O optymalnym sposobie wdrożenia w Polsce nowego systemu kaucyjnego, racjonalnym podziale odpowiedzialności za zbiórkę odpadów oraz o tym, co i w jaki sposób powinno być zbierane, by to się opłacało i było przyjazne środowisku naturalnemu rozmawiamy z Andrzejem Bartoszkiewiczem – inżynierem i wynalazcą zajmującym się ochroną środowiska, w tym głównie gospodarką odpadami komunalnymi.

Antranias/Pixabay

Czy obecny stan prac nad nowelizacją ustawy o zagospodarowaniu odpadów daje nadzieję na to, że w Polsce zostanie wprowadzony najlepszy z możliwych system kaucyjno-depozytowy? A wdrożyć go musimy, bo do tego obligują nas unijne dyrektywy. Koszty jednak mają być wysokie.

Zanim odpowiem na pytania, chciałbym przypomnieć, dlaczego w ogóle powstał system kaucyjno-depozytowy. Tak najkrócej – z lenistwa człowieka, żeby ten nie zostawiał w lesie, na plaży, na trawniku, w odpadach zmieszanych opakowań, które powinny wrócić do recyklingu lub ponownego użycia. Stąd narodził się pomysł przymusu ekonomicznego, jakim jest pobieranie kaucji w czasie zakupów. Wprowadzenie kaucji nakłada na nas dyrektywa unijna, więc jako członek UE nie mamy wyjścia, musimy ją wdrożyć. Jak zwykle mniej mówi się o kosztach. Gdyby wdrożyć w Polsce system automatycznego skupu butelek, to jego koszt szacuje się na około 20 mld zł. Myślę, że w naszym kraju zastosowany zostanie system mieszany i jego koszty wdrożenia będą, powiedzmy, połowę niższe ze względu na wykorzystanie częściowo systemu manualnego. Na pewno na wdrożeniu zarobią producenci skupomatów. Kto zapłaci za wdrożenie i utrzymanie systemu? My wszyscy kupujący w sklepach. We wszystkich ankietach kilkadziesiąt procent mieszkańców Polski opowiada się za jak najszybszym wdrożeniem kaucji, ale czy zdają sobie sprawę, że każdy system niesie za sobą realne, często ukryte koszty? Niestety, wszystko w opakowaniach kaucjowanych będzie droższe, bo handel musi spłacić zaciągnięty kredyt, zapłacić za serwisowanie urządzeń i inne koszty utrzymania systemu. Czy w Polsce będzie najlepszy z możliwych system kaucyjny? Raczej porównywalny do tych już wdrożonych w innych państwach.

Pojawiły się opinie, że nowy system powinien rozwiązywać tylko kwestię zagospodarowania opakowań z tworzyw sztucznych. A co z butelkami, z którymi jest problem ze zwrotem?

Dyrektywa unijna nie precyzuje, które opakowania powinny być objęte kaucją, co najwyżej sugeruje. Dziś, gdy zostały już zakończone konsultacje społeczne w sprawie kaucji wiemy, że polski system kaucyjny będzie dotyczył tylko opakowań z tworzyw sztucznych o pojemności 0,5-3 litrów, butelek zwrotnych po piwie i puszek aluminiowych po napojach. Często spotykamy się z opiniami, że system powinien tylko rozwiązywać kwestie opakowań z tworzyw sztucznych. Wszystko dlatego, że tworzywa sztuczne mają „złą prasę”, choć jeszcze 20-30 lat temu wydawały się zbawieniem dla przemysłu spożywczego. Tak naprawdę system kaucyjny nie rozwiązuje problemu wszystkich opakowań z tworzyw sztucznych, a tylko ma dotyczyć popularnych butelek PET, co pokazuje wady techniczne tego systemu, bo niczym nie różni się dla środowiska pozostawiona butelka PET od innego kształtu opakowania, np. po ciastkach itp.
Jeżeli już obejmujemy butelki PET po napojach systemem kaucyjnym, to powinniśmy zakazać wprowadzania na rynek butelek barwionych. W dyrektywie unijnej znajdziemy zapis o kaucjonowaniu butelek do 3 litrów, lecz w Polsce powinniśmy rozszerzyć ten zapis do 5 litrów, gdyż w naszym kraju sprzedaż wody mineralnej w butelkach pięciolitrowych jest bardzo popularna. Myślę, że w praktyce system nie jest przygotowany na zbieranie butelek po mleku, np. mleko Piątnica – butelka z uchwytem.

Jak więc rozwiązać problem popularnych bardzo i licznych butelek po piwie? Jest ich dużo i to bardzo różnych.

W moim odczuciu problem stałby się bezprzedmiotowy, gdyby Ministerstwo Klimatu i Środowiska zdecydowało się na radykalny krok i wprowadziło zapis o ujednoliceniu butelki do piwa. Należałoby obligatoryjne stosować jednolite butelki do piwa o pojemności 0,5 litra w kolorze oranż (popularnie butelka brązowa). Tylko etykiety, kontretykiety, kapsle wskazywałyby nazwę browaru, gatunek piwa i zawartość alkoholu i jednocześnie byłyby reklamą producenta. Paradoksalnie już czterdzieści lat temu piwo nalewano we wszystkich browarach do butelek jednego typu, który nosił nazwę „Europa”. Jeżeli piliśmy piwo z jednolitej butelki będąc w Europie tylko geograficznie, to możemy z takiej jednolitej butelki pić będąc nie tylko geograficznie w Europie, ale będąc członkiem Unii Europejskiej.

Ile powinna wynosić kaucja, jakie są argumenty za wprowadzeniem jej w określonej wielkości dla określonych grup produktów?

Kaucja, bez względu na grupę produktów, nie powinna być wyższa niż koszt zakupu nowego opakowania. Kaucje nie mogą być zbyt wysokie, ponieważ nie powinniśmy brać pod uwagę tylko czynnika środowiskowego. Zbyt wysokie kaucje wpływają negatywnie na inflację i zmniejszają sprzedaż.

Rozstrzygnięcia w nowej ustawie wymaga chyba także obieg opakowaniami aluminiowymi (nie tylko puszkami)? Jeśli tak, to w jaki sposób należy włączyć je do nowego systemu gospodarki odpadami?

System kaucyjny zapowiedziany przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska dotyczyć będzie tylko aluminiowych puszek po napojach. Niestety, pod względem technicznym i sanitarnym żadne państwo nie pokazało sposobu objęcia kaucją innych opakowań aluminiowych, np. puszek po konserwach rybnych.

Porozmawiajmy chwilę o producentach i firmach pośredniczących w systemie obrotu odpadami. Jaka – w Pana opinii – powinna być odpowiedzialność producentów za opakowania? Kto najwięcej obecnie zarabia na rynku gospodarowania odpadami, a kto może na nim jeszcze zarobić? Czy jest tu miejsce także dla rodzimych firm z polskim kapitałem?

Podstawowa odpowiedzialność producentów to stosowanie opakowań wielorazowych i łatwych do recyklingu, czyli ekoprojektowanie na najwyższym poziomie i to bez względu na to, czy dane opakowanie będzie objęte kaucją, czy też nie. Producenci opakowań nie stosujący tej zasady powinni płacić dodatkowy, czyli obok ROP-u, podatek ekologiczny od każdego opakowania. Obecnie na rynku gospodarowania odpadami najwięcej zarabiają zachodnie koncerny, które odbierają od mieszkańców odpady, transportują je i są właścicielami fabryk recyklingowych. Udział polskich podmiotów w tym rynku jest niewielki. Na gospodarce odpadami mogą zarobić wszyscy mieszkańcy Polski pod warunkiem, że będzie ona prawidłowo prowadzona. Niestety, w większości polskich miast gospodarką odpadową zajmują się zachodnie koncerny nastawione na maksymalny zysk. Stąd niskie poziomy recyklingu, gdyż rozbudowana segregacja jest dla nich dużym kosztem. Gospodarka odpadami komunalnymi powinna być prowadzona, podobnie jak w bogatych krajach unijnych, przez dobrze zarządzane gminne spółki komunalne. Na Zachodzie koncerny zajmują się odpadami przemysłowymi, a nie komunalnymi. Odpady komunalne to zadanie własne gminy i nie polega ono na ogłaszaniu przetargów.

Już ponad ćwierć wieku temu wyliczyłem, że produkcja opakowań i gospodarka odpadami to dziedziny bardzo energochłonne i to był jeden z powodów zbudowania przeze mnie nowego systemu w gospodarce odpadami, w którym m.in. segregacja została połączona z systemową możliwością masowego zwracania opakowań do różnych gałęzi przemysłu. Zawsze musimy pamiętać, że najlepsza energia to ta, która nie jest wykorzystana. Zwracając jak największą liczbę różnego rodzaju opakowań, obniżamy ich koszty oraz w sposób znaczący oszczędzamy energię w skali kraju. System, który proponuję, jest znany pod nazwą autora – System EKO AB i w dobie kryzysu energetycznego powinien być głównym elementem gospodarki odpadami komunalnymi, a system kaucyjny i ROP powinny wspomagać gminną gospodarkę odpadami.

Rozmawiał Robert Azembski

Poprzedni artykułCzy potrzebujemy własnej szczoteczki do zębów?
Następny artykułBędzie więcej oświadczeń w PIT-2