Amerykański fizyk prof. Steven Koonin uważa, że zawarte w raportach IPCC analizy są „w większości dokładne”, ale apokaliptyczny ton, jaki obecnie panuje w odniesieniu do kryzysu klimatycznego, jest mocno przesadzony.

Steven Koonin, który jest profesorem na Uniwersytecie Nowojorskim i w California Institute of Technology, gdzie wykłada klimatologię, w książce „Unsettled: What Climate Science Tells Us, What It Doesn’t, and Why It Matters” („Zaburzony: Co mówi nam nauka o klimacie, czego nie mówi i dlaczego ma to znaczenie”) wyróżnił sceptyków, alarmistów i realistów klimatycznych. Ci ostatni twierdzą przede wszystkim, że nie jest łatwo ustalić, jaki wpływ na ocieplenie ma człowiek. Na zmiany klimatyczne oddziałuje bowiem wiele innych czynników naturalnych – czytamy w serwisie nowyswiat24.com.pl.

Co więcej, realiści zauważają, że nawet jeśli uznamy, że „koncentracja emisji gazów cieplarnianych jest kluczowym czynnikiem obecnego ocieplenia, co nie jest wcale przesądzone, to całkowite zaprzestanie wszelkiej działalności emisyjnej na naszej planecie wyeliminowałoby jedynie przepływ, a nie zasoby już obecne w atmosferze”.

Klimatolog dodaje, że zmniejszenie nawet o połowę globalnej emisji dwutlenku węgla nic nie da. W pierwszej połowie 2020 r., kiedy pandemia koronawirusa spowodowała, że transport i przemysł stały w miejscu, emisja ta spadła zaledwie o 8,8 proc.

Prof. Koonin zwraca też uwagę, by nie mylić pogody z klimatem. Jego zdaniem katastrofalne zjawiska pogodowe, takie jak gorące lata czy tornada, nie mają związku z globalnym ociepleniem.

Poglądy prof. Koonina zostały zignorowane przez mainstreamowe gazety. „New York Times” i „Washington Post” nie skomentowały jego książki ani nie umieściły jej na liście bestsellerów, mimo że rozeszła się w nakładzie ponad 200 tys. egzemplarzy.

Poprzedni artykułMoskwa przyznaje: rosyjska gospodarka wpadła w recesję
Następny artykułKatar nie pozwoli pić piwa na stadionach. Co na to sponsorzy mistrzostw świata?