Firmy ograniczają inwestycje redukując plany rozwoju, ale nie chcą zwalniać ludzi. Najbardziej pesymistyczne przewidywania biorą pod uwagę ogromne załamanie sprzedaży i trudny 2023 rok. Jest jedna zasadnicza okoliczność, która może zahamować, a nawet odwrócić złe tendencje.

Daniel Andraski/Pexels

Z badania nastrojów przedsiębiorców przeprowadzonego przez CBM Indicator dla Konfederacji Lewiatan wynika, że aż 65 proc. badanych firm w ciągu najbliższego roku chce wstrzymać inwestycje lub zmienić plany dotyczące swojego rozwoju. Chociaż 72 proc. firm nie bierze pod uwagę ograniczenia działalności, to duża część przedsiębiorców, zwłaszcza reprezentujących firmy średniej wielkości (65 proc.) zapowiada, że nie zrealizuje w przyszłym roku zakładanych wcześniej projektów inwestycyjnych. Taki sam procent małych przedsiębiorców chce w najbliższych miesiącach ograniczyć wydatki, a tylko 35 proc. zapowiada, że raczej nie będzie wstrzymywać inwestycji. Przedsiębiorcy, którzy odebrali już lekcję w postaci koronakryzysu, nie zamierzają jednak zwalniać pracowników, bo gdy przychodzi lepszy okres, trudno ich potem odzyskać. Wolą za to ograniczyć swoje wydatki rezygnując, przynajmniej na pewien czas, z inwestycji i rozbudowywania firm.

W komentarzu do tego badania podkreślono, że „wyniki Konfederacji Lewiatan są zbieżne z wynikami badania Miesięcznego Indeksu Koniunktury przeprowadzanego przez Polski Instytut Ekonomiczny i Bank Gospodarstwa Krajowego”. W listopadowym odczycie wskaźnik dotyczący inwestycji spadł o 12 punktów w ciągu miesiąca – do poziomu 69,9 pkt. – stanowiąc najgorszy odczyt w 2022 roku.

Nie wierzą w wyższą sprzedaż

Z kolei w omówieniu Branżowego Barometru EFL na IV kwartał 2022 wynika kluczowa w tym kontekście informacja, że zaledwie 6 proc. przedsiębiorców prognozuje wzrost sprzedaży!

– Choć ostatnie wyniki zarówno GUS, jak i Eurostatu dotyczące produkcji sprzedanej przedsiębiorstw przemysłowych pozytywnie zaskoczyły rynek, to sami zainteresowani studzą optymizm. A warto wziąć pod uwagę, że te dane dotyczyły miesięcy z trzeciego kwartału, a za chwilę mamy już ostatni miesiąc tego roku. Same firmy produkcyjne nie patrzą na niego z entuzjazmem. Mniejsze zamówienia, wysokie ceny, słabnące nastroje konsumenckie przełożą się na osłabienie kondycji branży na przełomie roku – powiedział Radosław Woźniak, prezes zarządu EFL.

Branżowy subindeks dla branży produkcyjnej na IV kwartał br. wyniósł 47 pkt. – o 0,7 pkt. mniej niż trzy miesiące wcześniej. Zwraca uwagę fakt, że jest to najniższy wynik od pierwszych miesięcy pandemii, bo w maju 2020 roku wyniósł on 45,9 pkt.

Zdania przedsiębiorców na temat ich sytuacji w przyszłości są niemal równo rozłożone: w połowie pesymistyczne i w połowie optymistyczne, bo blisko połowa ankietowanych twierdzi, że ich sytuacja się pogorszy, a 42 proc., że pozostanie bez zmian (nie licząc głosów osób niezdecydowanych w tej sprawie).

Ratunkiem spadek inflacji

Obawy o drastyczny spadek sprzedaży są uzasadnione w perspektywie utrzymywania się wysokiej inflacji i „zamykania portfeli” przez konsumentów, co też lubi się nazywać „słabnącymi nastrojami konsumenckimi” – gdy jest drogo i coraz drożej ludzie po prostu mocno ograniczają wydatki. Tu pomóc może tylko spadek cen.

Jest jaskółka poprawy: z prognozy przygotowanej przez analityków Crédit Agricole wynika, że inflacja w Polsce niedługo zacznie spadać i w roku 2023 wyniesie już „tylko” 11,8 proc. (wobec 14,4 proc. w tym roku). NBP mówi z kolei o 13,5-proc. inflacji w 2023 roku, a prognoza Komisji Europejskiej o 13,8-proc.

Poprzedni artykułPolacy z niepokojem patrzą w przyszłość
Następny artykułKuba będzie chińskim przyczółkiem u wybrzeży USA?