Obowiązujące od niespełna dwóch tygodni nowe przepisy podatkowe związane z tzw. Polskim Ładem ukazują tak wiele problemów, że już one uzasadniają odsunięcie w czasie obowiązywania nowych rozwiązań co najmniej do początku 2023 r., albo nawet 2024 r. – uważa Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich.

polski ład kto straci - grafika wpisu

– Po pełnych trudności rozliczeniach pierwszych wypłat wynagrodzeń przyjdzie niebawem czas na zastosowanie pozostałej części niezwykle obszernych przepisów podatkowych Polskiego Ładu. Wszystko wskazuje więc na to, że poważniejsze problemy dopiero przed nami – twierdzi Łukasz Kozłowski.

Według eksperta Federacji Przedsiębiorców Polskich, w gospodarce dotkniętej kryzysem wywołanym pandemią, szybującymi cenami energii i znacznie podwyższonej inflacji, dokładanie decyzją ustawodawcy dodatkowych kosztów i ryzyk jest nieodpowiedzialne. Dlatego należy zdecydowanie opowiedzieć się za przesunięciem w czasie stosowania przepisów Polskiego Ładu o co najmniej rok. Jeszcze nie jest za późno, bo nie minął nawet drugi tydzień obowiązywania nowych przepisów. „Przywrócenie” starego stanu prawnego będzie mniej dotkliwie i szkodliwe, niż było wprowadzenie rewolucji podatkowej bez odpowiedniego czasu na przygotowanie (vacatio legis).

Jeżeli nie dojdzie do rozwiązania optymalnego, czyli przesunięcia w czasie obowiązywania Polskiego Ładu do 2023 r., to absolutnym minimum jest umożliwienie skorzystanie przez wszystkich pracujących z nowej kwoty wolnej już od stycznia 2021 r. Obecne rozwiązania wprowadzają wiele zamieszania, są trudne do wykonywania i budzą uzasadnione obawy pracowników i zleceniobiorców. Dlatego Federacja Przedsiębiorców Polskich proponuje, aby Minister Finansów zwolnił, w trybie art. 22 §1 Ordynacji podatkowej, z poboru zaliczki na PIT płatników w takim zakresie, w jakim uwzględnia to nową kwotę wolną od podatku. Przepis dotyczyłyby zarówno pracowników i zleceniobiorców – którzy jedynie oświadczaliby, czy nie wyczerpują u innego pracodawcy limitu kwoty wolnej. W ten sposób osiągamy identyczny efekt – czyli ochronę zatrudnionych przed tymczasowym spadkiem wypłacanego im wynagrodzenia – a jednocześnie nie obciążamy przedsiębiorców dodatkowymi zbędnymi obowiązkami i unikamy potencjalnych pułapek, które mogą kryć się za niejasnymi i trudnymi w interpretacji przepisami – apeluje Łukasz Kozłowski.

Każda zmiana prawa powinna być przygotowana z myślą o adresatach. Tymczasem drastycznie skrócone vacatio legis, a obecnie – nakaz równoczesnego stosowania przepisów z 2021 r. i nowych – z 2022 r., to podręcznikowy przykład nakładania na przedsiębiorców zbędnych obciążeń administracyjnych. Ten obowiązek jest szczególnie dotkliwy, ponieważ wielu przedsiębiorców nie dysponuje już systemami informatycznymi z 2021 r. To naraża ich na dodatkowe koszty. Taka praktyka legislacyjna nie tylko narusza zasady poprawnej legislacji, ale przede wszystkim jest utrapieniem dla stosujących. Tymczasem, należało stosować się do wyraźnych zaleceń płynących z przepisów Prawa przedsiębiorców (tzw. Konstytucji Biznesu), które zawiera wyraźne wskazówki, jak tworzyć prawo dla przedsiębiorców – puentuje główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich.

Poprzedni artykułTak dużo upadłości jeszcze nie było
Następny artykułChleb po 12 złotych?