Od kiedy żyjemy w czasach, w których petycja o otwarcie szkół jest „antynaukowym poglądem”, ja nie mam już żadnych wielkich oczekiwań wobec społeczeństwa – pisze w najnowszym felietonie Michał Góra.

Ostatnio po raz kolejny powstało zamieszanie wokół małopolskiej kurator Barbary Nowak. Naprawdę, nie czuję sentymentu do tej kontrowersyjnej osoby, jednak stała się ona symbolem tego, jak wygląda polska debata wokół aktualnego kryzysu.

Grupa sygnalizujących cnotę i przekonanych o własnej cywilizacyjnej wyższości ludzi wskazuje bowiem palcem kogoś kontrowersyjnego i mówi: „słuchajcie wszyscy, oto ciemniak!”. Gdy jednak bliżej przyjrzeć się argumentom „ciemniaka”, nagle okazuje się, że przynajmniej część z nich można potraktować uczciwie i nie polegają one na przekonywaniu ludzi, że Ziemia jest płaska. Ktoś twierdzi, że ze szczepieniami przeciw COVID-19 wiążą się liczne problemy etyczne oraz praktyczne i w związku z tym być może powinny pozostać dobrowolne? Wskażę Państwu co najmniej kilku prawników, polskich i zagranicznych, którzy mniej więcej w ten sposób argumentują. Pomijam już to, że kiedyś coś podobnego wyrzekły organy Rady Europy i niektóre krajowe, ale kogo to teraz interesuje?

Co do meritum, to spieszę wyjaśnić, że prasa doniosła o spotkaniu pani kurator z „antyszczepionkowcami”. Nie wiem, co mają z tym wszystkim wspólnego szczepionki, bo  rozmawiano głównie o tym, że zatrzymanie stacjonarnej edukacji było szkodliwe i powinno się jak najszybciej skończyć. Swego czasu, o ile mnie pamięć nie myli, podobne kłamstwa rozpowszechniało też WHO, UNICEF i ECDC. W istocie rzeczy otwarcie szkół jest to prawdziwie antyszczepionkowy argument. Powszechnie przecież wiadomo, że w tych szkołach uczy się biedne dzieci właśnie tego, że szczepionki nie działają i są niebezpieczne. Nie daj Boże, jeszcze ktoś ich w tej szkole nauczy krytycznego myślenia, podstawowych zasad bioetyki i przywiązania do własnych praw obywatelskich. Mogą zacząć zadawać pytania, a tego nikt od obywateli dzisiaj nie oczekuje. Od kiedy zresztą żyjemy w czasach, w których petycja o otwarcie szkół jest „antynaukowym poglądem”, ja nie mam już żadnych wielkich oczekiwań wobec społeczeństwa.

Ci sami eksperci, którzy oburzają się na słowa kurator, często narzekają, że niewykształcone społeczeństwo nie chce ich słuchać i nie ufa szczepionkom. W takim razie problem ten się tylko pogłębi. Długotrwałe zamknięcie dzieci w domach, a samej edukacji stacjonarnej na chyba już prawie 50 tygodni (prawdziwy skandal w zestawieniu z mimo wszystko wysoką śmiertelnością w kraju), nie pozostanie bez wpływu na liczbę nieuków i wariatów. Pytanie o to, co jest ważniejsze – kompulsywne zapobieganie infekcjom czy edukacja publiczna – to nie są tylko dumania szaleńca. Nie może to być też sfera wiedzy tajemnej zastrzeżonej dla grupy ekspertów. Zresztą, jacy eksperci to mają być? Od chorób zakaźnych, czy ci od pedagogiki albo psychologii, chociaż powoli to już chyba wchodzimy w etap, kiedy trzeba wołać psychiatrów?

Najlepszym dowodem na powyższe jest właśnie samo zamknięcie edukacji, co krytykował przecież laikat i pospólstwo. Coraz większa liczba ekspertów być może zaczyna sobie zdawać sprawę z tego, że to rzeczywiście był błąd, który pociągnie za sobą nieliche konsekwencje. Czyli „ciemniaki” mogą mieć chociaż trochę racji? W przyszłości zauważymy, że kilka innych ruchów było błędem, zwłaszcza wówczas, jeśli spełnią się bardziej mroczne prognozy gospodarcze. Nie chcę tego przesądzać, bo brak mi doświadczenia i wiedzy. Ostrzegam jednak. Historia zaświadcza, że nie ma nic bardziej wściekłego niż społeczeństwo orientujące się, kto spowodował jego zubożenie i degradację praw obywatelskich.

Poprzedni artykułRząd wpompuje w gospodarkę fortunę
Następny artykułNie będzie Facebooka w UE?