Wygląda na to, że Niemcy się budzą i zaczynają sprzeciwiać coraz bardziej obłąkańczym pomysłom Unii Europejskiej dotyczącym jej zielonej agendy.

Niemcy nie tylko planują zwiększenie wytwarzania energii elektrycznej z węgla i sprzeciwiają się proponowanemu przez Unię Europejską zakazowi produkcji i sprzedaży samochodów spalinowych. Otóż Christian Lindner, minister finansów Niemiec i szef koalicyjnej FDP, chce znieść dopłaty do zakupu samochodów elektrycznych i hybryd. Argumentuje, że Niemców zwyczajnie nie stać już na źle skierowane dotacje.

Jak informuje serwis WysokieNapiecie.pl, niemiecki minister chce ratować finanse publiczne poprzez odchudzenie w przyszłym roku wydatków rządu federalnego o 130 mld euro.

– W 2023 r. chcę zakończyć trzyletni kryzys finansowy, wracając do hamulca zadłużenia – zapowiedział minister Lindner w wywiadzie opublikowanym w dzienniku „Die Welt”, dodając, że w 2021 r. rząd zapłacił dobre 4 mld euro odsetek, a w przyszłym roku będzie to nawet 30 mld euro. – Jeśli postawię na swoim, dotacje do zakupu pojazdów elektrycznych i hybryd plug-in zostaną zlikwidowane. Do tej pory te auta otrzymywały subsydia do 20 tys. euro przez cały okres ich użytkowania, nawet dla osób najlepiej zarabiających. To jest za dużo. Możemy oszczędzić miliardy, które możemy wykorzystać rozsądniej – podkreślił.

Do tej pory niemieccy podatnicy hojnie wspierają właścicieli samochodów elektrycznych. Przy zakupie auta elektrycznego w cenie do 40 tys. euro Niemcy mogą aktualnie liczyć na łącznie 9 tys. euro dopłat. W przypadku elektryków w cenie do 65 tys. euro łączne dofinansowanie sięga 7,5 tys. euro. Niewiele mniejsze wsparcie otrzymują Niemcy przy zakupie hybryd.

Poprzedni artykułAtom gwarancją stabilnych i bezpiecznych dostaw energii
Następny artykułPrzedsiębiorcy przyjaźni seniorom