Firmy, które dopiero startują na rynku oraz te, które chcą poszerzyć swoją działalność, zyskają wkrótce nowe rozwiązania inwestycyjne. Wyższa będzie kwota możliwa do zebrania od drobnych inwestorów, powiększą się także sposoby finansowania większych projektów. Platformy crowdfundingowe, które wystarają się o odpowiednią licencję, będą mogły też organizować zbiórki w całej Unii Europejskiej.

DigitalArtist/Pixabay

W ciągu kilku ostatnich lat crowdfunding zdążył już dojrzeć i okrzepnąć na polskim rynku. Faktycznie opiera się on na tworzeniu jak największej społeczności zainteresowanej inwestowaniem w dobrze rokujące przedsięwzięcia, czyli takie, które wraz ze wzrostem biznesu przyniosą satysfakcjonujące efekty działalności i zadowalającą stopę zwrotu. Tworzący swoistą społeczność mniejsi inwestorzy wpłacają najczęściej drobne kwoty rzędu kilkudziesięciu, kilkuset – rzadziej kilku tysięcy złotych. Pozwala to skutecznie ograniczać ryzyko inwestycyjne.

Firmy prowadzące platformy crowdfundingowe powinny umieć wykazać się na rynku doświadczeniem, umiejętnościami organizacyjnymi, odpowiednim przygotowaniem technologicznym oraz wiarygodnością. Powinny też potrafić właściwie ocenić perspektywy rozwoju projektów, które będą finansowane, by móc we właściwym momencie rekomendować sprzedaż akcji rozwijającej się firmy inwestorowi instytucjonalnemu albo w ofercie publicznej.

– Firma organizująca zbiórkę crowdfundingową na rzecz danego biznesu, a potem promująca go na swojej platformie, powinna mieć pomysł na to, w jaki sposób go zaprezentować, żeby zainteresowali się nią inwestorzy instytucjonalni i zaangażowali swoje pieniądze – mówi Grzegorz Szulik, prezes firmy Provema.

Atrakcyjne możliwości

Ubiegłoroczna zmiana dyrektywy Unii Europejskiej zalegalizowała działalność crowdfundingową w krajach unijnych. Obecnie kraje te dostosowują swoje przepisy do nowego prawa. W myśl tych przepisów firmy crowdfundingowe będą mogły ubiegać się o licencję, pod warunkiem spełnienia wymogów odpowiadających podmiotom profesjonalnie świadczącym tego rodzaju usługi. Dyrektywa podnosi progi, do których mogą być organizowane zbiórki – początkowo będzie to próg 2,5 mln euro, a później 5 mln euro na jeden projekt (dziś ograniczenie wynosi milion euro).

Podniesienie progów pozwoli na inwestowanie również w podmioty średniej wielkości, w poważne i czasem rozległe projekty. Przy tego rozmiaru inwestycjach będą musiały być tworzone warunki dające podstawę do wyjścia z inwestycji z satysfakcjonującym wynikiem, przy czym wzrośnie ryzyko reputacyjne po stronie operatora zarządzającego platformą crowfundingową, odpowiedzialnego za sfinalizowanie zbiórki z sukcesem.

Dyrektywa unijna – w obecnym kształcie – umożliwia nie tylko organizowanie na platformach crowdfundingowych finansowania sprzedaży udziałów bądź akcji, ale także zaciąganie pożyczek zabezpieczonych udziałami, na przykład tuż przed wejściem firmy na giełdę. Crowdfunding cieszy się rosnącą popularnością w wielu krajach unijnych. Mimo iż często są to inwestycje wysokiego ryzyka, wielu inwestorów dostrzega i docenia ich atrakcyjność.

Dla samej spółki szukającej kapitału na rozwój crowdfunding bywa naprawdę atrakcyjną alternatywą dla giełdy, gdzie próg wejścia na parkiet jest wysoki, a późniejsze wzrosty akcji są niepewne. Z tego samego powodu crowdfundingowa inwestycja bywa atrakcyjna dla drobnych inwestorów. Dysponujących na tyle niedużym kapitałem, że „gra na giełdzie”, gdzie dominują duzi, w pełni profesjonalni inwestorzy, a poziom skomplikowania rynku jest znaczący, często bywa dla nich zbyt wymagająca.

Zbiórka w całej Europie

Przykładem przyjaznej platformy crowdfundingowej jest Venty.pl, platforma uruchomiona w zeszłym roku z myślą o inwestowaniu w projekty polskich przedsiębiorców. Firma prowadząca tę platformę będzie starać się o pozyskanie licencji pozwalającej dodatkowo na organizowanie zbiórek pieniędzy na terenie całej Europy. Nie można wykluczyć powstania – z czasem – indeksów dla crowdfundingowego rynku, w skład których będą wchodziły firmy reprezentujące daną branżę z różnych krajów.

– Dla wielu ludzi crowdfunding jest nie tylko sposobem na inwestowanie na przyszłość, ale także formą dotowania, wspierania dobrych pomysłów biznesowych – podkreśla Grzegorz Szulik z Provemy. – Czasem bywają też projekty, które przyniosą niewielkie lub nawet nie przyniosą żadnych dochodów, ale dana społeczność chce, by istniały na rynku, z różnych powodów – dodaje.

Nowe szanse i perspektywy, które pojawiły się przed rynkiem crowdfundingu, są zdecydowanie korzystne zarówno dla spółek, które szukają kapitału na start oraz na rozwój, jak i dla drobnych inwestorów, którzy posiadając większą wiedzę o młodych firmach, będą mogli inwestować w nie już na wczesnym etapie ich rozwoju. Korzyści będą zatem obopólne.

Poprzedni artykułPonad połowa Polaków przeciw kontroli certyfikatów covidowych w sklepach
Następny artykułPionier światowego przemysłu naftowego – Ignacy Łukasiewicz