Stres stał się nieodłącznym kompanem naszego życia. Do tej pory był kojarzony raczej z trudnymi sytuacjami w pracy czy w życiu prywatnym. Teraz coraz częściej to pracodawca jest siłą, od której oczekuje się zadbania o wellbeing pracownika i obniżenia poziomu zdenerwowania w zespole.

Polina Zimmerman/Pexels

Co się dzieje z mózgiem w trakcie pojawienia się pierwszych symptomów zaniepokojenia? Mózg zauważa, że jego ulubione, utarte ścieżki zostają zburzone. To jest ten moment, w którym podejmuje decyzję, czy wszczynać alarm w organizmie. Jeśli zadecyduje, że grozi nam niebezpieczeństwo, przyspiesza puls – serce zaczyna szybciej bić, a produkcja hormonów szybuje na wysokie poziomy. W ten sposób organizm przygotowuje się do walki lub do ucieczki.

Biologia rządzi

W stresie chwilowym na tym kończy się reakcja biologiczna. Po niej następuje uspokojenie i odpoczynek. Jednak w stresie permanentnym, a w takim żyjemy od dwóch lat i rzeczywistość funduje nam kolejne jego odsłony, nie ma czasu na odprężenie. W prostej linii idziemy do przeciążenia, które kończy się wyczerpaniem całego organizmu. Nie ma w nim już zasobów energetycznych ani jakichkolwiek rezerw, jakie uratowałyby nas w takiej chwili.

O ile na sytuacje zewnętrzne możemy nie mieć wpływu, o tyle własne zachowania i przyzwyczajenia mogą znacznie zminimalizować lub zmaksymalizować odczuwany stres, co znajduje swoje przełożenie na organizm i jego biologiczną stronę. Jak możemy sobie zaszkodzić? Pisząc negatywne scenariusze.

Większość ludzi ma, niestety, tendencje do tworzenia czarnych historii na przyszłość. Jedni analizują bez końca nieprzyjemne sytuacje, w jakich brali udział. Drudzy rozkładają na czynniki pierwsze zachowania, na które nie mają już wpływu, często nadinterpretując wydarzenia, w jakich brali udział.

Pracodawca też człowiek

Rozpatrując sytuacje stresowe w obszarze pracy oraz obecne oczekiwania pracowników wobec pracodawcy, należy bezwzględnie pamiętać, że szef to też człowiek. Człowiek, który może również odczuwać panikę, strach i zagubienie. Nawet najlepszy lider nie poradzi sobie z sytuacją stresową, jeśli nie zacznie od początku, czyli od zadbania przede wszystkim o siebie.

Sposób radzenia sobie z sytuacjami kryzysowymi uzależniony jest głównie od indywidualnych metazasaobów, jakie każdy z nas posiada. Co się na nie składa? Własne, zdobyte do tej pory doświadczenie i wiedza. Jednak zachowanie jednostki warunkowane jest przede wszystkim jej osobowością. Do zasobów szczególnie cennych w sytuacjach stresowych należy więc zaliczyć tzw. hardiness – osobowościową odporność. W ten sposób zostaje wykorzystany zasób zewnętrznych możliwości oraz wewnętrzny kapitał w celu zneutralizowania sytuacji stresowej. Moment kryzysowy może zostać również wykorzystany jako szansa do indywidualnego rozwoju i dostrzeżenia wokół siebie szans, jakie niesie ze sobą rzeczona zmiana.

Dzięki takiemu podejściu unika się poczucia bezsilności wobec dziejących się wokół zjawisk. Rozwija się natomiast kreatywność w rozwiązywaniu pojawiających się problemów oraz poczucie sprawczości. Buduje się własną niezależność oraz samodzielność, jak również przekonanie, że trudności to jedynie sposób na dalszy rozwój własny. Dlatego warto m.in. dbać o rozbudowaną sieć kontaktów społecznych wśród ludzi podobnie podchodzących do potencjalnych kryzysów występujących w życiu.

Lider w stresie

Świadomość siebie i swoich reakcji oraz ich spójność, jak również świadomość wywierania wpływu na innych, daje liderowi narzędzia do odpowiedniego zarządzania stresem i kryzysem w zespole. Odpowiedzialny menadżer zdaje sobie przede wszystkim sprawę z różnorodności w swoim zespole. Dlatego akceptuje, jak i spodziewa się, zróżnicowanych reakcji w grupie, które mogą ulegać zmianom u poszczególnych osób nawet w odstępach kilkudniowych. Nie będzie zdziwiony powrotami członków swoich zespołów do punktu wyjścia, kiedy wydaje się, że kryzys został już zażegnany.

Dlatego dobry lider skupia się na uspokojeniu sytuacji, przeprowadzeniu pracowników z punktu paniki i histerii do akceptacji i dystansu. Wskazuje drogę od zagrożenia do możliwości. Pokazuje kierunek wyjścia z chaosu w celu zrozumienia własnej roli w organizacji, jak i w zespole. A przede wszystkim jest cierpliwy zarówno wobec innych, jak i samego siebie.

Zdając sobie sprawę z trudnej sytuacji, odpowiedzialny lider nie kładzie priorytetu na efektywność. W takich momentach to nie wyniki są najważniejsze. Takie zachowanie jedynie zwiększa odczuwanie stresu i przygnębienia w zespole. To jest czas na budowanie więzi i współodpowiedzialności. Poprzez nazywanie wprost pożądanych reakcji i zachowań – co jest konieczne w momentach kryzysowych i buduje pozytywność. Na nic się zda ocenianie czy korygowanie działania połączone z quasi radami dążącymi do wymuszenia wyników na założonym poziomie. Przyniosą one przeciwne reakcje, włącznie z ucieczką pracowników na zwolnienia lekarskie.

Moment kryzysu w zespole to egzamin dla każdego z jego członków, a przede wszystkim lidera. To on musi wykazać się empatią i zrozumieniem sytuacji. Jednak nie zrobi nic, jeśli pracownicy nie dadzą mu na to szansy. Od czego to zależy? Od relacji, jakie zostały wcześniej w zespole i całym przedsiębiorstwie zbudowane. Od poziomu zaufania i wzajemnego szacunku na linii pracownik – pracodawca. Bez odpowiedniej bazy nie uda się zespołowi wyjść cało z kryzysu.

Skala problemu

Krótkotrwały stres zmusza do mobilizacji, skupienia się na konkretnym celu. Nie prowadzi do zniszczeń w organizmie. Nie przekłada się na dochodowość projektów. W przeciwieństwie do długotrwałego kryzysu. A w takim żyjemy jako społeczeństwo już od dwóch lat. Jak wskazują badania, osoby mniej odporne psychicznie częściej niż pozostali cierpią na dolegliwości związane z przedłużającą się sytuacją kryzysową. Wykazują także tendencje do zachowań zwiększających ryzyko wystąpienia choroby.

Jak wskazują dane ZUS, z roku na rok przybywa zwolnień związanych z zaburzeniami psychicznymi. W 2021 r. było ich 10,5 proc. – najczęściej związanych z reakcją na ciężki stres, zaburzeniami adaptacyjnymi, złym samopoczuciem i zmęczeniem. Jednak stres to nie tylko depresja czy zaburzenia lękowe. Prowadzi on również do nadciśnienia, miażdżycy, cukrzycy czy obniżonej odporności. Co w pierwszym kwartale 2021 r. oznaczało ogółem 61 mln dni spędzonych przez pracowników na zwolnieniach. Takie liczby jasno wskazują na skalę problemu, jak i na straty, na jakie narażony jest pracodawca nieumiejętnie zarządzający stresem wśród pracowników.

Powyższe zjawisko wydaje się tym bardziej poważne, jeśli spojrzymy na nie również z perspektywy braku pracowników na rynku. Gdzie trzeba zmagać się nie tylko z ograniczoną liczbą kandydatów, ale również z wygórowanymi oczekiwaniami, zarówno finansowymi, jak i opiekuńczymi. Kryzys, jaki rozpoczął się na początku 2020 r., jasno pokazuje, że młode pokolenie przerzuciło swoje oczekiwania zapewnienia im poczucia bezpieczeństwa w tej trudnej rzeczywistości z rodziców na pracodawców. I to zarówno pod względem finansowym i zdrowotnym, jak i zachowania równowagi między życiem zawodowym a prywatnym.

 

KATARZYNA TATARKIEWICZ – wykładowczyni w Wyższej Szkole Bankowej. Trenerka i autorka artykułów z tematyki biznesowej oraz psychologicznych aspektów zachodzących procesów na rynku pracy.
Wspiera menadżerów i całe przedsiębiorstwa w codziennych działaniach, aby skutecznie osiągały wyznaczone sobie cele. Rebranding, wsparcie marketingowe sprzedaży, proces zmiany, motywowania pracowników czy employer branding – to przykładowe pola działań, w których się specjalizuje.

Poprzedni artykułOd stycznia 2023 roku będzie więcej małych podatników VAT
Następny artykułPolska i Węgry – dwa bieguny