Fot. Pixabay

Wielu przedsiębiorców nie decydowało się na ten ruch. Widzieli, że działalność, którą zainicjowali lata temu, warto kontynuować i warto, aby pozostała w polskich rękach. Stąd nie wystawiali swoich firm na sprzedaż, a zarządzanie nimi powierzali swoim dzieciom lub zawodowym menedżerom. To z punktu widzenia naszego kraju sytuacja optymalna. Takie przedsiębiorstwo ma możliwość przejść całą ścieżkę rozwoju, by docelowo stać się podmiotem dużym, silnym i jednocześnie polskim. Już wiemy, że to bardzo ważne, bo kapitał wbrew naiwnym i często intencjonalnie kłamliwym deklaracjom niektórych, ma narodowość. Warto zatem dbać o to, aby ten z pokolenia na pokolenia był akumulowany w polskich rękach.

W związku z pandemią także wiele firm wpadło w tarapaty finansowe. Dotyczy to także tych rodzinnych, budowanych przez dekady. Stają one u progu bankructwa, mimo że jeszcze tak niedawno znakomicie sobie radziły nie tylko na krajowym rynku. To zaś naraża je na niebezpieczeństwo taniego przejęcia przez podmioty zagraniczne. Za gorsze mogą one nabywać polskie przedsiębiorstwa, choćby po to, aby po chwili je zamknąć, eliminując w ten sposób konkurencję

Podobne niebezpieczeństwo dostrzegli u siebie Niemcy, wprowadzili zatem odpowiednie regulacje uniemożliwiające obcemu kapitałowi – w domyśle chodzi tu szczególnie o ten chiński – akwizycję znanych niemieckich marek. Mogli to zrobić, bo Chiny nie są w Unii Europejskiej i nie dotyczy ich ochrona, jaką daję rynek wewnętrzny. Nasz kraj jest w gorszej sytuacji, nasze przedsiębiorstwa mogą być bowiem nabywane nie tylko przez kapitał z Państwa Środka, ale np. właśnie przez ten zza Odry. Chociaż gospodarki państw zachodniej Europy także mają poważne trudności w związku z koronawirusem, to jednak nie brak takich, które dysponują wystarczającymi zasobami, aby ten kryzys przetrwać, a nawet na nim skorzystać właśnie poprzez tanie zakupy w naszej części kontynentu. I takie transakcje może być bardzo trudno zablokować ze względu na unijne regulacje.

Stąd niezwykle ważnym jest, aby instytucje publiczne i inne podmioty państwowe odpowiednio zareagowały na takie ryzyko. Istotną rolę ma tutaj do odegrania Polski Fundusz Rozwoju, poprzez wejścia kapitałowe o odwracalnym charakterze może ratować polskie firmy w trudnej sytuacji przed wyprzedażą. Kluczowy jest dostęp do płynności finansowej. Bez niej wiele przedsiębiorstw nie będzie mogło dalej istnieć. Trzeba ją zatem zapewnić bardzo szybko, ale nie poprzez nacjonalizację zasilanych podmiotów. Tak, aby po stanięciu na nogi, firmy te kontynuowały działalność, zachowując swój prywatny charakter. Ministerstwo Rozwoju powinno zaś monitorować sytuację i być w stałym kontakcie z organizacjami zrzeszającymi przedsiębiorców, wysyłając do nich jasny sygnał, że państwo polskie nie dopuści do wyprzedaży za bezcen majątku, na który nasi przedsiębiorcy z takim trudem pracowali przez lata. Błąd popełniony na początku naszej transformacji nie może zostać powtórzony.