NATO planuje uruchomienie nowego gazociągu pomiędzy Hiszpanią a Niemcami, który w nadchodzących latach zmniejszyłby zależność Europy Środkowej od rosyjskiego gazu. Nowe połączenie transpirenejskie służyć by miało do przesyłania algierskiego gazu do centrum Europy. Z kolei w zakładach regazyfikacji zlokalizowanych w Hiszpanii i Portugalii gaz ten miałby być magazynowany i przetwarzany.

Przekształcenie Półwyspu Iberyjskiego w platformę dystrybucyjną zdolną do uwolnienia Europy Środkowej spod silnej zależności od rosyjskiego gazu, to nic innego jak powrót do nieudanego projektu Midcat, zakładającego budowę śródziemnomorskiego korytarza gazowego.

Jak donosi dziennik „La Vanguardia”, powołując się na źródła z otoczenia premiera Pedro Sancheza, ponowne uruchomienie nowego połączenia transgranicznego z Francją w celu doprowadzenia gazu do serca Europy jest obecnie przedmiotem prac NATO. Gazeta podaje, że Niemcy są bardzo zainteresowane projektem, zwłaszcza w obliczu zatwierdzenia nowego katalogu zielonych źródeł energii (tak zwanej taksonomii) obejmującego gaz ziemny i energię jądrową.

Wysokie uzależnienie Niemiec od rosyjskiego gazu jawi się obecnie jako jedna z głównych słabości geostrategicznych Unii Europejskiej. Stany Zjednoczone rozumieją, że jeśli ustąpią w kwestii Ukrainy, Chiny odczytają to jako oznakę słabości i mogą zaryzykować inwazję na Tajwan, podważając amerykańską hegemonię na Pacyfiku. Po skoncentrowaniu ogromnych sił wojskowych na granicy z Ukrainą, rosyjski prezydent Władimir Putin nie może się wycofać bez uzyskania czegoś w zamian. Nic więc dziwnego, że Stany Zjednoczone usilnie naciskają, aby Berlin włączył do pakietu sankcji stosowanych wobec Rosji gazociąg Nord Stream 2. Tymczasem nasi zachodni sąsiedzi nie uznają takiej opcji, stawiając na pierwszym miejscu rodzimy przemysł.

W tym kontekście gorączkowo rozpoczęto poszukiwanie alternatyw w perspektywie krótko-, średnio- i długoterminowej. Stany Zjednoczone próbują stworzyć koalicję eksporterów skroplonego gazu, aby wzmocnić dostawy do Europy. Gaz płynny wymaga stacji regazyfikacji, a na Półwyspie Iberyjskim jest ich osiem: siedem w Hiszpanii i jeden w Portugalii. Jest tylko jeden problem: brakuje infrastruktury.

Przypomnieć należy, że słynny projekt Midcat, czyli gazociągu łączącego Francję i Hiszpanię upadł z powodu zbyt wysokich kosztów budowy i małej rentowności w kontekście szybkiego zastąpienia gazu energią odnawialną.

W obliczu kryzysu na Ukrainie wszystko wskazuje na to, że Midcat może wrócić. Niemcy przyglądają się temu projektowi z dużym zainteresowaniem, ponieważ potrzebują alternatywnych źródeł dostaw, a ponadto są zaangażowane w produkcję zielonego wodoru w Afryce Północnej. A zielony wodór może być transportowany rurociągami. Gaz płynny, gaz ziemny z Algierii i zielony wodór to wszystko mogłoby być dostarczane do Europy nowym gazociągiem.  Wzmocnienie Półwyspu Iberyjskiego jako europejskiego hubu energetycznego umożliwiłoby również przeorientowanie stosunków z Marokiem i Algierią.

Poprzedni artykułZPP krytykuje nowy pomysł rządu
Następny artykułWdrożenie unijnych rozwiązań zaszkodzi rynkowi pracy?