Przed kilkoma dniami pisaliśmy o tym, że do Federalnego Trybunału Konstytucyjnego trafiła kolejna skarga na działania Europejskiego Banku Centralnego, który za gigantyczne sumy skupuje m.in. obligacje państw członkowskich strefy euro. Teraz niemiecki trybunał zablokował ratyfikację tzw. Planu Odbudowy, czyli finansowanego częściowo z pożyczek wartego 750 mld euro pakietu wsparcia dla gospodarek krajów należących do UE.

Fot. PAP/EPA/Uli Deck

Warto przypomnieć, że zobowiązania związane z Planem Odbudowy zaciągać ma Komisja Europejska na rynku finansowym. Nie będą zatem w roli pożyczkobiorców, przynajmniej nie bezpośrednio, występować państwa członkowskie. Ma to zrobić najważniejszy organ wykonawczy Unii, co rzekomo ma uczynić ów dług tańszym w obsłudze. Trudno jednak potraktować ten argument poważne, skoro nawet zadłużone po uszy Włochy finansują swoje potrzeby pożyczkowe, płacąc odsetki w okolicach zera. Obecna rentowność 10-latek Italii lekko przekracza 0,5 proc., hiszpańskich waha się ostatnio w przedziale 0–0,3 proc. Nawet dług Grecji ma rentowność poniżej 1 proc. Trudno zatem pojąć, co takiego stoi za pomysłem, aby to Komisja Europejska była podmiotem, który będzie pożyczkobiorcą w imieniu dwudziestki siódemki.

Obok wątpliwych korzyści rodzi to bowiem poważne pytania natury prawno-ekonomicznej. Co, jeśli któreś z państw nie będzie mogło albo chciało spłacać zaciągniętych przez Unię zobowiązań? Ktoś przecież będzie musiał je oddać. No chyba, że cała UE ma zostać uznana za bankruta.

Pytanie: kto? Wspólny dług to pomysł, który za kilka lat może być grabarzem procesu integracji europejskiej. Niejako tylnymi drzwiami przecież, bez poważnej i rzeczowej dyskusji, zamienia się Unię Europejską w państwo. Pretekstem jest pandemia COVID-19, która rzekomo zachęcać ma do nietuzinkowych działań i wychodzenia poza dotychczasowe ramy postępowania.

Nie przesądzając o tym, jaki zapadnie wyrok, warto pamiętać, że w zeszłym roku Federalny Trybunał Konstytucyjny uznał za częściowo niezgodne z niemiecką konstytucją działania Europejskiego Banku Centralnego, polegające na skupie obligacji państw strefy euro. Zablokowanie ratyfikacji oznacza także, że procedura wejścia w życie tzw. Planu Odbudowy może się opóźnić. Nie wiadomo, ile dokładnie czasu instytucja z Karlsruhe będzie badała sprawę. Ale jeśli potrwa to kilka miesięcy, to zamierzenia, aby finansowanie z Planu Odbudowy uruchomić jeszcze tego lata, wydaje się mało realistyczne.

Otwartym pozostaje także pytanie: „Co, jeśli niemiecki trybunał uzna plan za niezgodny z prawem?”. Praktycznie cała UE, łącznie z unijnymi instytucjami, widzi przecież w tym mechanizmie źródło postpandemicznego odbicia. Snuje się krajowe plany, które finansowane mają być właśnie środkami z unijnego Planu Odbudowy, co prawda z części nie pożyczkowej, ale cały mechanizm jest przecież ze sobą mocna powiązany.

Niebawem może się zatem okazać, że wszystkie te plany można będzie wrzucić do kosza.