Według jednego z republikańskich polityków obawiającego się ekspansjonistycznej polityki zagranicznej Pekinu, w ciągu kilku miesięcy może dojść do brutalnej konfrontacji między Stanami Zjednoczonymi a Chinami.

– Sądzę, że do starcia dojdzie w ciągu najbliższych trzech do sześciu miesięcy – oświadczył Ted Yoho, reprezentant z Florydy i najwyższy rangą republikanin w podkomisji spraw zagranicznych dotyczących Azji.

Prognozy Yoho to typowe podejrzenia, które w ostatnich latach charakteryzują stosunki amerykańsko-chińskie; urzędnicy wywiadu USA oceniają, że największa światowa potęga komunistyczna prowadzi „zimną wojnę” z Waszyngtonem. Konkurencja ta toczyła się w sferze gospodarczej i między agencjami szpiegowskimi, ale Yoho uważa, że może wkrótce przyjąć charakter zbrojny, ponieważ Chiny chcą zaostrzyć kontrolę nad szlakami żeglugowymi wokół swoich granic.

– Znając Chiny, myślę, że staranowaliby jednego z naszych statków i stwierdzili, że to pomyłka – powiedział Yoho, omawiając amerykańskie ćwiczenia morskie na Morzu Południowochińskim.

Pracownicy Floty Pacyfiku USA ostro skrytykowali Chiny za ryzyko kolizji w 2018 r. poprzez „niebezpieczne i nieprofesjonalne” podejście okrętu wojennego do amerykańskiego niszczyciela pocisków kierowanych. Ponadto chiński admirał chełpił się możliwością zaatakowania amerykańskich przewoźników, zakładając, że tyle amerykańskich ofiar spowodowałoby u amerykańskich przywódców i szerszej opinii publicznej „strach” przed chińską potęgę wojskową na spornym obszarze.

– Myślę, że wszystko to jest możliwe – powiedział Yoho. – Zatopienie lotniskowca byłoby ogromnym błędem, zaatakowanie któregokolwiek z naszych statków byłoby ogromnym błędem, ale myślę, że są gotowi zaryzykować, aby sprawdzić, na czym stoją. I niestety zginą ludzie. Po prostu zrobienie tego byłoby błędem dla nich samych.”

Prezydent Donald Trump wprowadził cła w celu zawarcia umowy handlowej z Chinami, wywołując gniew Pekinu. A wysiłki chińskiego wywiadu w Stanach Zjednoczonych są tak rozległe, że – według dyrektora FBI Christophera Wraya – urzędnicy otwierają „nową sprawę kontrwywiadu powiązaną z Chinami co około 10 godzin”.

Chińscy urzędnicy utrzymują, że zespół Trumpa jest w błędzie i ostatecznie oczernia ich rząd.

– Obecna polityka USA dotycząca Chin opiera się na błędach strategicznych wynikających z niedoinformowania i jest pełna emocji i kaprysów oraz makkartystowskiej bigoterii –  powiedział w czwartek chiński minister spraw zagranicznych Wang Yi. – Jeśli USA w takim stopniu brakuje pewności, otwartości i inkluzywności, że postanawia wymyślać różnego rodzaju „chińskie zagrożenia”, ich paranoja może się w końcu stać samospełniającą się przepowiednią.

Zdaniem Yoho takie oświadczenia nie są wiarygodne, ponieważ Chiny rozmieściły zasoby wojskowe na sztucznych wyspach na Morzu Południowochińskim. Fortyfikacje te zwiększyły się od momentu, w którym chiński sekretarz generalny Xi Jinping powiedział Barackowi Obamie podczas wizyty w Białym Domu, że „Chiny nie zamierzają dążyć do militaryzacji” sztucznych wysp.

– Dążymy do swobody w nawigacji, aby ludzie wiedzieli, że ten obszar jest otwartym kanałem handlu – powiedział Yoho, odnosząc się do ostatnich ćwiczeń wojskowych. – Nie staramy się o żadne roszczenie terytorialne. Po prostu staramy się zachować praworządność. A Chiny próbują zmienić prawo i normy, i jeśli nikt ich nie będzie pilnował, nadal będą to robić.

Sekretarz stanu Mike Pompeo spotkał się niedawno z wyższym urzędnikiem chińskim na Hawajach, ale spotkanie nie było udane, jak twierdzi wyższy urzędnik Departamentu Stanu, który powiedział, że chińskiego urzędnika „nie można opisać jako skłonnego do współpracy” podczas spotkania.

Czołowy dyplomata Chin zaproponował dłuższy dialog na temat „listy spraw wymagających odpowiedniego podejścia”, jak to ujął w czwartek. „Obie strony powinny odpowiednio do nich podejść w duchu poszukiwania wspólnej płaszczyzny, jednocześnie odkładając na bok różnice, aby zminimalizować ich wpływ na relacje chińsko-amerykańskie”.

Yoho zasugerował, że urzędnicy USA muszą nauczyć się, jak być wystarczająco stanowczym, aby powstrzymać Chiny bez podejmowania działań, które niepotrzebnie sprowokują reżim ale też nie zachęcą do agresji poprzez pozory słabości. – Stany Zjednoczone są skłonne przeciwstawić się im, co może zmusić Chiny do działania – powiedział. – To będzie coś, co stracą i będą żałować, ale nie możemy dać się zastraszyć, dlatego że to może się zdarzyć. Myślę, że prawdziwym zagrożeniem jest to, że jeśli nic nie zrobimy, wiemy, że to się wydarzy. A to da Chinom więcej siły do dalszego robienia tego, co robią. Mamy więc nadzieję, że dyplomacja zadziała, a Chiny się wycofają.

Źródło: Joel Gerhke/Washington Examiner