Aż średnio o 279 procent, pomiędzy sierpniem ub.r. a sierpniem br., wzrosły ceny energii w podstawowej taryfie C11 dla firm – policzył serwis Rachuneo.pl. Jeżeli rządowa ochrona przed skutkami podwyżek będzie nadal tak niewielka, wiele biznesów będzie musiało się zamknąć. Małe firmy nie mają takich możliwości przerzucania kosztów energii na klientów, jak wielkie przedsiębiorstwa.

wilhei/Pixabay

Dlaczego ceny energii rosną? Przyczyna, jak zwykle, nie jest jedna. Z pewnością wiodącymi czynnikami są: wzrost cen węgla, a także skokowy wzrost cen gazu ziemnego na rynku światowym. Dokłada się do tego postpandemiczny, zwiększony popyt na energię elektryczną. Nie zapominajmy też o kosztach zakupu uprawnień do emisji CO2.

To są tak zwane czynniki obiektywne. Po stronie, na którą rząd ma nieco większy wpływ – choćby przez inwestycje kontrolowanych przez siebie spółek Skarbu Państwa, jest wciąż niedostatek magazynów energii, które – w odpowiedniej liczbie – pozwoliłyby racjonalniej i skuteczniej zarządzać zasilaniem.

Z drugiej jednak strony na plus dla rządu można zaliczyć obniżkę akcyzy i stawki VAT za energię elektryczną (w ramach działań tarczy antyinflacyjnej).

Działania są za słabe

Niestety te wszystkie pomoce – łącznie z wyasygnowaniem z budżetu pieniędzy na dodatek osłonowy – w przypadku wielu firm, zwłaszcza małych i średnich, mogą nie wystarczyć. Adam Abramowicz, Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców liczy na to, że polski rząd zrobi jednak „coś” dla firm w związku z rosnącymi cenami energii, o czym nie omieszkał powiedzieć na antenie Radia RMF FM. Abramowicz potwierdził, że prowadzone są rozmowy na temat dalszych działań mających chronić firmy przed podwyżkami cen prądu, ale – jak się wyraził – „konkretów nie ma”. Tymczasem rząd powinien podjąć szybkie działania „bo będziemy mieli zdemolowany rynek sektora MŚP” – ostrzega rzecznik. „Małe firmy nie poradzą sobie z takimi kosztami energii, jeżeli piekarnia miała 20 tysięcy, a teraz 100 tysięcy do zapłaty, to po ile ma sprzedawać bułki?”. Pytanie to należy potraktować jako retoryczne.

Widmo bankructwa

Przedsiębiorcy korzystają z tzw. taryfy C (często C11), przy której cena za 1 kWH prądu jest stała, niezależnie od pory dnia. Niektórzy wolą jednak wybrać taryfę B, z odpowiednimi „strefami czasowymi”, gdzie cena potrafi się zmienić w zależności od sposobu działania i potrzeb przedsiębiorcy, a przede wszystkim godzin pracy firmy i innych charakterystycznych i istotnych dla niej parametrów. Przy korzystaniu z prądu przemysłowego i budowlanego cena zależy nie tylko od wybranej taryfy prądu i – oczywiście – dostawcy, ale i od regionu Polski, w którym firma prowadzi działalność.

Pomimo w miarę elastycznego dopasowywania przez operatorów taryf do potrzeb przedsiębiorców oraz dotychczasowego wsparcia rządu, cena prądu dla wielu właścicieli firm stała się nieakceptowalna. Obawiają się, że nie dadzą już rady dalej funkcjonować.

Poprzedni artykułCyfryzacja sektora bankowego. Jak wypada Polska?
Następny artykułWydobycie na rosyjskich złożach ropy i gazu spadło o połowę