Polityka pieniężna Europejskiego Banku Centralnego od lat budzi w Niemczech poważne zastrzeżenia. Na tyle poważne, że zajął się nimi nawet Federalny Trybunał Konstytucyjny. Czemu? Bo część opinii publicznej za Odrą, w tym znani przedstawiciele świata nauki, nie zgadzają się na interwencje wspólnego dla strefy euro banku centralnego.

polityka europejskiego banku centralnego - grafika wpisu

Chodzi o skupy aktywów, które EBC uruchamiał w ostatnich latach, i które prowadzi także obecnie w związku z przeciwdziałaniem ekonomicznym skutkom pandemii koronawirusa. W telegraficznym skrócie clou tych programów sprowadza się do zakupu na rynku wtórnym obligacji rządowych państw członkowskich eurolandu. Chodzi o to, aby wygenerować na nie popyt i tym samym doprowadzić do spadku rentowności. Dzięki temu część zadłużonych krajów może tanio zaspokajać swoje potrzeby pożyczkowe. Dla części komentatorów w Niemczech takie działania naruszają traktatowy zakaz monetyzacji długu publicznego. Zatem dzięki aktywności banku mającego swoją siedzibę we Frankfurcie Włochy czy Grecja mogą funkcjonować jako pożyczkobiorcy na rynku finansowym.

Swoje „nie” dla podobnych działań niemiecki trybunał wyraził już niemal rok temu. Poddał wówczas w wątpliwość orzeczenie prejudycjalne TSUE, zgodnie z którym EBC działa w zgodzie z prawem unijnym. Teraz pora na kolejny pozew, liczący 150 stron dokument został złożony w FTK przez grupę, na której czele stoi naukowiec i prawnik prof. Markus Kerber. Jak twierdzi, EBC łamie traktaty, dokonując interwencji na rynku obligacji rządowych. To już ósmy tego typu pozew, za jakim stoi Kerber. Jego nieustępliwość musi zaś psuć krew bankierom z Frankfurtu, dla których spory w niemieckim trybunale są poważnym prawnym i wizerunkowym problemem.

Jakby tego było mało, na EBC wywierana jest presja z innej strony. Wielu ekonomistów, głównie z południa Europy, podpisało się pod listem, w którym postulują umorzenie długów suwerennych państw obszaru wspólnej waluty. Chodzi o te zobowiązanie, które są w bilansie Europejskiego Banku Centralnego, a które ten nabył w ramach różnych programów luzowania ilościowego. Łączna wartość tych obligacji to 3 biliony euro, czyli 25 proc. całości długów państwowych członków eurolandu. Jak wskazywali sygnatariusze listu, mamy obecnie do czynienia z sytuacją wyjątkową i unijne regulacje nie powinny stać na przeszkodzie zdecydowanym działaniom.

List odbił się głośnym echem. O możliwości umorzenia długów negatywnie wypowiedziała się jednak prezes EBC Christine Lagarde. Niemniej sprawa wywołała niemałą dyskusję. Podobnie jak zeszłoroczny wyrok FTK w sprawie dokonywanego przez EBC skupu obligacji. Teraz także dużo zależeć będzie od orzeczenia trybunału z Karlsruhe. Jeśli ponownie wypowie się przeciwko działaniom wspólnego dla strefy euro banku i zakaże udziału w nich Bundesbankowi, może być naprawdę bardzo ciekawie.