Amerykańscy giganci technologiczni nie są odporni na gospodarcze skutki wojny na Ukrainie, inflację, problemy z łańcuchem dostaw i kurczące się budżety reklamodawców. Chociaż wyniki kwartalne zaprezentowane w zeszłym tygodniu pokazują wzrost dochodów, to jednak perspektywy, jakie firmy te miały na początku roku, zostały mocno przyćmione, a to spowodowało gwałtowne spadki na giełdzie.

Netflix, niegdyś król usług streamingowych, został zdetronizowany po ujawnieniu, że w ostatnim kwartale stracił 200 tys. subskrybentów, a to doprowadziło do 35 proc. spadku cen akcji. Aktualnie firma podejmuje działania ratujące, takie jak opłaty za współdzielenie konta na Netflixie oraz obniżenie opłat pobieranych od reklamodawców. Dyrektor finansowy Spencer Neumann powiedział, że firma pracuje nad kontrolowaniem wydatków.

Ale nie wszystkie serwisy streamingowe odnotowały spadek: HBO Max i HBO w ostatnim kwartale zyskały ponad 3 mln nowych subskrybentów, kończąc kwartał z 76,8 mln użytkowników.

Raport finansowy Twittera w obecnym kształcie może być jego ostatnim, jeśli Elon Musk zdoła przejąć firmę. Twitter zaprezentował dobre wyniki finansowe, pomimo całego chaosu z ostatnich kilku tygodni wywołanego propozycją wykupu wszystkich akcji Twittera przez miliardera. Przychody z reklam wzrosły w tym kwartale o 23 proc. wynosząc 1,11 mld dolarów, a liczba aktywnych użytkowników platformy wzrosła. Największym zaskoczeniem było ujawnienie przez platformę, że przez ostatnie trzy lata błędnie podawała liczbę aktywnych użytkowników.

Niektóre z podanych przez spółkę informacji mogą nie mieć znaczenia, jeśli oferta Muska zostanie zaakceptowana. Ten już zdążył oświadczyć, że nie przejmuje się zbytnio reklamami i ma kilka nowych pomysłów na to, jak Twitter może zarabiać pieniądze. Jako przykład podając zwolnienie części pracowników, obcięcie wynagrodzeń dla kadry kierowniczej i pobieranie opłat za tweety o największym zasięgu. Transakcja ma zostać sfinalizowana jesienią tego roku.

Wojna na Ukrainie musiała mieć konsekwencje finansowe dla firm technologicznych, które podjęły kroki, aby w jakiś sposób wycofać się z Rosji. Wpłynęła przede wszystkim na przychody z reklam takich firm jak Meta, Snap i Amazon.

W zeszłym kwartale Meta (spółka matka Facebooka) przeżyła najgorszy dzień w historii po tym, jak ogłosiła, że liczba aktywnych użytkowników po raz pierwszy spadła. W tym kwartale Facebook odrobił straty, a liczba użytkowników wzrosła o 30 mln. Jednak decyzja o odcięciu rosyjskich reklamodawców i późniejsze zablokowanie większości platform Meta przez rosyjski rząd spowodowały, że ogólne przychody nie spełniły oczekiwań analityków.

Snap i Amazon również odczuli ból reklamowy. Dyrektor generalny Snapa Evan Spiegel w komunikacie prasowym stwierdził, że ostatni kwartał był jak maraton w wymagających warunkach. Snap oszacował, że do czerwca jego przychody wzrosną tylko do 25 proc. – mniej niż przewidywane przez analityków z Wall Street 28 proc. Rozczarowujące dane odnotował również Amazon, który po raz drugi nie osiągnął przewidywanych przychodów z reklam. Reklamy przyniosły firmie 7,88 mld dolarów, co oznacza wzrost o 25 proc., ale poniżej oczekiwań analityków.

Wielu ekspertów obawiało się także, że wojna połączona z inflacją mocno uderzy w usługi w chmurze. Tak się jednak nie stało.

Amazon Web Services (AWS) nadal rozwija się w szybkim tempie, utrzymując swoją dominację na rynku. Największy na świecie dostawca usług w chmurze przekroczył oczekiwania Wall Street dotyczące zysku operacyjnego o prawie miliard dolarów, osiągając zyska na poziomie 6,5 mld dolarów. Jego marża operacyjna w tym kwartale wyniosła 35,3 proc., czyli o 18,4 proc. więcej niż na koniec 2021 roku.

Udział w rynku Azure i Google Cloud pozostaje znacznie mniejszy niż AWS, chociaż obie firmy robią wszystko, żeby dogonić konkurenta. Według StreetAccount przychody z platformy Azure prawdopodobnie wzrosły o około 46 proc., chociaż Microsoft nie potwierdził tych danych. Firma stwierdziła jednak, że segment, który obejmuje również inne usługi dla przedsiębiorstw, SQL Server i serwer Windows, wygenerował 19,05 mld dolarów przychodów, co stanowi wzrost o 26 proc. w porównaniu z zimą. Tymczasem Canalys szacuje, że usługi chmurowe Google osiągnęły 4,5 mld dolarów, co stanowi wzrost o 54 proc. w porównaniu z ostatnim kwartałem.

Jedyną firmą działającą w chmurze, która zawiodła, był Intel, który zwiększył sprzedaż, ale nie na tyle, by sprostać oczekiwaniom Wall Street. Sprzedaż wzrosła do 6 mld dolarów, choć oczekiwano 6,78 mld, co spowodowało spadek cen akcji o 4 proc. w handlu pozasesyjnym.

Po dwóch dekadach wzrostu gigant e-commerce, jakim jest Amazon, w końcu wykazał oznaki przestoju. Firma poinformowała o najwolniejszym wzroście sprzedaży od lat, sprzedaż netto wzrosła tylko o 7 proc. w skali roku i w porównaniu z imponującym 44-proc. wzrostem sprzedaży netto z poprzedniego kwartału. Co więcej, Amazon odnotował stratę w wysokości 3,8 mld dolarów. Dyrektor generalny Andy Jassy powiedział, że firma pracuje nad „poprawą produktywności i efektywności kosztowej”, ale nadal stoi przed nią „problem inflacji i zakłócenia w łańcuchu dostaw”.

Podobne problemy zgłasza również Apple. Przychody firmy wzrosły o 9 proc., ale dyrektor finansowy Luca Maestri ostrzegł, że problemy z łańcuchem dostaw oraz spadek popytu w Chinach mogą poważnie osłabić sprzedaż i spowodować straty finansowe w wysokości 8 mld dolarów.

Poprzedni artykułCzy pomagać kredytobiorcom
Następny artykułRosjanie organizują święto w Warszawie! Trzaskowski się na to zgodził?