Trwająca na Ukrainie wojna to czas zniszczeń, po którym jednak nadejść musi także czas odbudowy. Nie jest tajemnicą, że po zakończeniu działań wojennych terytorium naszego wschodniego sąsiada stanie się największym w Europie placem inwestycyjnym. Nie możemy przegapić tej szansy, bo może ona zapewnić liczne korzyści tak Polakom, jak i Ukraińcom – szczególnie w kontekście rolniczym.

Broin/Pixabay

Ukraina, zgodnie ze stanem rzeczywistym, nazywana jest spichlerzem Europy. Wysokiej klasy ziemie w połączeniu ze stosunkowo niskimi kosztami produkcji sprawiają, że ukraińskie rolnictwo jest niezwykle konkurencyjne względem biznesowych rywali na europejskim i światowym rynku.

Wojna za naszą wschodnią granicą doprowadziła do destabilizacji silnego ukraińskiego rolnictwa. Na wiele miesięcy zamrożony został eksport towarów z – mających strategiczne znaczenie – portów Morza Czarnego. Wiele gospodarstw rolnych zostało doszczętnie zdewastowanych. Rosjanie masowo niszczyli (i niszczą) elewatory zbożowe i maszyny rolnicze. Znaczna część ukraińskiego areału została zaminowana.

Ukraina, czyli przyszły plac budowy

Gdy rosyjska agresja dobiegnie końca, Ukraina stanie się jednak – bez cienia wątpliwości – najdynamiczniej rozwijającym się obszarem inwestycyjnym, także na rolniczej mapie Europy. Pewne kroki ku temu poczyniono już na początku roku 2020, kiedy to Rada Najwyższa przeprocedowała i wprowadziła ustawę uwalniającą ukraiński rynek ziemi. Nowe prawo w wyniku rosyjskiej inwazji nie zdążyło „nabrać rozpędu” i na jego realne efekty przyjdzie nam poczekać do okresu kilku lat po zakończeniu wojny.

Pewne jest natomiast, że najbliższe kilka lat od czasu zakończenia walk będzie okresem rekordowych inwestycji w sektor rolny i przetwórczy nad Dnieprem. Największe ukraińskie firmy będą mogły stawać się masowymi właścicielami dotychczas dzierżawionej ziemi. Znacznie zbuduje to ich pozycję, co przełoży się na napływ finansowania z zewnątrz. Agroholdingi w dalszym ciągu koncentrować będą w swoich rękach maksymalnie duży areał, co doprowadzi do powstania rażących dysproporcji między najmniejszymi a największymi gospodarstwami rolnymi Ukrainy. Już dziś 70 największych firm rolniczych na Ukrainie dzierży w swoich rękach ponad 20 procent tamtejszego areału – ta wartość będzie wzrastać. Kumulowanie własności ziemskiej przełoży się na zauważalną i skokową modernizację gospodarstw rolnych na Ukrainie, która spowoduje szybki wzrost wydajności ukraińskiej produkcji rolnej.

Co z eksportem?

Nie zmienia to faktu, że najwięksi przedstawiciele sektora rolnego ukierunkują swoje przedsiębiorstwa na eksport, z którego lwia część trafi na rynek Unii Europejskiej – także w postaci bardziej zasobnych niż dziś bezcłowych kontyngentów. Napływ żywności do UE nastąpi ze wschodu, a zatem na terytorium Wspólnoty dostawać będzie się przez obszar Polski. Tym samym nasze państwo szybko zyskać może poważnego konkurenta, którego towary masowo wypierać będą wyprodukowane w Polsce artykuły rolno-spożywcze. Najsilniej ucierpieć mogą te obszary Polski, które cechuje najwyższy poziom rozdrobnienia gospodarstw i najniższy wskaźnik ich mechanizacji, a zatem Podkarpacie oraz województwo lubelskie.

Polskie władze – obok koniecznej w realizacji akcji pomocy państwu dotkniętemu rosyjską agresją – powinny przygotować strategię przeciwdziałania obniżenia konkurencyjności polskiego rolnictwa oraz przetwórstwa. Właściwym krokiem powinno być stworzenie planu inwestycyjnego zwiększającego zaangażowanie polskich firm w rolniczą odbudowę Ukrainy. Podobna inicjatywa miałaby obopólną korzyść – z jednej strony Polska realnie przyczyniłaby się do zwiększenia poziomu bezpieczeństwa żywnościowego kraju dotkniętego wojną, z drugiej zaś zyskałaby częściową kontrolę nad napływem towarów zza wschodniej granicy.

Zwiększenie zakresu działań Polski na rolno-spożywczym rynku Ukrainy już dziś powinny być przedmiotem rozmów na najwyższym szczeblu. Kluczowe w tym zakresie pozostaje przygotowanie rozwiązań prawnych i politycznych ustaleń, które w odpowiednim momencie należało będzie wdrożyć.

Wschód lgnie do Polski

Zauważalnym w ostatnich miesiącach trendem jest relokowanie ukraińskich, choć także i białoruskich firm do Polski. Wśród z nich znajdują się także innowacyjne start-upy funkcjonujące na rynku rolniczym i okołorolniczym. Nad Wisłą powstały nawet specjalne jednostki, które odnoszą już na tej niwie pierwsze sukcesy.

To właściwy kierunek, dążący do zacieśnienia współpracy gospodarczej między Polską a Ukrainą. Będzie to miało kapitalny wpływ na kształtowanie relacji handlowych między tymi państwami w przyszłości i może stanowić realną przeciwwagę dla inwestycji czynionych w Ukrainie przez największych światowych graczy.

Poprzedni artykułNajwięksi podatnicy CIT wyróżnieni
Następny artykułSolidarna Polska złożyła wniosek ws. zawieszenia ETS