Pod koniec września rząd zapowiedział nowy podatek – od nadzwyczajnych zysków. Ma on objąć największe przedsiębiorstwa, a jego stawka ma być określona na poziomie 50 proc.

Polina Tankilevitch/Pexels

Niestety do dziś nie został opublikowany projekt nowych regulacji, więc o nowym podatku możemy mówić tylko na podstawie zapowiedzi przedstawicieli rządu i nieco bardziej szczegółowych doniesień medialnych. Co zatem wiemy?

Po pierwsze – początkowo można było odnieść wrażenie, że 50-proc. podatek obejmie tylko spółki Skarbu Państwa. Jednak tu media szybko doprecyzowały, że chodzi o firmy, które zatrudniają minimum 250 osób i osiągnęły roczny obrót netto ze sprzedaży towarów, wyrobów i usług oraz z operacji finansowych przekraczający równowartości w złotych 50 milionów euro. Mówimy zatem o nowym podatku dla największych firm.

Po drugie – podatek ma objąć nadzwyczajne zyski. Chodzi o firmy, które zwiększają zyski poprzez nadmiarowe podniesienie marż, nie zaś o te, które przy relatywnie stałych marżach zwiększają dochody dzięki np. większemu obrotowi.

Po trzecie – stawka podatku ma wynieść 50 proc.

Na kogo spadną obowiązki

Na ten moment trudno precyzyjnie opisać koncepcję nowego podatku i jego cel, gdyż projekt ustawy jeszcze nie ujrzał światła dziennego. Na razie wiadomo tylko tyle, że obowiązek zapłaty nadzwyczajnego podatku ma spoczywać na tych firmach, których marża zysku brutto za 2022 r. jest większa od ich uśrednionej marży brutto za lata 2018, 2019 oraz 2021 r. Założenie jest takie, aby rok 2020 nie był tu uwzględniany ze względu na jego specyficzny charakter – wówczas mieliśmy do czynienia z pandemią. Podatek ma być obliczany jako stawka 50 proc. pomnożona przez podstawę naliczenia podatku.

Nową daninę zapłacą także banki, ale one inaczej będą musiały wyliczyć jej wysokość. Tu marża ma być określana jako często stosowany w przypadku banków wskaźnik ROA (return on assets), a podstawa naliczenia podatku ma być wyliczana analogicznie jak dla innych podmiotów, przy czym zamiast przychodów występowałyby aktywa.

Kolejne uderzenie w biznes

Analizując nowy pomysł rządu nie sposób nie odnieść wrażenia, że po raz kolejny to przedsiębiorcy mają wziąć na siebie największy ciężar trudności gospodarczych. Dokładnie w ten sposób nadzwyczajny podatek od nadzwyczajnych zysków komentują przedstawiciele biznesu.

Rada Przedsiębiorczości opublikowała swoje stanowisko w tym zakresie. Organizacja pisze wprost: „Rząd, zamiast proponować rozwiązania pomagające firmom przetrwać kryzys, planuje wprowadzić 50-proc. podatek od „zysków nadzwyczajnych”. Doprowadzi on do fali niekontrolowanych bankructw i uderzy w polską gospodarkę”.

W stanowisku Rady czytamy również, że pomysł nowego podatku pojawia się w momencie, kiedy przedsiębiorstwa borykają się z ogromnym wzrostem obciążeń związanych z gwałtownie rosnącymi cenami prądu, gazu i ciepła, spadkiem zamówień i trudnościami spowodowanymi zerwanymi łańcuchami dostaw. Grożą im poważne trudności gospodarcze i recesja. „Rząd […] zapowiada wprowadzenie kolejnego, absurdalnego podatku od nieistniejących zysków nadzwyczajnych, bo te ewentualnie mogą posiadać jedynie spółki Skarbu Państwa” – podkreślono w stanowisku.

Według Rady nowy podatek będzie negatywnie wpływać na konkurencyjność polskich przedsiębiorstw, pozbawiając ich środków i potencjału do konkurowania z firmami z krajów, w których podatek taki nie zostanie wprowadzony. „Po klęsce rozwiązań podatkowych w Polskim Ładzie rząd, nie ucząc się na błędach, funduje firmom kolejny podatek, którego nie konsultuje z przedsiębiorcami” – dodają przedstawiciele Rady.

Organizacja zauważa także, że w ostatnich kilku latach rządząca większość uchwaliła kilkadziesiąt nowych opłat, danin i podatków uderzających w szczególności w przedsiębiorstwa.

Nadzwyczajny podatek od nadzwyczajnych zysków ma dać nadzwyczajny wpływ do budżetu państwa na poziomie 13,5 mld zł.

Poprzedni artykułDziesięć plag niszczących polską gospodarkę
Następny artykułRząd promuje energię jądrową. Startuje kampania edukacyjna