Będąc precyzyjnym, chodzi dokładnie o noc z 4 na 5 czerwca. To wtedy premier Jan Olszewski wypowiedział słynne zdanie: „Dzisiaj widzę, że to, czyja będzie Polska, musi się dopiero rozstrzygnąć”.

W wywiadzie udzielonym w 1995 r. prof. Andrzejowi Nowakowi Olszewski wspominał, iż w nocy z 4 na 5 czerwca „konserwowaniu uległa alternatywa, której jednym członem jest dawna nomenklatura peerelowska – właściciele Polski Ludowej, a z drugiej strony reszta społeczeństwa“.

Innymi słowy nocna zmiana powstrzymała rząd Jana Olszewskiego przed prawdziwą lustracją i reformami, a z drugiej strony sankcjonowała trwający od 1989 r. swoisty układ, w którym wyodrębniała się „samouwłaszczona” majątkiem państwowym elita postpeerelowska.

Olszewski jeszcze w 1995 roku oceniał, iż ta „elita Okrągłego Stołu” mogła obejmować od 10 do 20 proc. polskiego społeczeństwa, gwarantując sobie zarazem bycie de facto beneficjentami transformacji. Z drugiej strony pozostawała reszta społeczeństwa, której zaczynało się wieść w wielu przypadkach gorzej niż w czasach PRL-u, a przecież miało być zupełnie inaczej.

Do potraktowania większości społeczeństwa jako marginesu politycznego dochodził zarazem margines społeczny i ekonomiczny zbiedniałych mas. Trzeba nadmienić, iż 4 czerwca 1989 roku znacznie różnił się od 4 czerwca 1992 r. Krótko mówiąc w ciągu trzech lat polskie społeczeństwo osiągnęło pułap od euforii połączonej z nadzieją na lepszą przyszłość do depresji. Nadzieje, iż Rzeczpospolita Polska będzie krajem znacznie bardziej zasobnym i sprawiedliwszym dla swoich obywateli, okazały się płonne. Niektórym obywatelom zapewne wydawało się, iż po 1989 roku wszystko pójdzie jak z płatka, a USA i Zachód pomogą nam gospodarczo. Nic bardziej mylnego. Dla zagranicznego kapitału Polska stała się prawdziwym eldorado, gdzie można było nieźle się obłowić i „kapitaliści” z tej okazji korzystali, skoro mogli, mało przejmując się losem robotników przejmowanych zakładów pracy.

Można powiedzieć, że Rzeczpospolita Polska zafundowała Polakom ogromne bezrobocie – czegoś, czego społeczeństwo w czasach w PRL-u tak naprawdę nie znało. W Polsce Ludowej było biednie i nie było wolności, ale każdy jakąś pracę miał. Dochody były niskie, ale ogół społeczeństwa był nastawiony na to, że “teraz będzie lepiej”. Tymczasem znakiem firmowym polskich reform stało się załamanie gospodarcze objawiające się znacznym spadkiem produkcji jak i dochodów obywateli. Przy czym niestety wybranej kaście ludzi krzywda się nie działa. Tą kastą w dużej mierze była dawna nomenklatura PRL-u i ludzie to widzieli. Społeczeństwo coraz bardziej traciło zaufanie do nowych władz, tym bardziej że na liście lustracyjnej znaleźli się najważniejsi ludzie w państwie: prezydent, marszałek Sejmu i całe grono ważnych osób.

Dla większości obywateli był to swoisty horror niepewności o byt i o przyszłość. Można by wręcz sparafrazować pytanie z „dokąd zmierzamy?” na „kto nami tak naprawdę rządzi?”. Ówczesna sytuacja w Polsce podlana była dodatkowo sosem szybko wzrastającej przestępczości i… mediów, które nierzadko także wykonywały tak naprawdę brudną robotę, narzucając społeczeństwu fałszywą narrację, iż to właśnie działania rządu Olszewskiego mogą zburzyć ład i spokój w Polsce. Nic bardziej mylnego, ale by się o tym przekonać, społeczeństwo potrzebowało czasu i rzetelnych informacji oraz (ponownie) wolnych mediów. Tyle że i na to z czasem przyszła pora…

Noc z 4 na 5 czerwca 1992 roku stała się także swoistym casusem podziału na siły nowego establishmentu, które odsunęły od władzy rząd Jana Olszewskiego, oraz na siły polityczne, które nie zamierzały z tym stanem się pogodzić. Dojście do władzy postkomunistów w 1993 roku oraz wybór Aleksandra Kwaśniewskiego na prezydenta w roku 1995 pokazywał z jednej strony, że społeczeństwo w dużej mierze skupione było na polepszeniu sytuacji ekonomicznej, z drugiej strony obnażał słabość ugrupowań opozycyjnych wobec sił nocnej zmiany. Z czasem jednak i to zaczęło się zmieniać. Od około 2001 roku scena polityczna w Polsce zaczęła się mocno krystalizować. To wtedy ponownie zwycięscy postkomuniści (SLD) bardzo szybko skompromitowali się serią afer (m.in. afera Rywina), tracąc poparcie społeczne. Tamta sytuacja polityczna wyłoniła dwie główne siły w Polsce: Prawo i Sprawiedliwość oraz Platformę Obywatelską, która w 2007 roku pokazała, iż…restytucja układu mającego korzenie w nocnej zmianie czy też w czasach Okrągłego Stołu jest możliwa.

Dzisiaj także przyszła pora na pytanie, czyja jest i czyja będzie Polska? Ale na to pytanie każdy z nas musi już sobie odpowiedzieć sam …

I w tym kontekście na koniec w jednym zdaniu jeszcze jeden 4 czerwca – ten z roku 1960. Wtedy to zmarł w Londynie Błękitny Generał, czyli Józef Haller, który zawsze w serca swoich żołnierzy potrafił tchnąć wiarę w zwycięstwo. To właśnie o nim gen. Maxime Weygand, szef francuskiej misji wojskowej, z uznaniem pisał jako o wodzu płomiennym i stanowczym, dla którego Ojczyzna zawsze miała pierwszeństwo.