fbpx
sobota, 22 czerwca, 2024
Strona głównaPodatkiNawet bez PIT państwo potrafi wydrenować nasze portfele

Nawet bez PIT państwo potrafi wydrenować nasze portfele

Jeśli się dobrze przyjrzeć, to nawet podatnik, który nie płaci PIT, oddaje państwu w formie składek, innych podatków i różnego rodzaju opłat – w tym tych zawartych w cenie kupowanych towarów – grubo ponad połowę swoich zarobków.

To już pewne. 1 stycznia 2022 r. podatkowy Polski Ład, mimo niedoskonałości swoich przepisów, wchodzi w życie. Odpowiednie przepisy trafiły już bowiem do Dziennika Ustaw.
Podatnicy zatem – w zależności od tego, do której grupy zaliczył ich rząd – mogą już albo cieszyć się z wyższej kwoty wolnej (30 tys. zł) oraz progu podatkowego (120 zamiast nieco ponad 85 tys. zł), albo płakać z powodu konieczności zapłacenia znacznie wyższych niż dotychczas składek zdrowotnych.

Co wydaje się działaniem dość konsekwentnym, rząd po raz kolejny ruszył z kampanią informacyjną, jakim to dobrodziejstwem dla obywateli są wprowadzane zmiany (dopuszczając się przy okazji kilku mniej lub bardziej istotnych przekłamań). Przede wszystkim rząd chwali się, że dzięki tym zmianom 9 mln podatników przestanie płacić podatki. Można by zatem jedynie przyklasnąć i pochwalić – jak chcą jedni lub ponarzekać, że na te 9 mln będzie się musiało zrzucić pozostałe 17 mln podatników – jak chcą drudzy. Nie w tym jednak rzecz. Bo to, że ktoś nie płaci PIT, wcale nie oznacza, że państwo mu nic nie zabiera. Mimo zmian w PIT nikt chyba się przecież nie spodziewa, że teraz – mając 3000 zł pensji, właśnie tyle trafi co miesiąc na konto. Gdyby było inaczej, byłoby to dużą naiwnością. Liczy się bowiem suma obciążeń fiskalnych. A na nią składają się również płacone składki oraz podatki, które zostawiamy przy sklepowych ladach.

Zobaczmy zatem, jak to rzeczywiście wygląda i ile do kasy państwa trafi w 2022 r. od kogoś, kto otrzyma pensję minimalną, która ma wynosić 3010 zł miesięcznie (dla uproszczenia przyjmijmy, że jest to 3000 zł brutto).

Sam pracownik od wynagrodzenia musi opłacić przede wszystkim składki ZUS, które w sumie wynoszą 411,30 zł. Do tego dochodzi jeszcze składka zdrowotna – 9 proc. od wynagrodzenia pomniejszonego o składki ZUS, czyli 232,98 zł. Składki pomniejszają zatem naszą pensję o 644,28 zł (czyli 21,48 proc. pensji). Jako że nie ma w naszym założeniu PIT (dzięki Polskiemu Ładowi) to pensja netto wyniesie 2355,72 zł.

Dodajmy, że państwo zarabia w tym przypadku nie tylko na tym, co zabiera podatnikowi (pracownikowi). Od pensji 3000 zł brutto (przypominam, że dla uproszczenia pomijamy 10 zł, bo jak zapewne większość czytelników wie, pensja minimalna rośnie w 2022 r. do 3010 zł) dodatkowe składki odprowadza bowiem także pracodawca. W tym przypadku jest to ok. 18 proc. miesięcznie. Przy minimalnej pensji na rachunki w ZUS i NFZ trafi zatem łącznie 502,80 zł. Razem składki od 3000 zł pensji – i po stronie pracownika, i pracodawcy – wyniosą aż 1147,08 zł (czyli jedyne 38,24 proc. pensji). Im wyższa pensja, tym oczywiście wyższa dopłata po stronie pracodawcy.

Na składkach jednak wcale się nie kończy. Z tego, co trafia ostatecznie do naszych kieszeni, musimy przecież się utrzymać. Rzadko pamiętamy przy tym, że to my – dokonując zakupów konsumpcyjnych (kupując, żywność, odzież etc.) – płacimy zawarty w cenie towarów VAT. Płacimy według dwóch głównych stawek: 23 i 8 proc. Jeśli założymy, że całe wynagrodzenie netto zostawiamy w sklepach, to w mało realnym przypadku, w którym kupujemy tylko produkty opodatkowane według stawki 8 proc. z naszych zakupów trafia na konta fiskusa 188,46 zł (czyli 8 proc. z 2355,72 zł). Gdyby założyć, że wszystkie zakupy objęte są tylko stawką 23 proc. (co też jest mało realne), byłoby to już 541,82 zł.

W najbardziej optymistycznym wariancie, mimo braku PIT, z 3000 zł pensji na konta ZUS, NFZ i fiskusa trafia zatem nadal 832,74 zł. To oznacza, że wszystkie te instytucje dostają 27,76 proc. z wynagrodzenia pracownika, czyli praktycznie jedną trzecią. Jeśli uwzględnić jeszcze to, co do składek dopłaca pracodawca, robi się z tego 1335,54 zł i 44,52 proc. wynagrodzenia.

A przecież na podatku dochodowym, VAT i składkach na ZUS i NFZ się nie kończy. W cenach używanej przez nas energii elektrycznej, poza VAT, płacimy jeszcze akcyzę. Podobnie jest w przypadku paliwa do samochodów. A poza podatkami w ich cenie są jeszcze przecież różnego rodzaju dodatkowe opłaty (np. opłata paliwowa i opłata emisyjna w przypadku paliwa).

Jeśli zatem dobrze się tej sprawie przyjrzeć, szybko okaże się, że z tego, co zarabiamy, w formie podatków, składek i różnego rodzaju opłat do budżetowego worka trafia ponad połowa naszego wynagrodzenia. Nawet gdy wydaje się nam, że nie płacimy PIT.

Warto też pamiętać, że rząd co prawda chwali się tym, że poprzez zmiany podatkowe przekazał podatnikom sporo pieniędzy (ściślej mówiąc, raczej powinna być mowa o tym, że nie zabrał ich z kieszeni obywateli), jednak to nie do końca jest prawdą. Prawda jest mianowicie taka, że likwidując możliwość odliczania składki zdrowotnej, rząd zostawił sobie w budżecie – lekko licząc – grubo ponad 60 mld zł. O tyle bowiem w ostatnich latach odliczenie to zmniejszało płacone przez nas podatki. Teraz rząd zabrał te 60 mld, zamieniając je na wyższą kwotę wolną, wyższy próg podatkowy etc. – czyli w ramach zachwalanych zmian podatkowych rząd dał nam mniej więcej te same pieniądze, które wcześniej i tak zostawały w naszej kieszeni, tyle tylko, że nie w postaci wyższej kwoty wolnej i innych „nowych” przywilejów, ale jako odliczenie znacznej części składki zdrowotnej.

Najwyraźniej propagandowo udało się jednak na tyle namotać ludziom w głowach, że ten dość oczywisty fakt jakoś wszystkim umyka. Podobnie jak umykało wszystkim, że rozkręcająca się inflacja, która dodatkowo po cichu drenowała nasze kieszenie, przez długi czas mogła cieszyć się wsparciem rządu, dla którego była korzystna, bo przynosiła znacznie wyższe wpływy podatkowe niż było to planowane.

Marek Kutarba
Marek Kutarba
Prawnik i publicysta, ekspert w zakresie prawa podatkowego i finansów. Karierę zawodową rozpoczął od pracy w Izbie Skarbowej we Wrocławiu. Później związany z licznymi tytułami prasowymi, w tym największymi polskimi dziennikami gospodarczymi, w których pełnił funkcje redakcyjne i publikował na tematy podatkowe i gospodarcze. Autor książek i praktycznych poradników z zakresu prawa podatkowego. Obecnie właściciel firmy doradczej specjalizującej się w zarządzaniu finansowym i restrukturyzacji kosztów oraz kontent marketingu i litigation PR.

INNE Z TEJ KATEGORII

Szykują nam nowy podatek. Efektem będą drastyczne podwyżki cen gazu, węgla i paliwa

Jak informuje „Rzeczpospolita”, węgiel będzie droższy nawet o połowę, a olej napędowy o ponad 50 gr na litrze. Taki będzie efekt wprowadzenia przez rząd nowego podatku wynikającego z unijnej dyrektywy o systemie handlu emisjami gazów cieplarnianych. Jej uchwalenie ma nastąpić do końca 2024 r.
2 MIN CZYTANIA

Apel rzecznika MŚP do premiera w sprawie składki zdrowotnej

Adam Abramowicz, rzecznik małych i średnich przedsiębiorców, zwrócił się do premiera Donalda Tuska z listem dotyczącym dwóch szczególnie ważnych dla przedsiębiorców zapowiedzi rządu.
2 MIN CZYTANIA

Będzie ZUS od wszystkich umów cywilnoprawnych?

Rząd prowadzi prace nad ozusowaniem wszystkich umów cywilnoprawnych oraz likwidacją tak zwanych zbiegów tytułów do ubezpieczeń społecznych.
2 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Podatek liniowy już nie tak popularny

W ciągu zaledwie roku, w wyniku zmian wprowadzonych Polskim Ładem, liczba podatników liniowego PIT zmalała o więcej niż jedną trzecią, a zapłacony przez nich podatek o jedną piątą. Równocześnie wzrosła tzw. efektywna stawka opodatkowania.
4 MIN CZYTANIA

Wydatki na wdrożenie KSeF można odliczyć podwójnie

Koszty związane z implementacją oprogramowania koniecznego do komunikacji z Krajowym Systemem e-Faktur mogą spełniać kryteria prac badawczo-rozwojowych (B+R), co umożliwia odliczenie kosztów kwalifikowanych w ramach ulgi na badania i rozwój. Taki wniosek wynika z interpretacji podatkowej wydanej przez Dyrektora KIS w styczniu 2024 r.
4 MIN CZYTANIA

Niepełny miesiąc pracy nie wpływa na potrącenia komornicze

Praca przez część miesiąca nie wpływa na kwotę wolną od potrąceń komorniczych. Jeśli pracownik jest zatrudniony na pełnym etacie, ale nie przepracował pełnego miesiąca (np. z powodu ustania stosunku pracy w trakcie miesiąca), obowiązujące przepisy nie pozwalają na zmniejszenie kwoty wolnej od potrąceń w ramach egzekucji komorniczej.
3 MIN CZYTANIA