Zgodnie z nowymi przepisami, przepisy o minimalnym CIT zaczną obowiązywać dopiero od 1 stycznia 2024 roku. Resort finansów poprawił też konstrukcję samego podatku, m.in. podnosząc wskaźniki rentowności. Jest jednak mało prawdopodobne, aby przez najbliższy rok nie nastąpiły kolejne zmiany w tych przepisach.

SaadiaAMYii/Pixabay

W okresie od 1 stycznia 2022 r. do 31 grudnia 2023 r. funkcjonować będzie zwolnienie z opodatkowania minimalnym podatkiem dochodowym – wynika z przepisów nowelizacji ustawy o CIT, które opublikowane zostały w Dzienniku Ustaw 25 października (poz. 2180).

Przypomnijmy, że w założeniu minimalny podatek dochodowy miał ograniczać optymalizację podatkową polegającą na opodatkowaniu na poziomie minimalnym tych podatników, u których określony dochód albo strata występuje permanentnie, a zatem z dużym prawdopodobieństwem w sposób zamierzony. Jak wskazało jednak Ministerstwo Finansów, w związku z obecną sytuacją geopolityczną i niepewnością gospodarczą danina zostanie zmodyfikowana i równocześnie nie będzie obowiązywać w latach 2022-2023.

Warto jednak pamiętać, że pierwotnie uchwalone w tym zakresie przepisy okazały się dalekie od doskonałości i uderzały nie tylko w firmy uciekające przed opodatkowaniem, ale także takie, u których niska marżowość jest stanem naturalnym uwarunkowanym specyfiką branży lub rynku.

Stąd pojawiła się potrzeba szybkiego zmodyfikowania tych regulacji. Mimo że ich wprowadzenie ogłoszone zostało jako wielki sukces obecnego rządu.

Na czym zatem polegają zamiany? Przede wszystkim na podwyższeniu do 2 proc. (obecnie jest to 1 proc.) wskaźnika rentowności przy jednoczesnej zmianie metodologii jego wyliczania.

Nie będą brane pod uwagę m.in.:
– koszty uzyskania przychodu stanowiące opłatę z tytułu umowy leasingu środków trwałych,
– 20 proc. kosztów uzyskania przychodu związanych np. z wynagrodzeniem z pracy oraz zasiłkami z ubezpieczenia społecznego wypłacanymi przez zakład pracy,
– składki na Fundusz Pracy, Fundusz Solidarnościowy i Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych w części finansowanej przez płatnika;
– wpłaty do pracowniczych planów kapitałowych,
– wzrost kosztów uzyskania przychodów z tytułu zakupu energii elektrycznej, cieplnej lub gazu przewodowego,
– przychody stanowiące wartość należności handlowych zbywanych na rzecz podmiotów z branży faktoringowej,
– podatek akcyzowy.

Nowe przepisy wprowadzają też alternatywne metody ustalania podstawy opodatkowania – według wyboru podatnika. Ma to polegać na wyborze przez podatnika jednej z dwóch metod opodatkowania: albo podstawa opodatkowania to 4 proc. przychodów i stawka podatku 10 proc., albo podstawa opodatkowania to 2 proc. przychodów plus koszty pasywne (tj. finansowanie dłużne i usługi niematerialne) plus ujawnione wartości niematerialne i prawne – i do takiej podstawy stawka podatku 10 proc.

Równocześnie ma nastąpić wyłączenie z tego podatku m.in. podatników CIT, których przychody nie przekraczają 2 mln euro (tzw. małych podatników).

Nastąpiło też znaczne rozszerzenie katalogu wyłączeń podmiotowych z opodatkowania podatkiem minimalnym (czyli listy tych, którzy podatku tego nie będą musieli płacić), m.in. o: spółki komunalne; podatników osiągających większość przychodów w obszarze ochrony zdrowia; małych podatników; podatników, których rentowność w jednym z trzech ostatnich lat podatkowych była powyżej wskaźnika 2 proc.; podatników postawionych w stan upadłości, likwidacji lub objętych restrukturyzacją; instytucje finansowe.

Wszystkie te zmiany jednoznacznie wskazują, że pierwsza wersja przepisów o minimalnym CIT była – delikatnie mówiąc – daleka od doskonałości. Ich nowa wersja też ma niestety sporo wad i wcale nie eliminuje wszystkich związanych z wejściem tych przepisów niebezpieczeństw. Co prawda dodatkowy rok na przygotowanie to w polskich warunkach całkiem sporo czasu. Z drugiej jednak strony, byłbym bardzo zdziwiony, gdyby w przyszłym roku, jeszcze przed wejściem tych regulacji w życie, nie nastąpiły w nich kolejne zmiany. To zaś zmusza podatników do uważnego monitorowania regulacji z uwagi na jej potencjalne negatywne skutki, szczególnie w branżach niskomarżowych.

Poprzedni artykułCzarne chmury nad mediami drukowanymi
Następny artykułKonstruktor mostów i wieżowców nie do zawalenia