fbpx
sobota, 2 marca, 2024
Strona głównaFelietonNiemcy wykańczają Polaków rękami Ukraińców

Niemcy wykańczają Polaków rękami Ukraińców

„Niemcy wykańczają Polaków rękami Ukraińców” – można by powiedzieć. Nie, nie odnosi się to do jakichkolwiek wydarzeń z II wojny światowej (choć też by mogło), ale do sytuacji, która sprowokowała protest polskich przewoźników na naszej wschodniej granicy.

Oficjalnie dopuszczenie ukraińskich firm do prowadzenia przewozów w UE bez zezwoleń, których system został zawieszony unijnym rozporządzeniem z czerwca 2022 r. – obecnie obowiązującym aż do połowy przyszłego roku – miał pomóc walczącej Ukrainie. Uzasadnienie było takie, że pozwalamy ukraińskim firmom łatwiej zarabiać, żeby ukraińskie państwo dzięki temu miało więcej pieniędzy na walkę z Rosją. Za przyjęciem rozporządzenia głosowali również w Radzie UE przedstawiciele polskiego rządu. Podobnie potem za jego przedłużeniem. Stanowisko PiS w tej sprawie dość jasno określił Marek Suski w programie radiowym Bogdana Rymanowskiego. Odpowiadając na pytanie jednego ze słuchaczy oznajmił, że policja eskortuje ukraińskie ciężarówki do granicy, ponieważ „protest jest nieuzasadniony”.

Nawiasem mówiąc, po głośnym przeprowadzeniu przez policję dużej liczby ukraińskich ciężarówek autostradą pod przejście graniczne 10 listopada, przesłałem pytania o tę sytuację do MSWiA. Odpowiedź, jaką otrzymałem, jest kuriozalna.

„Przedstawiona w pytaniu sytuacja w rzeczywistości nie miała miejsca. Na podstawie wyjaśnień Komendy Głównej Policji informujemy, że policjanci kierowali pojazdy na objazd zgodnie z kolejnością w kolumnie, nie stosując przy tym jakichkolwiek pozaprawnych kryteriów pierwszeństwa” – napisał dział prasowy ministerstwa. Nie wynika z tego, że policja nie prowadziła eskorty ukraińskich ciężarówek – jak można by wywnioskować z pierwszego zdania – a jedynie, że prowadziła ją „zgodnie z kolejnością pojazdów w kolumnie”.

Wpuszczenie do UE ukraińskich przewoźników bez zezwoleń ma gigantyczne negatywne konsekwencje dla polskiego sektora TLS, który w Unii radził sobie znakomicie. Liczba wykonanych przez Ukraińców kursów wzrosła radykalnie, z trochę ponad 300 tys. w ciągu roku przed zniesieniem zezwoleń do ponad miliona w tym roku. Nie ma tutaj mowy – podobnie jak to wygląda w przypadku produkcji rolniczej, za którą na Ukrainie stoją zresztą olbrzymie holdingi i kilkunastu wielkich oligarchów – o uczciwej konkurencji, ponieważ kierowcy z Ukrainy nie są objęci identycznymi wymogami jak kierowcy z Polski. Ukraińców nie obowiązuje między innymi działający od sierpnia 2020 pakiet mobilności, czyli rozporządzenie narzucające na polskie firmy transportowe dodatkowe wysokie koszty w przypadku poruszania się kierowców z Polski w krajach, gdzie obowiązują wyższe pułapy wynagrodzeń.

Pakiet mobilności był powszechnie interpretowany jako celowe uderzenie w polski sektor TLS, przede wszystkim ze strony Francji. Tak po prostu działa Unia Europejska wbrew okrzykom euroentuzjastów: jeśli konkurencji dla któregoś z wielkich graczy, która funkcjonuje w ramach którejś z czterech swobód UE (przepływu kapitału, ludzi, towarów i usług), nie da się pokonać metodami rynkowymi, to pozostaje sprokurować odpowiedni akt prawny na poziomie centralnym, żeby sobie z tym poradzić.

Teraz podobne pytanie, jak w przypadku pakietu mobilności, należałoby zadać w przypadku rozporządzenia, dopuszczającego wjazd ukraińskich ciężarówek bez zezwoleń do Unii: czy nie chodzi tu o wykończenie polskich przewoźników? Można zadać sobie jeszcze inne pytanie, teoretyczne: gdyby to nie Polacy, ale Niemcy mieli dominującą pozycję w sektorze przewozowym w UE – czy rozporządzenie liberalizujące zasady wjazdu ukraińskich ciężarówek do Unii również by powstało? Lub przynajmniej – czy miałoby identyczną postać? Bardzo wątpię.

Sytuacja na granicy pokazuje coś jeszcze: jest przykładem realnej, bardzo głębokiej różnicy interesów pomiędzy naszymi krajami, która to różnica była lekceważona i zakrzykiwania przez wiele miesięcy po 24 lutego ubiegłego roku. Dzisiaj nadal niektórzy udają, że można jej nie dostrzegać. Pytana o sprawę w jednym z programów publicystycznych przedstawicielka Lewicy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk stwierdza, że to problem z relacjach polskiego rządu z Brukselą i że gdyby były lepsze, sprawę udałoby się rozwiązać. Tak by oczywiście nie było. Paradoks tkwi w tym, że w rozumieniu dużej części polityków, których ugrupowania będą tworzyć rząd, relacje „lepsze” oznaczają uległość, a nie obronę własnego interesu. Nie żeby – poza retoryką – różniło się to jakkolwiek od tego, co widzieliśmy do tej pory przez osiem lat.

Łukasz Warzecha

Każdy felietonista FPG24.PL prezentuje własne poglądy i opinie

Łukasz Warzecha
Łukasz Warzecha
Jeden z najpopularniejszych komentatorów sceny politycznej w Polsce. Konserwatysta i liberał gospodarczy. Publicysta „Do Rzeczy", „Forum Polskiej Gospodarki”, Onet.pl, „Rzeczpospolitej", Salon24 i kilku innych tytułów. Jak o sobie pisze na kanale YT: „Niewygodny dla każdej władzy”.

INNE Z TEJ KATEGORII

Prawda jak wino potrzebuje czasu

To nie polityka tylko w dużej mierze ekonomia zadecydowała o kierunku, w jakim rozwija się konflikt rosyjsko-ukraiński. Ekonomia wojny i wojenna ekonomia. I tutaj musimy zmierzyć się z prawdą dotyczącą m.in. stanu rosyjskiej gospodarki. Prawdą, która stoi w opozycji do opinii, jakimi karmiliśmy się na długo przed wybuchem pełnoskalowej wojny.
6 MIN CZYTANIA

Wiosna i wybory samorządowe

Samorządy terytorialne – jak się okazuje – są zadłużone na 90 mld zł, z czego za połowę długu odpowiadają miasta, zwłaszcza te na prawach powiatu. Dlaczego tak się dzieje? Dlatego, że nasi Umiłowani Przywódcy ze szczebla samorządowego pragną przychylić swemu ludowi nieba, a wiadomo, że czegoś takiego za darmo się nie zrobi.
5 MIN CZYTANIA

Awaria na kwadrans i godzina na W

Jesteśmy mistrzami prowizorki, jesteśmy świetni w improwizowaniu, jesteśmy czempionami w solidarności. Ale skoro w podatkach płacimy za zorganizowanie nam obrony cywilnej, to powinniśmy tę obronę mieć.
4 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Żywią y bronią

Mamy do czynienia ze sporem tyleż gospodarczym, co światopoglądowym. Sporem – jakkolwiek patetycznie by to zabrzmiało – o naszą przyszłość. Oto w zadziwiający sposób nagle ponownie aktualne staje się hasło kosynierów z czasów powstania kościuszkowskiego: „Żywią y bronią”.
5 MIN CZYTANIA

Klimatystyczny rak w Europejskim Banku Centralnym

Jeżeli nie jesteś entuzjastą unijnej polityki klimatycznej, praca w Europejskim Banku Centralnym może być nie dla ciebie. Tak przynajmniej uważa – jak ujawnił serwis Politico – jeden z członków sześcioosobowego zarządu EBC, Holender Frank Elderson. „Dlaczego mielibyśmy zatrudniać ludzi, których trzeba przeprogramować? Skończyli najlepsze uniwersytety, ale wciąż nie wiedzą, jak przeliterować słowo »klimat«” – napisał Elderson w wiadomości wysłanej do niektórych pracowników instytucji.
4 MIN CZYTANIA

Carlson nie sprostał

Wywiad Tuckera Carlsona z Władimirem Putinem to materiał na nie jeden, ale kilka tekstów. Lub też jeden, ale bardzo długi. Dwie godziny rozmowy bardzo gęstej i bardzo beztreściowej zarazem; bardzo ciekawej i momentami zarazem śmiertelnie nudnej – nawet już choćby pod tym względem był to z pewnością jeden z najbardziej znaczących wywiadów w historii. Również dlatego, że samego Carlsona ze strony wielu spotka za niego anatema.
6 MIN CZYTANIA