Z nowym Prawem zamówień publicznych, które 1 stycznia 2021 r. weszło w życie, polscy przedsiębiorcy z sektora MŚP wiązali ogromne nadzieje jeszcze na etapie konsultacji i powstawania tej ustawy. Wtedy nikt nie mógł przypuszczać, że za chwilę mierzyć się będziemy z największym od dekad kryzysem gospodarczym, spowodowanym pandemią COVID-19.

Jako polscy przedsiębiorcy od początku prac nad ustawą postulowaliśmy, że rynek wart rocznie ponad 200 mld zł powinien być otwarty przede wszystkim na polskie firmy, z polskim kapitałem. Dzięki tym pieniądzom rozwijać się powinny właśnie nasze, rodzime przedsiębiorstwa, a nie te z zachodu Europy czy z Azji. Dziś nie ma już najmniejszych wątpliwości, że od rynku zamówień publicznych oczekujemy jeszcze więcej. Ma on być jednym z najważniejszych impulsów pozwalających polskiej gospodarce, zdziesiątkowanej przez lockdown i narodową kwarantannę, na jak najszybszą odbudowę.

Dlaczego to takie ważne? Polscy przedsiębiorcy z sektora MŚP w ogromnej mierze przez wiele lat postrzegali rynek zamówień publicznych jako swoisty klub dla wybranych, w którym karty już dawno zostały rozdane i do którego dołączyć było praktycznie nie sposób. I niezależnie od tego, jakie były tego przyczyny, nie mieliśmy wątpliwości, że potrzeba w tym kontekście zmiany. Radykalnej, a nie kosmetycznej. Ustawa Prawo zamówień publicznych z 2004 r., która obowiązywała do końca poprzedniego roku, była nowelizowana ponad 60 razy! Wyglądała więc jak szwajcarski ser i nadawała się jedynie do kosza.

Ta, która właśnie weszła w życie, jest zupełnie nowa. Z pewnością nie da się powiedzieć, że była pisana na kolanie, bo bardzo długo pozostawała przedmiotem poważnej debaty społecznej. Wiem, bo sam – jako prezes Rady Gospodarczej Strefy Wolnego Słowa – uczestniczyłem w tych konsultacjach. Zaproponowaliśmy pięć kluczowych założeń, które, naszym zdaniem, miały sprawić, by nowe prawo wreszcie otworzyło się na polski sektor MŚP. Te propozycje zawarte były w tzw. Piątce Rady:

* Referencje osobowe, czyli prymat doświadczenia kadry danego podmiotu startującego w przetargu nad referencjami, jakimi pochwalić może się sama firma.

* Równomierne rozłożenie ryzyka między zamawiającego a wykonawcę.

* Zaliczkowanie i przedpłaty: regułą powinien być udział w finansowaniu przedsięwzięcia zarówno zamawiającego, jak i wykonawcy od samego początku.

* Mniejsze wadia i poręczenia: koszty wejścia w dany przetarg były dotychczas poza możliwościami mniejszych podmiotów; nie miały więc one szans ubiegać się o realizację inwestycji.

* Dostęp do kapitału dla MŚP: to problem systemowy całej polskiej gospodarki, ale mający też duże konsekwencje dla funkcjonowania rynku zamówień publicznych.

Nie były to postulaty wymagające rewolucji. I wszystkie znalazły swoje odzwierciedlenie w nowym prawie. Teraz pozostaje przypomnieć, że ustawa to jedno, ale nie mniej ważne, a czasem nawet ważniejsze, jest jej stosowanie. Państwo musi więc zacząć systematycznie pracować nad mentalnością i podejściem swoich urzędników. To oni będą bowiem organizować i przeprowadzać przetargi, oni także ustalać będą warunki, na jakich firmy mogą wziąć w nich udział.
Nowe Prawo zamówień publicznych to ogromna szansa na odbudowę i rozwój tysięcy polskich firm. Nie wolno tej szansy zmarnować.