fbpx
wtorek, 23 lipca, 2024
Strona głównaBiznesMusimy być obecni na Ukrainie!

Musimy być obecni na Ukrainie!

Trwająca na Ukrainie wojna to czas zniszczeń, po którym jednak nadejść musi także czas odbudowy. Nie jest tajemnicą, że po zakończeniu działań wojennych terytorium naszego wschodniego sąsiada stanie się największym w Europie placem inwestycyjnym. Nie możemy przegapić tej szansy, bo może ona zapewnić liczne korzyści tak Polakom, jak i Ukraińcom – szczególnie w kontekście rolniczym.

Ukraina, zgodnie ze stanem rzeczywistym, nazywana jest spichlerzem Europy. Wysokiej klasy ziemie w połączeniu ze stosunkowo niskimi kosztami produkcji sprawiają, że ukraińskie rolnictwo jest niezwykle konkurencyjne względem biznesowych rywali na europejskim i światowym rynku.

Wojna za naszą wschodnią granicą doprowadziła do destabilizacji silnego ukraińskiego rolnictwa. Na wiele miesięcy zamrożony został eksport towarów z – mających strategiczne znaczenie – portów Morza Czarnego. Wiele gospodarstw rolnych zostało doszczętnie zdewastowanych. Rosjanie masowo niszczyli (i niszczą) elewatory zbożowe i maszyny rolnicze. Znaczna część ukraińskiego areału została zaminowana.

Ukraina, czyli przyszły plac budowy

Gdy rosyjska agresja dobiegnie końca, Ukraina stanie się jednak – bez cienia wątpliwości – najdynamiczniej rozwijającym się obszarem inwestycyjnym, także na rolniczej mapie Europy. Pewne kroki ku temu poczyniono już na początku roku 2020, kiedy to Rada Najwyższa przeprocedowała i wprowadziła ustawę uwalniającą ukraiński rynek ziemi. Nowe prawo w wyniku rosyjskiej inwazji nie zdążyło „nabrać rozpędu” i na jego realne efekty przyjdzie nam poczekać do okresu kilku lat po zakończeniu wojny.

Pewne jest natomiast, że najbliższe kilka lat od czasu zakończenia walk będzie okresem rekordowych inwestycji w sektor rolny i przetwórczy nad Dnieprem. Największe ukraińskie firmy będą mogły stawać się masowymi właścicielami dotychczas dzierżawionej ziemi. Znacznie zbuduje to ich pozycję, co przełoży się na napływ finansowania z zewnątrz. Agroholdingi w dalszym ciągu koncentrować będą w swoich rękach maksymalnie duży areał, co doprowadzi do powstania rażących dysproporcji między najmniejszymi a największymi gospodarstwami rolnymi Ukrainy. Już dziś 70 największych firm rolniczych na Ukrainie dzierży w swoich rękach ponad 20 procent tamtejszego areału – ta wartość będzie wzrastać. Kumulowanie własności ziemskiej przełoży się na zauważalną i skokową modernizację gospodarstw rolnych na Ukrainie, która spowoduje szybki wzrost wydajności ukraińskiej produkcji rolnej.

Co z eksportem?

Nie zmienia to faktu, że najwięksi przedstawiciele sektora rolnego ukierunkują swoje przedsiębiorstwa na eksport, z którego lwia część trafi na rynek Unii Europejskiej – także w postaci bardziej zasobnych niż dziś bezcłowych kontyngentów. Napływ żywności do UE nastąpi ze wschodu, a zatem na terytorium Wspólnoty dostawać będzie się przez obszar Polski. Tym samym nasze państwo szybko zyskać może poważnego konkurenta, którego towary masowo wypierać będą wyprodukowane w Polsce artykuły rolno-spożywcze. Najsilniej ucierpieć mogą te obszary Polski, które cechuje najwyższy poziom rozdrobnienia gospodarstw i najniższy wskaźnik ich mechanizacji, a zatem Podkarpacie oraz województwo lubelskie.

Polskie władze – obok koniecznej w realizacji akcji pomocy państwu dotkniętemu rosyjską agresją – powinny przygotować strategię przeciwdziałania obniżenia konkurencyjności polskiego rolnictwa oraz przetwórstwa. Właściwym krokiem powinno być stworzenie planu inwestycyjnego zwiększającego zaangażowanie polskich firm w rolniczą odbudowę Ukrainy. Podobna inicjatywa miałaby obopólną korzyść – z jednej strony Polska realnie przyczyniłaby się do zwiększenia poziomu bezpieczeństwa żywnościowego kraju dotkniętego wojną, z drugiej zaś zyskałaby częściową kontrolę nad napływem towarów zza wschodniej granicy.

Zwiększenie zakresu działań Polski na rolno-spożywczym rynku Ukrainy już dziś powinny być przedmiotem rozmów na najwyższym szczeblu. Kluczowe w tym zakresie pozostaje przygotowanie rozwiązań prawnych i politycznych ustaleń, które w odpowiednim momencie należało będzie wdrożyć.

Wschód lgnie do Polski

Zauważalnym w ostatnich miesiącach trendem jest relokowanie ukraińskich, choć także i białoruskich firm do Polski. Wśród z nich znajdują się także innowacyjne start-upy funkcjonujące na rynku rolniczym i okołorolniczym. Nad Wisłą powstały nawet specjalne jednostki, które odnoszą już na tej niwie pierwsze sukcesy.

To właściwy kierunek, dążący do zacieśnienia współpracy gospodarczej między Polską a Ukrainą. Będzie to miało kapitalny wpływ na kształtowanie relacji handlowych między tymi państwami w przyszłości i może stanowić realną przeciwwagę dla inwestycji czynionych w Ukrainie przez największych światowych graczy.

Jacek Podgórski
Jacek Podgórski
Dyrektor Forum Rolnego Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. Członek zespołu problemowego ds. ubezpieczeń społecznych oraz zespołu problemowego ds. międzynarodowych Rady Dialogu Społecznego. Były dyrektor Forum Podatkowo-Regulacyjnego w Departamencie Prawa i Legislacji ZPP. Wieloletni dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej. Autor licznych publikacji z zakresu funkcjonowania gospodarki rolnej Polski i Unii Europejskiej. Były dziennikarz i felietonista.

INNE Z TEJ KATEGORII

Branża noclegowa liczy długi i wypatruje gości

Rusza sezon dla turystycznych obiektów noclegowych. Bez wątpienia przedsiębiorcy oferujący zakwaterowanie liczą, że w nadchodzących miesiącach utrzyma się tendencja z zeszłego roku, gdy liczba turystów, którym udzielono noclegów wzrosła o blisko 6 proc.
5 MIN CZYTANIA

„Drapieżne koty” z Polski sprawdziły się na polu walki. Ukraińcy zwiększają zamówienia

Polskie wozy bojowe Oncilla, wyprodukowane przez firmę Mista ze Stalowej Woli, doskonale sprawdziły się na polu walki. Na froncie walczy już setka transporterów. Ukraińska armia zamówiła kolejną partię „drapieżnych kotów”.
2 MIN CZYTANIA

Polski drób niedługo znajdzie się na azjatyckich stołach

– Produkujemy rocznie trzy miliony ton mięsa drobiowego. To najwięcej w UE – zaznacza Dariusz Goszczyński, prezes zarządu Krajowej Rady Drobiarstwa – Izba Gospodarcza (KRD-IG). Według niego, wysoka jakość rodzimego drobiu predestynuje go do sprzedaży nawet na tak wymagających rynkach jak Japonia czy Hongkong.
4 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Jak uzdrowić krajową legislację?

W Polsce o procesie legislacyjnym trudno dziś mówić bez emocji. Złośliwie można by powiedzieć, że jest to wprawdzie proces, ale nie stanowienia prawa, tylko jego masowej produkcji. I to produkcji marnej jakości. Nie pozostaje to bez znaczenia dla biznesu, który o legislacji myśli z uzasadnioną trwogą.
6 MIN CZYTANIA

Obudzić z marazmu polski rynek pracy!

Polski rynek pracy w niedalekiej przyszłości będzie borykać się z niedoborem pracowników znacznie przewyższającym dzisiejsze, sygnalizowane przez przedsiębiorców, problemy. Wskaźniki demograficzne nie pozostawiają tu złudzeń. Pozostaje tu zatem pytanie – co robić?
5 MIN CZYTANIA

Polska powinna mieć swoją rakiję

Produkcja destylatów to element tradycji i kultury wielu regionów świata. Polska wcale nie jest tu białą plamą na mapie świata, ale od innych miejsc w samej choćby Unii Europejskiej odróżnia nas to, że wytwarzanie trunków o „słusznym” woltażu w domowych warunkach jest nad Wisłą po prostu nielegalne.
4 MIN CZYTANIA