Wraz z ujawnianiem się problemów związanych z Polskim Ładem oraz rosnącą aktywnością urzędników różnej maści, w tym skarbowych i sanitarnych, prowadzenie małej, czy nawet średniej wielkości firmy, staje się prawdziwym wyzwaniem. Jeśli państwo nie zmieni podejścia do sektora MŚP coraz mniej młodych ludzi będzie podejmować się w Polsce prowadzenia działalności gospodarczej. Wyzwań na potencjalnej drodze zmian jest wiele.

Fot. Pixabay

Przede wszystkim mali i średniej wielkości przedsiębiorcy są zmuszeni konfrontować się z coraz bardziej skomplikowanym system prawnym. Gąszcz przepisów jest tylko ciągle rozbudowywany – wokół prawa podatkowego, prawa pracy, przepisów sanitarnych, BHP itp. Tych przepisów codziennie przybywa, a możliwości zorientowania się w coraz bardziej skomplikowanej materii prawnej zaczynają wykraczać poza percepcję przedsiębiorców – nawet tych, którzy korzystają z wyspecjalizowanych usług doradztwa podatkowego i księgowego.

Nieprzyjazne państwo?

Oczywistą jest więc rzeczą, że skomplikowany system prawny prowadzenia działalności gospodarczej daje duże pole działania dla urzędników zbiurokratyzowanego państwa. Każdy z nich zna swój wycinek przepisów i każdy uważa go za najważniejszy, próbując „złapać” przedsiębiorcę na jakimś uchybieniu. Próba sprostania wymaganiom i oczekiwaniom urzędów pochłania nieproporcjonalnie dużo czasu i energii w stosunku do tego, który przedsiębiorca mógłby poświęcić na rozwój firmy.

Narastającym problemem w zapewnieniu konkurencyjności polskich firm w stosunku do dysponujących sztabem specjalistów zagranicznych korporacji są nieprzejrzyste i „dziurawe” przepisy podatkowe. Nie tylko międzynarodowe przedsiębiorstwa, ale także duże, polskie podmioty gospodarcze nadal mają możliwość uprawiania kreatywnej księgowości i rozliczania się w rajach podatkowych. To powinno się wreszcie zmienić!

Nadal też sporym problemem dla MŚP jest patologiczny system udzielania zamówień publicznych preferujący zagraniczne podmioty gospodarcze. To zazwyczaj one pozyskują duże, najbardziej lukratywne kontrakty publiczne, a polskie firmy mogą zostać co najwyżej ich podwykonawcami. Pozycja „podwykonawcy” skutkuje często tym, że polscy przedsiębiorcy realizują usługi na małych marżach, a z drugiej strony ponoszą wszystkie konsekwencje konieczności terminowego i jakościowego wykonania zleceń. Miejmy nadzieję, że sytuację tę zmieni stosunkowo niedawno przyjęta całkowicie nowa ustawa o zamówieniach publicznych.

Niespieszne sądy

Istotnym wyzwaniem przy prowadzeniu działalności gospodarczej jest też niedoskonałość działania wymiaru sprawiedliwości. Sądownictwo, które uwzględniałoby specyfikę małych i średnich firm w Polsce, praktycznie nie istnieje. Sprawy gospodarcze, nawet te drobne, ciągną się w sądach wiele lat w sytuacji, gdy potrzebne są szybkie decyzje, często przesądzające o „być” albo „nie być” danej firmy. Odwołanie się do sądu po rozstrzygnięcie sporu, czy rozwiązanie w ogóle jakiegoś problemu, blokują wysokie koszty prowadzenia postępowań. Czy dla małych podmiotów stawki sądowe i maksymalne wynagrodzenia biegłych nie powinny mieć preferencyjnego charakteru?

Konieczne więc wydaje się być przyjrzenie się na nowo Konstytucji Biznesu (https://www.biznes.gov.pl/pl/ulatwienia-dla-biznesu/konstytucja-biznesu) pod kątem tego, co należałoby w niej jeszcze uwzględnić oraz zaktualizowania jej rekomendacji dla sektora MŚP. Ważne jest, by uproszczenie podatków i wymagań prawnych dla mikro i małych przedsiębiorców nie ograniczało się tylko do sfery deklaratywnej, lecz by stało się faktem. Niewątpliwie też drobne przewinienia małych i średnich firm, będące efektem wdrażania nowych i często niejasnych przepisów prawnych, o ile nie mają charakteru powtarzalnego, powinny być przez urzędy wybaczane i umarzane. Warto też rozważyć pojawiający się pomysł powołania do życia Krajowej Izby Odwoławczej Przedsiębiorców (KIOP), która miałaby prawo wydawania szybkich wyroków w sprawie zaległych płatności.

Poprzedni artykułRolnicy będą protestować w Brukseli
Następny artykułKonfederacja przeciwko „apartheidowi sanitarnemu”