Jeśli plany resortu finansów wejdą w życie, Polacy będą musieli zmierzyć się z ogromnymi podwyżkami akcyzy na alkohol. To właśnie konsumenci najsilniej odczują w swoich portfelach nadchodzące zmiany, a jest się czego obawiać, ponieważ do 2027 roku sumaryczny wzrost podatku akcyzowego na piwo wyniesie 54 procent. Niesie to ze sobą szereg konsekwencji dla branży.

Podatek akcyzowy nakładany na piwo wylicza się według stopnia Plato. Pod ta enigmatyczną nazwą kryje się – jak wskazuje ustawa – ułamek masowy o wartości 1 proc. ekstraktu brzeczki podstawowej, obliczony na podstawie zawartości alkoholu oraz ekstraktu rzeczywistego w gotowym wyrobie. Nikt tej zawiłej formułki znać nie musi, ale warto zdawać sobie sprawę z tego, co oznacza ona w praktyce.

Otóż producenci dostarczający na rynek piwa z wyższej półki, o bardziej wysublimowanych wartościach smakowych, wyższym ekstrakcie, ale także często niższej zawartości alkoholu płacą wyższą akcyzę niż producenci tanich piw zawierających więcej alkoholu i dostosowanych cenowo do kieszeni uboższych konsumentów. Ta dysproporcja jest ważna, ponieważ piwo to 53,5 proc. ogółu spożywanego w Polsce alkoholu.

Akcyza w górę

Wraz z początkiem stycznia przyszłego roku akcyza na alkohol etylowy, piwo, wino, napoje fermentowane, czy wyroby pośrednie będzie już wyższa o całe dziesięć procent. To jednak nie koniec. W dłuższej perspektywie – obejmującej okres do roku 2027 – rokrocznie stawka podatku akcyzowego rosnąć ma o 5 proc.

Branża zwraca uwagę na fakt, że działanie, które dziś chce przeprowadzić się w sześć lat odpowiada sumarycznie podwyżkom, które wcześniej rozłożone były na okres od początku nowego tysiąclecia do roku 2020.

Także samo projektowanie swoistej mapy drogowej podwyżek to pomysł szeroko komentowany. Z jednej strony jest to jasna informacja dla branży, która dzięki temu będzie przygotowana na nadchodzące zmiany. Z drugiej jednak projektowanie stawek akcyzy stanie się nieelastyczne. Rząd zdaje się zakładać, że nie zmienią się uwarunkowania rynkowe. Prawodawcy nie pozostawiają sobie także furtki względem reagowania na bieżące – zmieniające się przecież w czasie – spożycie alkoholu w Polsce. To – zdaniem resortów finansów i zdrowia – powinno spadać. Taki jest cel prozdrowotny zmian w prawie. Ale przecież nie o zdrowie tu chodzi.

Na Boga, dlaczego teraz?

Trudno wybrać gorszy moment na podwyżkę podatku akcyzowego na piwo niż dziś. Nie da się ukryć, ze branża piwowarska w dobie pandemii koronawirusa przyjąć musiała gigantyczny cios w postaci zamrożenia rynku HoReCa – i to nie tylko w naszym kraju. Bary, restauracje, hotele i inne podobne obiekty były dotąd stałymi i pewnymi punktami sprzedaży. Ten stan rzeczy jednak się zmienił. Utrudnione było także pełne funkcjonowanie sezonu grillowego.

Sprzedaż piwa spada także, gdy pod uwagę weźmiemy dłuższą perspektywę czasową. Tylko w okresie od stycznia do sierpnia bieżącego roku spożycie piwa spadło o przeszło 3 procent. Dzisiejsze wskaźniki spożycia są też najgorsze w okresie ostatnich dziesięciu lat (dziś to tylko 5,1 l piwa „na głowę”). Jedyną kategorią notującą dynamiczny wzrost – choć coraz niższy –  pozostaje piwo bezalkoholowe, które jednak nijak nie jest w stanie zrekompensować branży tak spektakularnych spadków.

Gdy przyjrzymy się statystykom Polskiej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, zauważymy, że w przeliczeniu na czysty alkohol, udział spożycia piwa w ogóle spożycia napojów alkoholowych w Polsce jest najniższy od roku 2003 – wówczas wynosił on 52,2 proc., dziś 53,5.

Konsekwencje są przecież znane…

Budżet szuka pieniędzy – to fakt. Pod uwagę – poza potrzebami budżetu – brać jednak należy także kondycję branży, a ta już niedługo może być w naprawdę opłakanym stanie. Z kogo bowiem ściągać będzie rząd podatki w przyszłości, kiedy kolejne sektory coraz silniej dotykane są nowymi opłatami? Nie bez znaczenia dla stabilności sektora pozostaje także wciąż rosnąca inflacja, której spadków nie należy się w najbliższych miesiącach spodziewać, a która napędza wzrost kosztów. To między innymi z tego powodu tak drogie stały się w ostatnich miesiącach surowce niezbędne do produkcji piwa. Wzrastają także ceny transportu, energii i szereg innych wydatków.

Faktem jest także, że resort finansów – świadomie bądź nieświadomie – znacznie się pomylił, bo faktyczna podwyżka akcyzy na piwo wzrośnie nie o 10, ale o 14 proc., ponieważ już od stycznia w życie wejdzie dodatkowa – 4-procentowa podwyżka akcyzy na piwa słodzone. Ile podobnych „pomyłek” branża jeszcze wytrzyma?