„W odpowiedzi na interpelację posłanki Joanny Muchy w sprawie planu wykupienia sieci sklepów Żabka od funduszu CVC, ministerstwo odpowiedziało bardzo lakonicznie” – narzeka dziennikarz portalu dlaHandlu.pl. Odpowiedziało adekwatnie do sytuacji.

Jeśli obrona przed potencjalnym przejęciem Żabki w przyszłości przez zagraniczny koncern ma być skuteczna, Ministerstwo Aktywów Państwowych (MAP) nie może trąbić publicznie o tym, co zamierza zrobić. Byłoby bezsensownym odsłanianie kart. Ta znana i stosowana normalnie w biznesie strategia mówienia „tylko tyle, ile trzeba” nie powinna bulwersować. Nawet jeśli MAP chciałoby czasowo znacjonalizować spółkę, czy tylko stworzyć z udziałem kontrolowanych przez siebie podmiotów udziałową i kapitałową „zaporę” przed potencjalnym przejęciem. I nawet gdyby rozległo się z tego powodu wycie „neoliberalnych ekspertów”, że oto czeka nas straszna nacjonalizacja, która spółce nic nie da, a nawet narazi ją na straty.

Tym bardziej MAP nie powinno się odsłaniać, jeśli mogłoby tu chodzić o sprzedaż wypracowanego przez setki polskich przedsiębiorców majątku pod logiem Żabki – sieci, która przecież daje utrzymanie tysiącom członków ich rodzin.

W czym problem?

Pomimo wszystko postarajmy się domyślić, jak w przybliżeniu mogłyby brzmieć odpowiedzi na nurtujące pytania, gdyby oczywiście takie odpowiedzi padły. Współczucie bowiem człowieka ogarnia, widząc, jak niektórych polityków i dziennikarzy frustruje ich brak od podmiotów, które chcą być skutecznie aktywne – także na rynku kapitałowym.

Najpierw jednak – jako punkt wyjścia – przytoczmy (w całości) odpowiedź ministerstwa na interpelację posłanki Joanny Muchy z PO:

Ministerstwo Aktywów Państwowych wskazało, że wykonując prawa z należących do Skarbu Państwa akcji w spółce Krajowa Grupa Spożywcza S.A., dysponuje uprawnieniami akcjonariusza, a stosownie do regulacji art. 368 KSH prowadzenie spraw spółki należy do kompetencji zarządu, a zgodnie z art. 3751 KSH, walne zgromadzenie i rada nadzorcza nie mogą wydawać zarządowi wiążących poleceń dotyczących prowadzenia spraw spółki”.

To jasne, że nie mogą – i zapewne nawet nie chcą – wydawać takich poleceń. Jedną z podstawowych zasad ładu korporacyjnego w spółce jest niewtrącanie się organów nadzorczych do działań operacyjnych podejmowanych przez jej zarząd. Ten bowiem działa zarówno na swój sukces, jak i na swoje ryzyko. Nawet jeśli akcjonariusz dysponuje dużym czy kontrolnym pakietem akcji, musi szanować innych akcjonariuszy oraz pracę zarządu realizującego określoną strategię rozwoju spółki.

I dalej: „Niezależnie od powyższego, na podstawie informacji otrzymanych od spółki należy podkreślić, że KGS S.A., dążąc do stałego rozwoju, prowadzi szeroko zakrojone analizy i działania na rynku, mające na celu dalsze wzmocnienie zarówno Spółki, jak i całej Grupy Kapitałowej KGS. W ocenie zarządu KGS S.A., rozwój działalności handlowej przez podmioty funkcjonujące na rynku spożywczym jest kierunkiem perspektywicznym, który pozostaje w kręgu zainteresowania spółki” – napisano w odpowiedzi, której w imieniu MAP udzielił podsekretarz stanu Andrzej Śliwka.

Oczywiście, że taki rozwój „pozostaje w kręgu zainteresowania spółki”. Bo owa spółka z udziałem publicznych pieniędzy, czyli Krajowa Grupa Spożywcza SA (KGS S.A.) ma wpisane w swoją misję sprzyjanie rozwojowi polskich podmiotów handlowych. Nie powinno to frasować ani dziwić.

Próbujemy odpowiedzieć na pytania

A teraz pytania zawarte w interpelacji posłanki J. Muchy oraz propozycje odpowiedzi autora niniejszego tekstu:

1. Czy Ministerstwo Aktywów Państwowych prowadzi negocjacje w sprawie zakupu sieci sklepów Żabka? Czy negocjacje takie prowadzi bezpośrednio Polska Grupa Spożywcza?

A co to ma za znaczenie, który podmiot prowadzi ewentualne negocjacje? Zakładając, że rzeczywiście takie negocjacje prowadzi (obie instytucje reprezentują przecież „państwo”).

2. Na podstawie jakich wycen prowadzone są negocjacje?

Pytanie zakłada odpowiedź twierdzącą na poprzednie pytanie, a taka przecież nie padła. A w ogóle – odpowiem niegrzecznie – dlaczego to posłankę interesuje?

3. Czy umowa zakłada podtrzymanie umów z dotychczasowymi franczyzobiorcami sklepów?

Tak. Należy mieć taką nadzieję. Jeśli taka umowa będzie, to wtedy może coś „zakładać”.

4. W jaki sposób utrzymane zostaną warunki konkurencyjności na rynku małych sklepów w sytuacji, gdy jedna z sieci zostanie znacjonalizowana?

Czy rzeczywiście – wypełniając w pełni definicję „nacjonalizacji” – ma zostać ona „znacjonalizowana”? Skąd przekonanie, że tak się stanie? Zaś o warunkach konkurencyjności na rynku można natomiast rozmawiać dopiero w chwili, gdy coś się (ewentualnie) dokona. Teraz byłoby to tylko gdybanie. Widać MAP nie chciało gdybać.

5. Kto dokładnie ma dokonać zakupu sieci sklepów Żabka – Skarb Państwa, konsorcjum spółek czy sama Polska Grupa Spożywcza?

Jak powyżej: okaże się, co i jak.

6. Czy planowane jest utrzymanie dotychczasowego modelu biznesowego opartego na franczyzie?

Plany operacyjne ogłasza się zazwyczaj dopiero po dokonaniu (ewentualnej) akwizycji. A nie przed. Należy mieć nadzieję, że franczyzowy model zostanie utrzymany, maksymalnie przy tym korzystny dla przedsiębiorców – franczyzobiorców.

7. Czy po dokonaniu zakupu sieci sklepów nadal będą mogły być otwarte w niedziele i święta?

Dobre pytanie! Dobrze by było!

Historia o wymiarze pouczającym

Jak zniknęły sklepy Piotr i Paweł? W telegraficznym skrócie: marniejącą, a nawet bankrutującą sieć kontrolował w 2019 roku jeszcze Fundusz Capital Partners. Zjawił się duży inwestor, oczywiście zagraniczny, w postaci Spar Group, który przejął od funduszu venture capital 80 proc. udziałów za 1 euro, pozostałe zaś 20 proc. miały zostać przejęte w przyszłości przez mniejszościowego inwestora. Pomijając szczegóły, na które nie ma miejsca w krótkim tekście portalowym (czasem szkoda!) – dziś sklepy Piotr i Paweł już nie istnieją. Nawet nie została po nich nazwa. Jest za to sieć SPAR.

W listopadzie zeszłego roku SPAR zakomunikował, że kluczowym obszarem zainteresowania sieci w roku 2022 będzie – jak to określił – „rozwiązanie kwestii lojalności detalistów”. Tę kwestię rozwiązano, i owszem, rozstając się z 58 franczyzobiorcami sieci SPAR z tzw. „niskimi poziomami lojalności zakupowej”.

„Utrata detalistów negatywnie wpłynęła na wzrost obrotów w drugiej połowie roku, ale mimo to SPAR Polska odnotował wzrost obrotów o 8,2 proc. w lokalnej walucie” – podkreślono w komunikacie. Ci „detaliści” odpowiadali „tylko” za 11,7 proc. obrotów SPAR Poland. Więc – jak to się kiedyś mawiało – nie ma sprawy.

(w artykule wykorzystano informacje z portalu dlaHandlu.pl)
Poprzedni artykułSytuacja ekonomiczna Europejczyków się pogarsza
Następny artykułW Warszawie kosili śnieg