Nie ma zbyt wielu rzeczy, co do których zgadzaliby się zwolennicy i przeciwnicy Donalda Trumpa z kręgów republikańskich. Jeśli jednak istnieje jedna, powszechnie respektowane przez nich zasada, brzmi ona „nigdy nie przyjmuj pieniędzy z Kremla” - pisze Tom Rogan na łamach „Washington Examiner”.
Fot. Pixabay

Rosja może i jest wielkim narodem bohaterskich ludzi, ale Federacja Rosyjska pod rządami Władimira Putina jest zaprzysięgłym przeciwnikiem Ameryki. Tym samym przyjmowanie pieniędzy od rosyjskiego rządu, lub jego hydro-podobnych odnóg powinno być dla Amerykanina nie do zaakceptowania.

Wspominam o tym w kontekście oburzenia otaczającego decyzję Sądu o umorzeniu zarzutów przeciwko Michaelowi Flynnowi. Rozwścieczyło to demokratów i niektórych anty-Trumpowych republikanów, takich jak John Weaver, który w listopadzie stał na czele projektu Lincoln, mającego na celu obalić Trumpa. Weaver spędził ostatnie kilka dni, publikując na Tweeterze krytykę decyzji w sprawie Flynna.

Po pierwsze, cokolwiek myślicie o kwestii postawienia mu zarzutów kryminalnych, Flynn popełnił okropny błąd, przyjmując 45 tysięcy dolarów z rąk Kremla w zamian za bycie marionetką Putina. Flynn odgrywał tę rolę, gdy uczestniczył w uroczystej kolacji zorganizowanej w grudniu 2015 dla RT (główny element rosyjskiego aparatu dezinformacji, skupiający się na Zachodzie). Putin siedział koło Flynna podczas owego bankietu – nie po to, by uhonorować generała, ale po to, by maksymalnie zwiększyć jego użyteczność jako narzędzia propagandy i by pogorszyć stan bezpieczeństwa narodowego USA.

Weaverowi daleko też do świętego, jeśli chodzi o jego własne sprawy związane z Rosją.

Jak doniósł w maju zeszłego roku Jerry Dunleavy z „Washington Examiner”, Weaver podpisał wcześniej kontrakt, by lobbować na korzyść rosyjskiego przemysłu nuklernego w Stanach. Dunleavy zwrócił uwagę, że kontrakt Weavera, wart setki tysięcy dolarów, obejmował także warunek o nie wprowadzaniu żadnych nowych sankcji względem Rosji. Kiedy spytany o te fakty wprost, Weaver oświadczył, iż „odkrył, że stabilność rosyjskiego rynku energetycznego leży w interesie bezpieczeństwa narodowego USA, zapewnia stabilny poziom dostaw dla amerykańskich producentów energii i zapobiega niekontrolowanemu rozwojowi przemysłu jądrowego”.

Choć ostatecznie Weaver zrezygnował z kontraktu, widząc jak bardzo szkodzi jego wizerunkowi, jego argumenty zawsze były niedorzeczne.

Po pierwsze, Rosja pod bezpośrednimi rozkazami Putina zawsze toczyła tajną wojnę z amerykańskim przemysłem energetycznym. To dlatego Putin jest tak przychylnie nastawiony do polityki Partii Demokratycznej w kwestii hydroszczelinowania.

Dlaczego więc kontrakt Weavera obejmował brak nowych sankcji przeciwko Rosji? To proste. W celu ochronienia putinowskiego kółka wzajemnej adoracji złożonego ze skorumpowanych oligarchów, takich jak Usmanow, przed dopisaniem ich do amerykańskiej czarnej listy. Wywieranie presji na nich, to wywieranie presji na zaplecze polityczne Putina.

Chodzi zasadniczo o to, że wszyscy powinni przestać służyć Putinowi. Nieważne, czym to będzie uzasadniane, przyjmowanie pieniędzy Putina, które sam zdobył na zbrodni i korupcji, jest aktem przeciwko Ameryce.

Źródło: Washington Examiner