudnego otoczenia gospodarczego, większość małych przedsiębiorców, co może zaskakiwać, jest zadowolonych ze swojej sytuacji. Według najnowszych badań BIG InfoMonitor, tylko co szósty przedsiębiorca narzeka, że jego sytuacja pogorszyła się w 2019 r., a co trzeci jest zdania, że nie było ani lepiej, ani gorzej. Połowa firm dobrze ocenia swoją sytuację biznesową a przynajmniej tak podsumowała zeszły rok. 1/3 mówi o wyższych zyskach i większej sprzedaży, a ponad 1/4, że 2019 rok był lepszy od poprzedniego roku, bo udało się pozyskać nowych odbiorców i poszerzyć rynki. Stopniowo poprawiała się także płynność finansowa, na co wskazało 26 proc. firm oraz poczucie stabilności finansowej (21 proc.). Nadal jednak dokuczają, szczególnie małym, podwykonawczym firmom, zatory płatnicze. Co drugi przedsiębiorca narzeka, że kontrahenci opóźniają płatności o co najmniej 30 dni, a co czwarty że zdarza mu się czekać nawet o 90 dni lub dłużej. Te problemy dotykają przede wszystkim branżę handlową i transportową.

Ostatnio przedsiębiorcy czują się jednak coraz bardziej zaniepokojeni. Co trzecia firma obawia się wzrostu kosztów ze względu m.in. na wzrost płacy minimalnej i wynikającą z tego podwyżkę składki na ZUS dla osób prowadzących działalność gospodarczą. Przedsiębiorcy boją się też planowanych na ten rok zmian podatkowych.