Historycy porównują go do geniuszy pokroju Henry’ego Forda i Ferdinanda Porsche, czyli wizjonerów, którzy wyprzedzali swój czas. Tadeusz Tański – wybitny polski wynalazca – najbardziej znany jest ze skonstruowania pierwszego polskiego samochodu CWS T-1 (można go było rozkręcić jednym kluczem i śrubokrętem), ale był też autorem wielu innych projektów. Przede wszystkim był jednak wielkim patriotą. Za odmowę współpracy z Niemcami zapłacił życiem.

Tadeusz Tański, fotografia sprzed sierpnia 1939 r.

Tadeusz Tański urodził się w 1892 r. w Moskwie. Był synem Marii z Jakubowskich i Czesława Tańskiego – wybitnego inżyniera, pioniera polskiego lotnictwa i konstruktora pierwszego polskiego szybowca. Warto pamiętać, że w tym czasie (na przełomie XIX i XX w.) Moskwa i Petersburg były miastami, w których rozwijało skrzydła wielu uzdolnionych polskich inżynierów i konstruktorów. Do nich niewątpliwie zaliczał się ojciec Tadeusza Tańskiego.

Tadeusz Tański z ojcem Czesławem

Już od najmłodszych lat Tadeusza cechowały niepokorny charakter i chęć podążania własnymi ścieżkami. Na fali rozruchów robotniczych w Królestwie Polskim w 1905 r. bardzo aktywnie działał w strukturach PPS. Potem jego rewolucyjny zapał nieco osłabł na rzecz nauki – w 1909 r. ukończył Szkołę Handlową Zgromadzenia Kupców miasta Warszawy.

Ojciec Tadeusza, sam będąc wynalazcą, zauważył u syna predyspozycje do nauk ścisłych i posłał go do prestiżowej wyższej Szkoły Elektrycznej w Paryżu.
Po jej ukończeniu (w 1913 r.) Tadeusz rozpoczął pracę naukową ze swoim uczelnianym wykładowcą profesorem Ludwikiem Lacoin – ówczesną sławą francuskiego automobilizmu.

Najmocniejszy silnik lotniczy

Świat mieszczańskiego Paryża został wywrócony do góry nogami wraz z wybuchem I wojny światowej. Naukowcy i uczeni zostali zaprzęgnięci do pracy na rzecz wojennego zwycięstwa Francji. Duże zmiany nastąpiły też w życiu Tadeusza Tańskiego – i to nie tylko na gruncie zawodowym. W 1914 r. ożenił się z Polką Marią Ślizeń.

Po dwóch latach pracy naukowej z prof. Lacoin Tański rozpoczął w swoim biurze w Colombes pod Paryżem prace nad pierwszymi samodzielnymi konstrukcjami. Dużym sukcesem okazała się dwusuwowa silnikowa sprężarka do osiarkowywania winnic, którą Tański opatentował w 1915 r.

Lata I wojny światowej były czasem gwałtownego rozwoju lotnictwa wojskowego, toteż nic dziwnego, że wkrótce Tański otrzymał propozycję zaprojektowania różnych typów silników lotniczych. Polski inżynier konstruował je dla francuskich i angielskich firm zbrojeniowych. Zdobywał doświadczenie w branży lotniczej, pracując w zakładach L. Bordon w Paryżu, a następnie współpracując z angielską firmą Armstrong oraz z braćmi Renault. W 1916 r. zasłynął zaprojektowaniem największego wówczas silnika wojskowego – 12-cylindrowego monstrum o mocy 520 KM przeznaczonego dla górnopłatowców. Rok później do produkcji wdrożony został kolejny lotniczy silnik dwusuwowy. W 1918 r. skonstruował zaś bardzo ciekawy lotniczy silnik wirujący (gwiazdowy) WIR. Był to nowatorski dwusuw o 4 cylindrach.

Samochód pancerny

Zakończenie I wojny światowej przyniosło odzyskanie przez Polskę niepodległości. Tadeusz Tański jeszcze podczas studiów w Paryżu wstąpił do tajnej polskiej organizacji wojskowej Związek Walki Czynnej, który działał nie tylko na ziemiach polskich, ale także w większych miastach Europy Zachodniej.

W 1919 r. do Paryża dochodziły z Polski wręcz hiobowe wieści. Stało się jasne, że świeżo wywalczona niepodległość jest niepewna z powodu bolszewickiego zagrożenia. Tański postanowił wraz z żoną opuścić Paryż i służyć swoim talentem ojczyźnie w potrzebie. Musiał zostawić świetną posadę i bogate paryskie życie, ale nie wahał się – jak zresztą setki innych polskich inżynierów i uczonych, którzy wracali, by wspierać odrodzone państwo.
W kraju brakowało wszystkiego i każdy człowiek, zwłaszcza z wiedzą i talentem, był na wagę złota. Tański po przybyciu do Polski natychmiast rozpoczął pracę w Głównym Urzędzie Zaopatrzenia Armii, a następnie w Sekcji Samochodowej Ministerstwa Spraw Wojskowych.

Niepodległość odrodzonej II Rzeczypospolitej była wtedy poważnie zagrożona. Wojsko polskie, mimo bohaterskiej obrony, cofało się pod naporem Armii Czerwonej. Polskiej armii brakowało absolutnie wszystkiego, lecz najbardziej pojazdów pancernych. Wtedy to Tadeusz Tański postanowił w ekspresowym tempie skonstruować pierwszą taką polską maszynę.

Samochód pancerny Tańskiego był pojazdem opartym na podwoziu amerykańskiego Forda T, który polski inżynier pomysłowo opancerzył i uzbroił. Projekt samochodu Tański ukończył na przełomie maja i czerwca 1920 r. i w dwa tygodnie zbudował prototyp z obrotową wieżą strzelniczą, który nazwał Fordem FT-B. Bardzo szybko powstał też drugi egzemplarz samochodu pancernego.

Tadeusz Tański przy Fordzie FT-B

Bolszewicy byli już niedaleko Warszawy, kiedy samochody pancerne Tańskiego „siekąc” z maximów, wsparły polski atak. Inżynier obserwował chrzest bojowy swoich konstrukcji z innego auta. Polski wynalazca był tak pochłonięty obserwacją aspektów technicznych, że nawet nie zwrócił uwagi na fakt, że sam został ostrzelany przez bolszewików i że znalazł się o włos od śmierci. Za nic miał jednak niebezpieczeństwo. Interesowało go tylko działanie maszyn. Na tym tle już wtedy dochodziło do konfliktów Tańskiego z polskimi wojskowymi, którzy zdawali sobie sprawę z faktu, że utrata tej klasy uczonego byłaby dla Polski niepowetowaną stratą.

Samochód pancerny Tańskiego był na tyle dobrą konstrukcją, że do końca wojny polsko-bolszewickiej wyprodukowano 16 takich pojazdów. Polacy często atakowali bolszewików Fordami FT-B iście po ułańsku. Tyralierą i na wprost. Podczas kilku miesięcy walk żadna z maszyn nie została zniszczona. Samochody Tańskiego wzięły też udział w świetnie przygotowanej akcji zdobycia Kowla zwanej „zagonem na Kowel”.

Konkurs na najlepszy silnik

Po zakończeniu wojny z bolszewikami Tański przeszedł do firmy Stowarzyszenie Mechaników Polskich z Ameryki działającej w Pruszkowie, w której zajmował się projektowaniem traktorów i ciężarówek. Już wtedy przylgnęła do niego łatka człowieka wyjątkowo ekscentrycznego i niepokornego.

Miał swoje nietypowe przyzwyczajenia, które nie przysparzały mu przyjaciół. Nie zwracał na przykład uwagi na swój niechlujny ubiór, czym nie zjednywał sobie szacunku eleganckiej sfery wyższej Warszawy. Uwielbiał znoszone marynarki i płaszcze, a jego buty rzadko widziały pastę. Doskonale czuł się w kawiarnianym zgiełku, jednak nie lubił alkoholu i papierosowego dymu. Swoje konstrukcje, które przychodziły mu do głowy często właśnie w kawiarniach, uwielbiał rysować na serwetkach (podobnym upodobaniem charakteryzował się wybitny polski matematyk Banach). Z równą pasją i łatwością projektował zarówno silniki samochodowe czy lotnicze, jak i setki różnych mniej skomplikowanych urządzeń. Przyjacielowi lotnikowi udoskonalił samolot, a dla swojej żony zaprojektował urządzenie do automatycznego wywoływania zdjęć. W szufladzie przechowywał dziesiątki rozpoczętych projektów, które kończył, kiedy wpadał na kolejne rozwiązania konstrukcyjne.

Ekscentryczne cechy jego charakteru sprawiały, że dostawał coraz gorsze stanowiska, a niektóre jego projekty były odrzucane a priori. Na szczęście domowy budżet rodziny Tańskich podbudowywały honoraria z wygranych konkursów. Tak też było w 1927 r., kiedy Tański wziął udział w międzynarodowym konkursie na silnik do napędu prądnicy radiostacji polowej (do 750 cm3, chłodzony powietrzem). Silnik miał się charakteryzować prostotą budowy i dużą wytrzymałością. W szranki stanęło wiele renomowanych firm motoryzacyjnych z całego świata (w tym znana brytyjska marka Douglas).

Zasady konkursu były niezwykle proste – wygrać miał ten silnik, który od momentu włączenia będzie jak najdłużej pracował bez przerwy. Tański zaprojektował silnik w swoim stylu, czyli w ekspresowym tempie i z wykorzystaniem tylko jednego rodzaju śrubek i nakrętek. Prototyp ukończył zaledwie dzień przed upływem terminu zgłaszania projektów. W dniu konkursu wszystkie silniki zostały komisyjnie uruchomione w tym samym czasie. Niebawem na placu boju pozostały tylko dwa – angielski i polski.
Silnik Douglasa zgasł po przepracowaniu 400 godzin. Już wtedy wiadomo było, że wygrał Tański, jednak jury konkursowe chciało się przekonać, jak długo będzie mógł pracować silnik Polaka. Konkursowe gremium nie było jednak w stanie doczekać takiego momentu. Po przepracowaniu 1000 godzin silnik Tańskiego przestał pracować po tym, jak jury oficjalnie go… wyłączyło. Po zakończeniu próby silnik został rozebrany. Ku zdziwieniu inżynierów okazało się, że konstrukcja Tańskiego nie wykazuje oznak zużycia i jest gotowa do dalszego działania. Epilogiem całej historii niech będzie fakt, że silnik Tańskiego wszedł do produkcji.

Wystarczy jeden klucz

W 1922 r. Tański rozpoczął pracę w Centralnych Warsztatach Samochodowych. W tym czasie powstała myśl skonstruowania jak najbardziej znormalizowanego silnika, który mógłby mieć zastosowanie w czołgach, pancerkach, większych sanitarkach i samochodach osobowych. Zaprojektowania takiego uniwersalnego silnika podjął się oczywiście nasz bohater. Wynalazca w swojej pracy posługiwał się oryginalnymi zasadami. Uważał, że „jeżeli maszyna jest ładna i estetyczna, to będzie i dobra w pracy”. Z tego względu prace konstrukcyjne rozpoczynał od obrysowania harmonijnych kształtów zewnętrznych, a dopiero później „wrysowywał” w nie mechanizmy. I to działało!

Już na przełomie lat 1923–1924 został wykonany silnik CWS nr 1. Nowy silnik został przejrzany i poprawiony przez Komisję Techniczną CWS. Ciekawostką było to, iż silnik i skrzynia biegów miały tylko gwint 10 mm. Innymi słowy cały silnik można było rozebrać za pomocą jednego klucza (17×19) i śrubokręta.

Replika prototypowego CSW T-1

W 1925 r. pod kierownictwem inż. Władysława Mrajskiego powstał prototyp auta z własnym podwoziem i nadwoziem. Dwa lata później samochód wszedł do produkcji. Szacuje się, że do 1931 r. powstało ok. 800 sztuk samochodów CWS T-1 i CWS T-2, z czego kilkaset trafiło do wojska. Ich produkcję zakończono na skutek zakupu przez Polskę licencji na samochód FIAT 508. Włosi wymusili zaprzestanie produkcji CWS, gdyż polski samochód pod wieloma względami bił fiata na głowę. Przede wszystkim były to maszyny nie do zdarcia. Podczas rajdu sanitarek CWS i sanitarek marki Fiat, który zorganizowano pod Garwolinem na żądanie dyrektora Polskiego Czerwonego Krzyża, żaden z włoskich samochodów nie ukończył wyścigu, natomiast polskie sanitarki CWS stawiły się na mecie w komplecie.

Inżynier Tański stał się postacią niezwykle cenną dla polskiego przemysłu zbrojeniowego. Oprócz słynnych samochodów CWS-1 i CWS-2 zaprojektował także kilka silników lotniczych.

Kolaboracja albo Auschwitz

Wkrótce nadszedł rok 1939, który dla Tańskiego rozpoczął się źle, a potem było już tylko gorzej. W styczniu zmarła jego żona, pozostawiając go samego z córkami. We wrześniu 1939 r. Tański czynnie włączył się w obronę ojczyzny, a po zajęciu Polski przez Niemców (i Rosjan) przystąpił do konspiracji. W marcu 1940 r. ponownie się ożenił (z Marią Malczewicz), jednak małżeństwo nie trwało długo.

Tański nie potrafił pohamować języka i w kawiarniach, do których nadal chętnie chadzał, głośno mówił, co myśli o okupancie. Od czasów studiów w Paryżu był frankofilem, a jego nienawiść do Niemców wydawała się wręcz wrodzona. W warszawskich kawiarniach w czasach okupacji nie brakowało szpicli, więc nic dziwnego, że gestapo bardzo szybko dowiedziało się o poglądach polskiego inżyniera.

W lipcu 1940 r. został aresztowany. Hitlerowcy doskonale zdawali sobie sprawę, z kim mają do czynienia, toteż postanowili przetrzymywać Tańskiego na Pawiaku i złożyli mu niezwykle lukratywną propozycję. Mógł uratować życie, podejmując pracę w jednym z niemieckich zakładów zbrojeniowych. W razie odmowy czekał go wyjazd do Auschwitz. Odrzucił tę „ofertę”. Niemcy szybko się zemścili. Tadeusz Tański został zamordowany w Auschwitz-Birkenau 23 marca 1941 r.

W czasach II Rzeczypospolitej wybitnie uzdolnionych ludzi pracujących dla dobra Polski mieliśmy sporo, jednak prawdziwych geniuszów – tych „wybrańców Boga” – zawsze jest niewielu. Z pewnością zaliczał się do nich inżynier Tadeusz Tański. Przez swoich kolegów zapamiętany został jako romantyk i fantasta, a przy tym nieprzeciętny talent konstruktorski obdarzony wielkim wyczuciem i techniczną intuicją. Wielu podkreślało, że cechowało go specyficzne powiązanie metafizyki z wszechstronnym wykształceniem.

Samochód CWS T-1 przy odrobinie szczęścia można zobaczyć na polskich drogach. W 2014 r. pasjonat motoryzacji Ludwik Rożniakowski na podstawie zachowanej dokumentacji skonstruował jego replikę w wersji Torpedo z nadwoziem w biało-czerwonych barwach.

CSW T-1 Torpedo (replika)

Wszystkie fotografie: domena publiczna (Wikipedia)

Poprzedni artykułUSA uwalniają rezerwy strategiczne ropy
Następny artykułNajwyższa inflacja w XXI wieku