Parlament Europejski i 27 państw UE przypieczętowało porozumienie polityczne w sprawie ustanowienia zasad gwarantujących wszystkim pracownikom UE płacę minimalną, jednak bez wyznaczania jej dolnego progu.

ArturLuczka/Pixabay

Kiedy Ursula von der Leyen zajmowała stanowisko przewodniczącej Komisji Europejskiej w lipcu 2019 r. jedną z jej sztandarowych obietnic było ustanowienie ram prawnych, które gwarantowałyby wszystkim unijnym pracownikom płacę minimalną w kwocie, która pozwoli na „przyzwoity” standard życia. Prawie trzy lata później ziarno zasiane przez von der Leyen zaczyna kiełkować.

„Praca będzie opłacalna”

Dzieje się to tak późno, ponieważ w 2020 roku wybuchła pandemia, na którą nałożył się kryzys spowodowany wojną na Ukrainie. Mimo to Rada Europejska i Parlament Europejski zawarły polityczny pakt w celu ustanowienia wspólnotowych ram prawnych dla płacy minimalnej w krajach członkowskich. „Nowe przepisy ochronią godność pracy i sprawią, że praca będzie opłacana” – powiedziała von der Leyen, świętując osiągnięty kompromis.

Przyszła dyrektywa nie wyznacza progu płacy minimalnej w Unii. Powyższe byłoby prawie niemożliwe, biorąc pod uwagę zróżnicowanie gospodarcze i dochodowe poszczególnych krajów. Wypracowane stanowisko ogranicza się raczej do wskazania „orientacyjnych wartości referencyjnych powszechnie stosowanych na arenie międzynarodowej”, takich jak np. 50 lub 60 proc. średniego wynagrodzenia brutto w każdym kraju. Ten ostatni wskaźnik (czyli 60 proc. średniego wynagrodzenia brutto) zastosował rząd Pedro Sáncheza, dokonując czterech kolejnych podwyżek płacy minimalnej w Hiszpanii. Jak przekonują eurodeputowani – chociaż regulacje nie wskazują na konkretne wartości, to ustanawiają wspólne reguły gry, na mocy których każde państwo członkowskie może ocenić, czy płaca minimalna w jego kraju jest wystarczająca do zagwarantowania godziwego standardu życia, biorąc pod uwagę warunki społeczno-ekonomiczne, poziom produktywności czy siłę nabywczą. Przyszła dyrektywa nie odnosi się jedynie do minimalnego wynagrodzenia, ale także podnosi kwestię zlikwidowania różnic w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn.

Negocjacje zbiorowe chronią pracownika?

Obecnie płaca minimalna istnieje w 21 z 27 krajów Unii. W pozostałych sześciu (Austria, Cypr, Dania, Finlandia, Włochy i Szwecja) poziomy płac są ustalane w drodze rokowań zbiorowych. Rozpiętość płacy minimalnej w krajach Unii jest bardzo szeroka: od 332 euro miesięcznie w Bułgarii (najniższa płaca minimalna w ramach UE), do 2257 euro w Luksemburgu (kraju o najwyższej płacy minimalnej w ramach UE).

UE chce, aby negocjacje zbiorowe odgrywały ważną rolę w ustalaniu płacy minimalnej. Zdaniem Brukseli kraje, w których na szeroką skalę stosowane są negocjacje zbiorowe, mają zwykle niższy wskaźnik nierówności płacowych, a pracownicy mają wyższe wynagrodzenia i lepsze warunki pracy w porównaniu z krajami, gdzie negocjacje zbiorowe nie są stosowane.

Zastrzeżenia ekspertów

Eksperci podkreślają jednak, że podniesienie płacy minimalnej może mieć katastrofalne skutki. Trzonem europejskiej gospodarki są małe i mikroprzedsiębiorstwa, które gorzej radzą sobie z jakimikolwiek zawirowaniami na rynku. Wzrost płacy minimalnej oznacza wzrost kosztów produkcji i wiąże się z podniesieniem cen za oferowane towary i usługi. Wyższe ceny obniżają atrakcyjność oferowanych dóbr, co może spowodować spadek sprzedaży i znacząco zmniejszyć zyski przedsiębiorstw, a finalnie doprowadzić do upadku wielu firm i wzrostu bezrobocia. Ekonomiści zwracają również uwagę na to, że wzrost wynagrodzeń napędza inflację, która ostatnio bije kolejne niechlubne rekordy i to nie tylko w Polsce, ale w całej Unii.

MŚP zagrożone?

W Polsce ok. 69 proc. z ogólnej liczby pracujących zatrudnionych jest w sektorze MŚP. Jak wylicza organizacja Pracodawcy RP wzrost płacy minimalnej może zagrozić nawet 1,5 milionom miejsc pracy – zwłaszcza na obszarach wiejskich. W dużych aglomeracjach, takich jak np. Warszawa, wzrost płacy minimalnej będzie miał o wiele mniejszy wpływ ze względu na wyższy poziom wynagrodzeń, ale w regionach, w których pensje i koszty pracy są niższe, wielu przedsiębiorców może stanąć przed dylematem: zwalniać, czy zamknąć działalność.

Podwyższenie płacy minimalnej według unijnych standardów stanowi też poważne zagrożenie dla polskiego eksportu. Jak wynika z danych Polskiego Instytutu Ekonomicznego niższa cena oferowanych produktów, to główna strategia stosowana przez polskich eksporterów do krajów UE.

Nie należy również zapominać, że unijna gospodarka to system naczyń połączonych, a co za tym idzie podniesienie płacy minimalnej we wszystkich krajach członkowskich wywoła efekt na obszarze całej Wspólnoty. Warto zatem zastanowić się, czy – i ewentualnie kiedy – podwyższać pensje… Wydaje się, że ze względu na obecną sytuację geopolityczną i jej wpływ na gospodarkę światową podniesienie płacy minimalnej do poziomu uznawanego za godziwy wiązać się będzie z wieloma problemami. Jak pokazuje przykład Wenezueli, gdzie płaca minimalna w zeszłym roku wzrosła o 289 proc. wyższe wynagrodzenie wcale nie oznacza godziwego poziomu życia.

Poprzedni artykułSkasowanie aut spalinowych, czyli wielki plan
Następny artykułNiemcy wolą elektrownie węglowe od atomowych